Prosze o pomoc w celu ustalenia stawki za opieke.

Forum » Niania a finanse domowe

Olga S.
Napisałam o presji i zachciankach rodziców ponieważ miałam styczność z dosłownie taką sytuacją:/ A konkretnie- rodzina 4 osobowa+pies, duży dom z ogrodem. Dzieciaki fajne 6 i 12 lat(dziewczynka i chłopak. Wszystko pięknie, ale tylko na początku rozmowy. Po 20paru minutach (rozmowa trwała 45min) byłam zmęczona i poirytowana ( no ale trzymałam fason, no bo przecież to rozmowa o pracę!). No ale skąd moje poirytowanie?
1. Rodzice analizowali punkt po punkcie mój profil z niania.pl, nie opuścili żadnego. 2. Miałam w profilu napisane,że chętnie rozwijam zdolności artystyczne i sportowe u dzieci, no więc zostałam zapytana jakie dokładnie zabawy artystyczne mogłabym zaproponować ich córeczce(no widziałam ją pierwszy raz na oczy!), no więc podałam malowanie, śpiewanie, klejenie z plasteliny itd..
3. No a jeśli chodzi o synka, to rozwijanie sportowych umiejętności było jakby podstawą, no ale zostałam zapytana jakie inne gry, czy zabawy mogłabym zaproponować, aby były idealnie dopasowane do jego młodej, wrażliwej psychiki.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rodzice chcą jak najlepiej  
Najlepsza część była kiedy doszło do gotowania. Więc mówię, że umiem gotować. Nie wystarczyło. A co najchętniej Pani gotuje?. Odpowiedziałam. A zupę umie Pani ugotować?. Oczywiście, umiem.A pomidorową?.No tak  . A rosół? E, tak   A krupnik? No,ekhem, też   
Dodatkowo jakieś sprzątanko, no i najlepsze pytanie na koniec: Czy mogłaby Pani stać się autorytetem dla naszych dzieci?  
No myślałam,że trupem padnę.
Trochę się rozpisałam, ale nigdy odpłatnie nie pracowałam i chciałabym się dowiedzieć, czy te wymagania były lekko przesadzone, czy to ja mam jakieś nie takie jak trzeba przeliczniki? A pytam z tego względu, że na moją (wymuszoną przez rodziców pytaniami)stawkę 1700-1800 zł za miesiąc (przy 9h) usłyszałam, że uderzyłam w jakąś górną granicę!  
Pozdrawiam drogie Nianie  

Z autorytetem ostrożnie.Niby wszyscy rodzice chcą,niemniej "ubolewają" jak zauważą że niania ma autorytet /czy miłość/ większą.BĄDŻMY WYROZUMIALI.I nie "zagarniajmy" im dzieci /bo tak oni to czują/   
27.06.2009 19:57
Błąd.Ma być odczuwają   
27.06.2009 19:58

Olga S.
Napisałam o presji i zachciankach rodziców ponieważ miałam styczność z dosłownie taką sytuacją:/ A konkretnie- rodzina 4 osobowa+pies, duży dom z ogrodem. Dzieciaki fajne 6 i 12 lat(dziewczynka i chłopak. Wszystko pięknie, ale tylko na początku rozmowy. Po 20paru minutach (rozmowa trwała 45min) byłam zmęczona i poirytowana ( no ale trzymałam fason, no bo przecież to rozmowa o pracę!). No ale skąd moje poirytowanie?
1. Rodzice analizowali punkt po punkcie mój profil z niania.pl, nie opuścili żadnego. 2. Miałam w profilu napisane,że chętnie rozwijam zdolności artystyczne i sportowe u dzieci, no więc zostałam zapytana jakie dokładnie zabawy artystyczne mogłabym zaproponować ich córeczce(no widziałam ją pierwszy raz na oczy!), no więc podałam malowanie, śpiewanie, klejenie z plasteliny itd..
3. No a jeśli chodzi o synka, to rozwijanie sportowych umiejętności było jakby podstawą, no ale zostałam zapytana jakie inne gry, czy zabawy mogłabym zaproponować, aby były idealnie dopasowane do jego młodej, wrażliwej psychiki.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rodzice chcą jak najlepiej  
Najlepsza część była kiedy doszło do gotowania. Więc mówię, że umiem gotować. Nie wystarczyło. A co najchętniej Pani gotuje?. Odpowiedziałam. A zupę umie Pani ugotować?. Oczywiście, umiem.A pomidorową?.No tak  . A rosół? E, tak   A krupnik? No,ekhem, też   
Dodatkowo jakieś sprzątanko, no i najlepsze pytanie na koniec: Czy mogłaby Pani stać się autorytetem dla naszych dzieci?  
No myślałam,że trupem padnę.
Trochę się rozpisałam, ale nigdy odpłatnie nie pracowałam i chciałabym się dowiedzieć, czy te wymagania były lekko przesadzone, czy to ja mam jakieś nie takie jak trzeba przeliczniki? A pytam z tego względu, że na moją (wymuszoną przez rodziców pytaniami)stawkę 1700-1800 zł za miesiąc (przy 9h) usłyszałam, że uderzyłam w jakąś górną granicę!  
Pozdrawiam drogie Nianie  

