Witam na wstępie powiem ,że wiem , że to jest nie w porządku tak opisywać cudze historie ale nie mam innego wyjścia, bo nie mam się kogo poradzić.!


Mam koleżankę a w sumie mogę nazwać ją moją przyjacółką, dziewczyna ma około 29 lat.Ma bardzo poważny problem. Więc może zacznę opowiadać tylko nie wiem od czego bo tyle tego....hm....

Karina- Jest naprawdę miłą fajna i bardzo ładną dziewczyną (prawie każdy się za nią ogląda) ale mimo że tego nie widać na zewnątrz to z środku dzieje się z nią coś strasznego.Dziewczyna jest tak załamana psychicznie , że po prostu ma już róznę myśli (ale od tych myśli odciąga ją syn dla którego wie że musi żyć).Jej problem pojawił się po roku od zamieszkania z partnerem, zaczeły sie awantury , na początku były to normalne sprzeczki, ale teraz to już jest koszmar .Czasami przychodzi do mnie i płaczę a ja nie wiem co mam robić wiem że moje słowa za wiele nie pomogą. Płaczę bo jej mąż przy każdej awanturze wygarnia jej że jest beznadziejna , że nic nie potrafi zrobić, załatwić , że gdyby go zostawiła to każdy by ją tylko (no wiecie co) i kopnoł w dupę, że nikt sobie nie wezmie takiej pokraki jak ona i to jeszcze z dzieckiem.Teraz karinka jest na etapie szukania pracy(wiadomo jest ciężko bo ma dziecko a mąz ma taka prace że raczej nie ma szan żeby się mogli uzupełniać,) Szuka wszędzie gdzie tylko się da (ale albo 3 zmiany, albo kwalifikacje nie takie)I tu też jest problem bo przy każdej okazji mąż wygarnia jej to że nie nadaje się do roboty że tylko plaszczy dupę na fotelu, że jest leniem smierdzącym i wogólę wszystko co najgorsze.Czasami i ja się popłaczę bo jestem w szoku jak można coś takiego usłyszeć od bliskiej osoby.! i właśnie przez tego drania karina uwierzyła że faktycznie jest taka beznadziejna i że ona sobie nie poradzi w życiu, wpadła jej super robota jako kelnerka ale mąż przy awanturze powiedział jej że idz jak jesteś kur... niech cie klepią po dupie.!!! więc jest załamana widzę to po niej i chciała bym jej bardzo pomóc wyjść z tego, żeby uwieżyła w siebie że może naprawdę wszystko jesli tylko chce ale wiem że sama nie dam rady(a ona nie ma nikogo bliskiego) Proszę pomóżcie mi jak jej pomóc? Czasami pożyczałam jej pieniądze żeby powiedziała mężowi że dorobiła sobie przy opiece dziecka żeby już jej tak nie męczył psychicznie, ale wiadomo że na dłuższą metę ja też tak nie mogę. Chciałam wam jeszcze dodać że ta biedna dziewczyna przeżyła już zdradę swojego męza potrafił wyżucić ją i dziecko na bruk . Troche spała u mnie trochę u koleżanek innych i u brata ale wiadomo tak nie można na dłuższą mete, Póżniej przyszedł na kolanach a ona chcąc nie chcąc musiała wybaczyć żeby sie nie włuczyć z dzieckiem.Wiadomo że są dni że jest między nimi dobrze ,on przeprasza i mówi że już nie będzie jej tak wyzywał, ale to jest błędne koło i znowu zaczyna się to samo!!Co mam robic kochane pomóżnie mi jak ja mam jej pomóc?


I NIE CHCE W TYM WĄTKU ŻADNYCH AWANTUR BĄDZ SPRZECZEK PO PROSTU CHCĘ POMÓC TEJ DZIEWCZYNIE BO JEŚLI JA TEGO NIE ZROBIĘ BOJĘ SIĘ ŻE SIĘ ZMARNUJE I STOCZY PRZEZ TAKIEGOO FACETA.... AHA I NIE PISZCIE ŻEBY GO ZOSTAWIŁA BO POSTAWCIE SIĘ W JEJ SYTUŁACJI ŻE MA DZIECKO I MUSI MU ZAPEWNIĆ DOM I WARUNKI ODPOWIEDNIE DO MIESZKANIA (ŻEBY PÓZNIEJ NIE ODPIŁO SIE TO NA JEGO PSYCHICE) Justyna edytowała ten post 15.09.2010 12:54
15.09.2010 12:47
chciałam dodać że proszę o w miare szybką dopowiedz.  
15.09.2010 12:55
Witam serdecznie. Moja mama miała jeszcze gorsza troszke sytacje bo nie konczylo sie tylko na awanturach, tylko dodatkowo bicie duszenie grozby itd. W każdym miescie sa takie specjalne mitingi dla osob poniazanych mozna tam naprawde podniesc sie na duchu uwierzyc w siebie. moja mama chodzila na takie spotkania ponad rok i pomoglo jej to. Oni tam doradzaja co zrobic, pomagaja uwirzyc w siebie. Widze ze mieszkasz nie daleko bo wiem gdzie sa takie spotkania w Bytomiu i sa one bezplatne! A w katowicach tez napewno sa!
15.09.2010 13:10
Witaj Justynko .

