niestety mialam podobna sytuacje a nawet gorsza,sprzatajac u pewnej włoszki skapczylam sie ze mąż ją zdradza. musialam trzymac buzie na kłódke a zal mi niezmiernie pani bylo.

10.12.2012 21:15

Jedyne rozwiązanie - nie daj powodów do takich pomówień, czyli po prostu nie kradnij!
Ja nigdy niczego nie ukradłam ani też o nic ne zostałam posądzona, ale za to nie raz byłam poddawana próbie, tzn. zostawiano różne kwoty pieniędzy w zasięgu wzroku mojego, niby prypadkiem i nie mówię o złotówce pod dywanem ale o 100 złotych centralnie na stole w jadalni czy na blacie w kuchni. Najmniej to jakis bilon, ale były też dwudziestki, setka, a nawet dwusetka!!! Zanim podjęłam pierwszą pracę w charakterze sprzątaczki, również zastanawiałam się co bedzie jak ktoś osądzi mnie bezpodstawnie o kradzież czegokolwiek?
Z czasem doszłam do wniosku że w razie pomówienia  o jakąkolwiek kradzież po prostu zaproponuję rewizję osobistą i tyle. Człowiek niewinny nie ma się czego bać! Pozdrawiam

 

06.01.2013 12:27

zgzadzam sie z toba ,czlowiek uczciwy nie  ruszy tego co nie swoje,Ja tez sie spotkalam z roznymi podkladkami, a to cos pod dywanem ,a to gdzies u dzieci w zabawkach,,, ja zawsze zanosze to do kuchni  i klade na widocznym miejscu, nigdy nie uzywam kosmetykow mojej pracodawczyni,,nie chcialbym by mnie osodzono o kradziez,mam pelne zaufanie  w oczach moich pracodawcow,oczywiscie tego bede sie trzymac,a jesli juz zdarzy mi sie  posadzenie to poddam sie rewizji osobistej ,nawet w domu prywatnym. WIEC dziewczyny co nie nasze nie tykamy,,pozdrawiam

06.01.2013 17:34

Pewnie, że jeśli ktoś jest uczciwy to nie powinien się niczego bać, choć jak ktoś chce "psa" uderzyć to kij zawsze znajdzie.... Ja również spotkałam się z "podkładkami" w dziwnych miejscach choć to było na początku jak zaczynałam teraz raczej nie (albo nie zwracam już na to uwagi) Pamiętam jak kiedyś Pan domu powiedział mi rano, że żona zgubiła wieczorem gdzieś maleńki brylancik z pierścionka i nie wie gdzie... Sugerował że może to być w łazience, ja na czworakach szukałam sprzątając, byłam bardzo "przejęta" bo jak mówił była to pamiątka rodzinna (cenna zresztą) Nie było nigdzie w miejscach o których mówił, gdy odkurzałam na schodach coś błysnęło mi przed odkurzaczem okazało się że to ten brylancik. Wierzcie mi, że byłam chyba bardziej szczęśliwa jak Pani domu kiedy go znalazłam. Nie usłyszałam nawet słowa dziękuję, a po miesiącu podziękowali mi za pracę z dnia na dzień bo podobno pogorszyła się ich sytuacja finansowa. Było mi bardzo przykro, ze tak mnie potraktowali, tym bardziej że studiowałam i każdy grosz liczyłam. No cóż jak widać ludzie nie mają z takim traktowaniem innych problemu. Ostatnio do mnie zadzwonili z pytaniem czy nie podjęła bym się u nich pracy na nowo i to najlepiej w piątek, kiedy powiedziałam że moja stawka jest większa o 30 zł i średnio z czasem - Podziękowali. Zastanawiam się tylko nad jednym co by było gdybym nie znalazła tego "świecidełka" bo po prostu wciągnęła bym go do odkurzacza??? Jak udowodnilibyście w takim przypadku swoją uczciwość? Nawet jeśli czegoś nie zrobimy jesteśmy pierwszymi osobami które się podejrzewa, choć ja na szczęście już nie trafiam  na takie osoby.

06.01.2013 20:18

Oczywiście, też miałam takie przypadki, ale boję się , że po prostu coś komuś zginie i będzie na mnie, a Wy mnie tu posądzacie, że kradnę    ze wsydu bym się chyba spaliła    cholwecia wie co takim bardzo, bardzo nadzianym laskom do głowy może przyjść i co wtedy?? 