Niestety taka jest prawda ze jesli podalas swoje umiejetnosci to rodzic chce je sprawdzic.
Sa rodzice ktorzy sie pytaja doslownie o wszystko - co zaproponujesz dzieciom poza zwylkymi czynnosciami by sie nie nudzily (czasem nawet z dokladnym opisem danej zabawy), albo jesli pytaja o gotowanie to trzeba podac tez w jakiej kolejnosci wrzucasz np skladniki do zupy i czy na wrzatek czy zimna wode    i o wiele, wiele innych rzeczy
Ale sa i tacy co prawie nic nie chca wiedziec (takich jest niewielu)i sami tez niewiele mowia, takich wlasnie nie lubie bo pozniej moga wyniknac konflikty. Onie sie spodziewali ze ....., a Ty sie spodziewalas ze ..... i obie strony sa niezadowolone
27.06.2009 22:06
I to nie sa zachcianki rodzicow jak napisalas ale ich wymagania i za to placa, wiec chca wiedziec za co - normalne.
27.06.2009 22:08
Gdybym ja została zapytana w ten sposób jak Ty Olgo,o to czy mogłabym stać się autorytetem,to rzeczywiście byłoby takie pytanie dla mnie prawie że do przygotowania może nie do padnięcia trupem,ale co najmniej dziwne i szokujące,tym bardziej,że zadane przez Rodzinę.To Rodzina powinna przecież wiedzieć,ze stanowić ma autorytet dla swoich dzieci i również i to,że skoro wybierają opiekunkę,to z góry zakładają "w ciemno",nie znając ją,że też poniekąd stanowić będzie autorytet.Choćby przez to,że właściwie i rzetelnie będzie się tymi dziećmi opiekować,że ciekawie wypełni im spędzany wspólnie czas,że na spacerach będą grać w piłkę i się "wygłupiać",że pokaże im np.ciekawe rzeczy w miejscu w którym się mieszka.Sądzę,że na autorytet składa się wiele rzeczy,ale najważniejsze to to,że dziecko widzi jak o nie dbamy,jak je kochamy,jak z nim o wszystkim rozmawiamy,tłumaczymy,jak mamy dla niego mnóstwo czasu i wreszcie jak je przytulamy.Tak,nawet jak to jest obce na początku dla nas czyjeś dziecko,powinniśmy je przytulać,a mądrzy Rodzice nie powinni nam,opiekunkom mieć tego za złe,bo nie jest to zagarnięcie im uczucia u własnego dziecka tylko po prostu okazanie przyjazni.Tylko sama muszę się przyznać,że jak nasi synowie byli małymi dziećmi,a było to już ze sto lat temu i zdecydowałam,że nie będę do ukończenia ich 3-ch lat wracała do pracy,to byłam bardzo o nich zaborcza,o ich uczucia do mnie.Zła byłam jak za długo przytulała mi ich jakakolwiek osoba z Rodziny,po prostu bardzo ich wtedy i teraz i zawsze kochałam i kocham.Uważałam,że do tego najbardziej i przede wszystkim mają prawo Rodzice i dlatego współczuję i trochę jestem zła,że obecni Rodzice,jakoś tak organizują sobie życie,że oddają pod opiekę swoje dzieci.Ja,już kiedyś o tym pisałam,gdybyśmy mieli jeść tylko chleb z masłem i popijać herbatą,naprawdę z mężem postanowilibyśmy,abym była w domu,ewentualnie mogłabym od czasu do czasu komuś posprzątać mieszkanie,umyć okna,wzięłabym się za haft,czy nauczyłabym się czegoś,co mogłoby nam choć trochę podciągnąć budżet domowy,ale z dziećmi bym była w domciu.Wiem co piszę,bo są to stracone lata,jeśli w tym okresie nie przebywa się z własnymi dziećmi,tyle sympatycznych i zabawnych sytuacji,tyle wspólnych spacerów,tyle tego wszystkiego MIŁEGO z kochanymi dziećmi.Ale się rozpisałam,rozmarzyłam na samo to wspomnienie-przepraszam.
27.06.2009 23:06
  
27.06.2009 23:54

Ania P.

anna n.
oczywiście ma Pani świętą rację w ciągu roku ma opiekunka ma sporo dni wolnych i płatnych, jeśli ja wyjeżdzam na urlop to jest oczywiste ze jej zapłacę ale są pewne sytuacje na które nie moge sobie pozwolic...

To może warto by na początku ustalić szczegóły, to oszczędziłoby wiele nieporozumień, no i rozczarowań. Ilość dni wolnych - płatnych i bezpłatnych, sytuacje, w których odpowiedzialność za daną dniówkę przechodzi albo na pracodawcę albo na pracownika.
Klarowne, jasne sytuacje sprawiają, że nikt nie czuje się oszukany czy zignorowany   

Witam,jeżeli chodzi o uatalanie szczegółów na początku współpracy, to ja właśnie od kilku tygodni z powodu niedomówienia motam się i nie wiem, jak mam się zachować-może coś mi ,drogie nianie, poradzicie. Od prawie pół roku jestem nianią cudownego rocznego chłopczyka i wszystko byłoby dobrze, jednak chłopiec ten ma starszego brata, który chodzi do prywatnego przedszkola,niestety bardzo często choruje i wtedy zostaje z nami,wprawdzie na pierwszej rozmowie rodzice wspominali,że taka sytuacja czasami może mieć miejsce, ale nie powiedzieli, że za drugie dziecko nie będą dopłacać, a ja się o to nie upomniałam i teraz nie wiem, czy wypada mi poprosić o jakąś dodatkową,chociaż symboliczną dopłatę do 800zł mies, jakie dostaję za mojego podopiecznego.Pradzicie mi coś?
 

22.01.2012 19:45
« Powrót do listy tematów