|
Gdybym ja została zapytana w ten sposób jak Ty Olgo,o to czy mogłabym stać się autorytetem,to rzeczywiście byłoby takie pytanie dla mnie prawie że do przygotowania może nie do padnięcia trupem,ale co najmniej dziwne i szokujące,tym bardziej,że zadane przez Rodzinę.To Rodzina powinna przecież wiedzieć,ze stanowić ma autorytet dla swoich dzieci i również i to,że skoro wybierają opiekunkę,to z góry zakładają "w ciemno",nie znając ją,że też poniekąd stanowić będzie autorytet.Choćby przez to,że właściwie i rzetelnie będzie się tymi dziećmi opiekować,że ciekawie wypełni im spędzany wspólnie czas,że na spacerach będą grać w piłkę i się "wygłupiać",że pokaże im np.ciekawe rzeczy w miejscu w którym się mieszka.Sądzę,że na autorytet składa się wiele rzeczy,ale najważniejsze to to,że dziecko widzi jak o nie dbamy,jak je kochamy,jak z nim o wszystkim rozmawiamy,tłumaczymy,jak mamy dla niego mnóstwo czasu i wreszcie jak je przytulamy.Tak,nawet jak to jest obce na początku dla nas czyjeś dziecko,powinniśmy je przytulać,a mądrzy Rodzice nie powinni nam,opiekunkom mieć tego za złe,bo nie jest to zagarnięcie im uczucia u własnego dziecka tylko po prostu okazanie przyjazni.Tylko sama muszę się przyznać,że jak nasi synowie byli małymi dziećmi,a było to już ze sto lat temu i zdecydowałam,że nie będę do ukończenia ich 3-ch lat wracała do pracy,to byłam bardzo o nich zaborcza,o ich uczucia do mnie.Zła byłam jak za długo przytulała mi ich jakakolwiek osoba z Rodziny,po prostu bardzo ich wtedy i teraz i zawsze kochałam i kocham.Uważałam,że do tego najbardziej i przede wszystkim mają prawo Rodzice i dlatego współczuję i trochę jestem zła,że obecni Rodzice,jakoś tak organizują sobie życie,że oddają pod opiekę swoje dzieci.Ja,już kiedyś o tym pisałam,gdybyśmy mieli jeść tylko chleb z masłem i popijać herbatą,naprawdę z mężem postanowilibyśmy,abym była w domu,ewentualnie mogłabym od czasu do czasu komuś posprzątać mieszkanie,umyć okna,wzięłabym się za haft,czy nauczyłabym się czegoś,co mogłoby nam choć trochę podciągnąć budżet domowy,ale z dziećmi bym była w domciu.Wiem co piszę,bo są to stracone lata,jeśli w tym okresie nie przebywa się z własnymi dziećmi,tyle sympatycznych i zabawnych sytuacji,tyle wspólnych spacerów,tyle tego wszystkiego MIŁEGO z kochanymi dziećmi.Ale się rozpisałam,rozmarzyłam na samo to wspomnienie-przepraszam.
|