30.08.2013 19:12

Ja pracuje zawodowo i w naszej firmie wprowadziłyśmy system szczerości. Polega na tym, że każda z nas wchodzac i wychodząc z pracy pokazuje drugiej osobie, co ma w torebce i kieszeniach. Nie uważamy tego za oznakę podejrzliwości, ale za uczciwość przede wszystkim wobec siebie. U mojej mamy w pracy zaś, wpisują się rano dziewczyny w zeszycie, w którym ujawnia się ile ma sie przy sobie pieniędzy, plus oczywiście sprawdzanie torebek. To nie jest straszne czy uwłaczające, ale bardzo pomocne. Łatwiej zaufać komuś, kto cię zawoła by pokazać swoje skarby, niż temu kto cichaczem wychodzi mocno ściskając swą tasię pod pachą.

14.03.2014 11:47

Nigdy mi się nie zdarzyło aby ktoś robił "podpuchy" i zostawiał gdzieś po kątach pieniądze,ale wiem jedno gdyby coś takiego się zdarzyło byłby to ostatni raz kiedy tam pracowałam.

14.03.2014 17:21

Joanna L.

Ja pracuje zawodowo i w naszej firmie wprowadziłyśmy system szczerości. Polega na tym, że każda z nas wchodzac i wychodząc z pracy pokazuje drugiej osobie, co ma w torebce i kieszeniach. Nie uważamy tego za oznakę podejrzliwości, ale za uczciwość przede wszystkim wobec siebie. U mojej mamy w pracy zaś, wpisują się rano dziewczyny w zeszycie, w którym ujawnia się ile ma sie przy sobie pieniędzy, plus oczywiście sprawdzanie torebek. To nie jest straszne czy uwłaczające, ale bardzo pomocne. Łatwiej zaufać komuś, kto cię zawoła by pokazać swoje skarby, niż temu kto cichaczem wychodzi mocno ściskając swą tasię pod pachą.

Straszne to co piszesz.nie zgodziłabym sie na takie postepowanie.dlaczego potęcjalnie uważacie się za złodziejki,tego pojąć nie mogę.

14.03.2014 17:23

Beatko, gdybym myślała tak jak ty w kwestii pozostawionych na wierzchu pieniędzy, to w tej chwili nie miałabym dwóch super zleceń. Bardzo mili ludzie, zadbane mieszkanka, dobrze mi się tam pracuje. Ludzie wpuszczają nas do domu  i poprostu próbują sprawdzić czy warto nam zaufać.

Renata M. edytowała ten post 14.03.2014 17:51
14.03.2014 17:50

dziewczyny w kwestii uczciwości nik z na nie nosi etykietki z wydrukawanym kodem kreskowym gdzie można odczytac, że jesteśmy uczciwi, pracowici, mamy takie czy inne cechy. Pracodawcy wpuszczaja nas do swoich domów które chca strzeć jak najlepszy ochroniarz i jak mają złe doświdczenia to się wyczulaja na wszystko. Mówić o dziecku 7 lat że jest rozwydrzonym bachorem po pierwszej wizycie to niedopuszczalne. Ja miałam sytuację, że pod koszem z bielizną znalazłam 400 zł zi oddałam je pracodawcom z usmiechem i okazało się, że póżniej wielokrotnie znajdowałam gdzieś pieniądze bo ich syn też rozpiszczony jedynak podkradał im kasę /też 7 lat/ i gdzieś upychał po katach. Dzisiej ma lat 17 i śmiejemy się z tego czasami i Maciek mówi,że jak będzie miał dzieci to też będą tak robiły i doprowdzą Margolcię/czyli mnie/ do roztroju nerwowego wiec troche spokoju moje Panie.
Nie nerwowo po wolutku bez obrażania pracodawców i ich dzieci.
                                        Pozdrawiam, Margolcia 

15.03.2014 01:00

Pomyslicie pewniwnie, że bronie pracodawców.
No nie ja mam dużo złych doświadczeń z pracodawcami oskarżali mnie nawt o zabranie części od odkurzacza hahaha i odmówiłam takiej osobie pracy. Tacy są ludzie po prostu różni są wspaniali i są okropni my sami jestesmy tacy sami i dobrzy i zli więc dobierajmy sobie pracodawców tak jak oni dobierają nas Tongue out
 

15.03.2014 01:22

Mnie również pracodawcy sprawdzali podkładając pieniądze w różne dziwne miejsca. Kiedy po zakończonej pracy oddawałam je  wówczas  mówiłam że takie rzeczy na mnie nie działają .Raz nawet byłam nagrywana gdzie po skończonej pracy pozdrowiłam pracodawców machając do kamery. Ależ byli zdziwieni  hehehe.Na szczęście takie sytuacje miałam tylko 3 w całej swojej "karierze PD"Smile

Kazdy postępuje według swoich zasad ja jednak jestem za wzajemnym zaufaniem wowczas współpraca układa się bardzo dobrze i nie ma kwasów od początku współpracy.

15.03.2014 08:56

beata    .

Joanna L.

