Elzbieta Olga P.

Magdalena G.

Przerost ambicji u rodziców w obecnych czasach jest straszny. Jak ja miałam 9 lat, to przychodziłam ze szkoły, jadłam obiad, siadałam do lekcji - co zajmowało mi w 3klasie jakieś 20-30 minut i biegłam na podwórko... Nie znałam dziecka, które by odrabiało w latach 90 zadania domowe przez 5 godzin, chociaż program nauczania był szerszy, zanim weszły reformy. 

 

A ile , Magdo, znałaś dzieciaczków w czasach swojego dzieciństwa, którymi opiekowały się "osobiste, indywidualne nianie"? Też przerost ambicji rodziców, czasami zupełnie bez podstaw ekonomicznych w rodzinie.Wszyscy dla swoich dzieci chcą mieć nianię, a nie wszystkich na to stać.

Ja tam nie wydziwiam, rodzice oczekują ode mnie dopilnowania lekcji, ja to mogę odpowiedzialnie wykonać, to i wykonuję. Otrzymuję za to wynagrodzenie- bo traktuję to jak pracę.

 

Nie znałam ani jednego takiego dziecka. Dzieci wracały do domu ze szkoły same z kluczem na szyi, albo siedziały na świetlicy. :-)