Monika tez sie wypowiem,a co mi tam ;p poki syn uzywal wozka,a mieszkam na 1pietrze,16schodow , mialam dwa sposoby , albo wniesienie na raz wozka,dziecka i np zakupow ,co robilo sie momentami coraz trudniejsze ,albo (co pewnie moze zostac odebrane za brak odpowiedzialnosci ) najpierw wchodzilam do domu z kuba ,zamykalam na klucz za soba drzwi- skubany umie je otworzyc ,albo klucz przekrecic - i w gora 20sekund bylam spowrotem u gory z wozkiem wlozenie go do lozeczka odpadalo z kilku powodow,raz ,ze potrafil z niego wyjsc ,przeskakujac barierke i skaczac na rzucone poduszki,a dwa ma juz od jakiegos czasu normalne lozko,i w kazdej chwili moze z niego uciec
To ja moze z innej beczki ale posrednio troche na temat. Bede to pamietac do konca zycia, bo o maly wlos nie przyplacilam tego zawalem.Opiekowalam sie wtedy moim najmilszym w karierze niani Malcem. Sympatyczni rodzice, wspaniale warunki prracy, swoboda dzialan, zero stresow, zadnych dodatkowych uslug. Jednym slowem raj! Rano - przychodze do pracy. Moj podopieczny juz po sniadanku, zabki umyte, ubrany, gotowy do "zajec". Tata, ktory na ogol pracuje w domu , informuje, ze zaraz wychodzi. Prosze go, aby zerknal na B. bo musz zejsc do sutereny, po produkty na obiadek i prowiant na spacer. Schodze na dol. Po doslownie 4-5 min. wracam i drzwi pomiedzy czescia gospodarcza a mieszkalna zastaje zatrzasniete. Tata wyszedl zostawiajac bawiace sie dziecko bez opieki .Niestety bezmyslnie zatrzasnal drzwi uniemozliwiajac mi powrot do domu.Przez ulamek sekundy, to nie wiedzialam jak mam sie zachowac. Ale mysle sobie - Elka, spokoj! Daleko nie odjechal, musi na moj telefon wrocic. AleTata wycial jak Kubica, w dodatku. powiedzial, ze nie moze zawrocic, bo ma wazne spotkanie, ale juz dzwoni do dziadka i ten nas wyratuje z sytuacji za gora 30 minut. Co moze przyjsc do glowy przez 30 minut dwuipolatkowi- tego nie musze tlumaczyc. W nerwach okropnych ale caly czas w kontakcie audio uspokajam B., ze Ela juz idzie , zbuduj mi piekny domek i inne glupoty- w miedzyczasie naprawde umieram. W koncu decyduje sie na wejscie do mieszkania droga napowietrzna. Pomysl swietny, gdybym go miala zrealizowac 30-40 lat temu, kiedy wazylam niespelna 50kg ale dzis z waga prawie 75 - to raczej trudne. Panika czy mobilizacja zrobily jednak swoje. Wlaze do domu przez taras od strony ogrodka Wysokosc 1, 5 pietra. Cala akcja trwala ok. 8 minut. Bartus domek wybudowal piekny.A ja o malo nie umarlam. Tak wiec dziewczynki, myslcie o przeroznych aspektach naszej pracy, a przedewszystkim nie ufajcie do konca rodzicom. Czesto jest tak, ze oni naprawde kochaja swoje dzieci ale ich wyobraznia jest ograniczona a ich percepcja odbioru rzewistosci przytlumiona nadmiarem innych zobowiazn, powoduje, ze mysla nieracjonalnie.Prozaiczna czynnosc jaka jest wniesienie wozka, wozka z dzieckiem, czy innego rozwiazania takiej kwesti ito naprawde wazna kwestia i nie mozna tego lekcewazyc. KOnkluzja jest jedna. Tam gdzie nie ma windy, ni podejmuje wspolpracy. Moze jak nianie zaczna odmawiac szapania wozkiem po pietrach mieszkania stanieja?
|