Ja pracuje zawodowo i w naszej firmie wprowadziłyśmy system szczerości. Polega na tym, że każda z nas wchodzac i wychodząc z pracy pokazuje drugiej osobie, co ma w torebce i kieszeniach. Nie uważamy tego za oznakę podejrzliwości, ale za uczciwość przede wszystkim wobec siebie. U mojej mamy w pracy zaś, wpisują się rano dziewczyny w zeszycie, w którym ujawnia się ile ma sie przy sobie pieniędzy, plus oczywiście sprawdzanie torebek. To nie jest straszne czy uwłaczające, ale bardzo pomocne. Łatwiej zaufać komuś, kto cię zawoła by pokazać swoje skarby, niż temu kto cichaczem wychodzi mocno ściskając swą tasię pod pachą.

Straszne to co piszesz.nie zgodziłabym sie na takie postepowanie.dlaczego potęcjalnie uważacie się za złodziejki,tego pojąć nie mogę.

Dla ciebie jest to straszne, ale my same wprowadziłyśmy ten system. Czy wiedziałaś, że 80% kradzieży , to te których dopuszczają się pracownicy na pracodawcach? Nie każdemu można zaufać. Jednego dnia ktoś jest twoją koleżanką, a drugiego okazuje się, że musiałaś się dołożyć do ogromnych braków, bo "koleżanka" celowo myliła sie na swoją korzyśc. Nie uważamy się za złodziejki, ale każdy wie, że niewinny nie ma nic do ukrycia. 

15.03.2014 12:50

Wiecie co uczciwość to poważny temamt ja naprawdę rozumiem koleżnke która przy pirewszej wizycie usłyszała od dziecka ,że mu zgineły pieniądze można się wściec. Ja zawszw rozpatruję sprawę z dwuch stron. Pewnie w tym domu zdażył sie wypadek kradzieży i się o ty mówiło a dziecko jak to dziecko ma swoje zachowania. Ja w takiej sytuacji zwróciłabym się do dorosłej osoby w domu i powiedzałaby spokojnie, że jeżeli zginły pieniążki to wezwijmy policję albo spróbujmy znależć zgubę.
Ale prawdopodobnie zrezygnowałabym z pracy.
                                                      Pozdrawiam Gośka 

15.03.2014 13:23

beata    .

Joanna L.

Ja pracuje zawodowo i w naszej firmie wprowadziłyśmy system szczerości. Polega na tym, że każda z nas wchodzac i wychodząc z pracy pokazuje drugiej osobie, co ma w torebce i kieszeniach. Nie uważamy tego za oznakę podejrzliwości, ale za uczciwość przede wszystkim wobec siebie. U mojej mamy w pracy zaś, wpisują się rano dziewczyny w zeszycie, w którym ujawnia się ile ma sie przy sobie pieniędzy, plus oczywiście sprawdzanie torebek. To nie jest straszne czy uwłaczające, ale bardzo pomocne. Łatwiej zaufać komuś, kto cię zawoła by pokazać swoje skarby, niż temu kto cichaczem wychodzi mocno ściskając swą tasię pod pachą.

Straszne to co piszesz.nie zgodziłabym sie na takie postepowanie.dlaczego potęcjalnie uważacie się za złodziejki,tego pojąć nie mogę.

jak jestes niewinna to nie ma czego sie bac i trzeba oko przymknąc na pracodawców. wpuszczaja nas do mieszkania, pozwalają sprzątac i układac osobiste rzeczy, jestesmy dla nich obcymi kobietami. Są takie czasy że pracodawcy boją sie i chcą czasem sprawdzic czy jestesmy godne zaufania. Postawcie sie w ich sytuacji. Stac Was na pomoc domową, co wtedy? Pozwalacie pracowac pierwszej lepszej, wychodzicie do pracy na cały dzien i nie marwicie sie ze jak wrócicie do domu to "go nie bedzie"? Ostroznosci nigdy za wiele. Jak przejdziemy test i zaufają nam będą spokojni i my też.

16.03.2014 11:04

Tak zgadzam się z tym  

24.03.2014 11:06

ja tez w jednym czy tam dwoch domach mialam takie sytuacje to jakis cenny zegarek,to pieniadze lezaly,sprawdzili mnie tak z 2 czy tam 3 razy zauwazyli ze wszystko jest ok lezy tam gdzie zostwaili i testy sie skonczyly,rozumiem tych ludzi wpuszczaja obca kobiete do swojego domu ktora w pewien sposob uczestniczy w ich zyciu prywatnym i chca osoby uczciwej ilojalnej.W innym mieszkaniu jak znajduje pieniadze na meblach w pokoju dziecka czy nawet w pralce to maja taka miseczke w kuchni w ktorej trzymaja takie pieniazki i tam wrzucam.

31.03.2014 20:13
« Powrót do listy tematów