No ja innej możliwości jak rozstanie nie widzę.Do puki Twoja koleżanka będzie żyła z tym draniem,będzie z Nią coraz gorzej. Jej psychika pewnego dnia ulegnie kompletnej destrukcji i może wydarzyć się prawdziwe nie szczęście. Niech pójdzie do Domu samotnej Matki z malcem , tam jej pomogą . Nikt nie mówi,że powinna tam siedzieć do końca życia, ale tymczasowo, do puki nie odnajdzie spokoju wewnętrznego , nie znajdzie pracy i będzie mogła stanąć na własnych nogach. Takie wyjście będzie 100% lepsze i dla Kariny i dla dziecka , niż przebywanie z tym chorym psychicznie facetem, bez jakichkolwiek uczuć . Ty jako przyjaciółka musisz ją wspierać , pokazywać możliwe wyjścia, może również warto zaprezentować jej to z domem samotnej Matki? Bardzo mi żal takich kobiet, znam kilka ze swojego otoczenia w podobnych sytuacjach i każda do puki nie odcięła się od swojego potwora była załamana.    A na dzieci wieczne kłótnie, wyzwiska specjalnie pozytywnie również nie wpływały   
15.09.2010 13:16
Był już pomysł żeby szła do domu samotnej matki, ale boi bo jest pewna że jak się tak znajdzie to jej mąż złoży do sądu o opiekę nad dzieckem( wspomnę że chłopk faktycznie ma kasę i duże wejścia wszędzie!) więc tu jest obawa że sąd sie przychyli i chociaż na okres aż matka się nie odbije od dna mały będzie pod opieką ojca. Mam jeszcze takie rozwiązanie aby wmiarę wszybko znalazła pracę i wynajeła coś, ale jak na złość roboty BRAK!!
15.09.2010 13:28
Justynko,

Twoja koleżanka jest klasyczną ofiarą przemocy domowej. Poczytajcie o Ogólnopolskim Pogotowiu dla Ofiar Przemocy Domowej "Niebieska Linia". Tam jest dużo bardzo istotnych informacji. Są telefony, maile, adresy. Tutaj nikt Ci nie da recepty jak rozwiązać problem Kariny.

http://www.niebieskalinia.pl
15.09.2010 13:30
Dokładnie. I nawet jeśli nikt jej nigdy nie uderzył, przemoc psychiczna potrafi być często gorsza od fizycznej, więc niebieska linia jest dobrym rozwiązaniem. Niestety, pomoc jej się przyda, zwłaszcza, że o takich przypadkach, jak odbieranie dziecka matce w ośrodku, również słyszałam. Dobrze byłoby, żeby gdy zda sobie już sprawę, że musi odejść od partnera (a ja szczerze mówiąc, innego wyjścia nie widzę. On już się nie zmieni, za dużo miał szans w swym życiu),miała gdzie się podziać... jeśli nie u Ciebie, to u kogoś innego i żeby wiedziała, że może tam jakiś czas posiedzieć, dopóki nie znajdzie pracy. A zapewne po jakimś czasie znajdzie, bo z tego co widzę, miała ofertę kelnerki, tylko partner skutecznie ją do niej zniechęcił.
Co doradzam, to nie płakać, tylko przeciwnie: uśmiechać się i pokazywać, że jest nadzieja i nawet z najgorszej sytuacji można wybrnąć   
15.09.2010 14:01
no nic spróbujemy z tą terapią-gdy odwiedzi mnie nastepnym razem na pewno jej to zaproponuję.Tylko że jest taki mały problem który zauważyłam-jak między nimi jest dobrze i on jej nie wyzywa-ona już tak nie potrafi o tym rozmawiać poprostu zmienia temat tylko w tedy tak się otwiera jak on ją zwyzywa, tak więc nie sądzę aby ona poszła na jaką kolwiek terapie bo po prostu będzie jej ciężko się otworzyć!
15.09.2010 14:07
Jeśli chodzi o moją radę dla Karinki-powinna zrobić tak:
1 zgłosić na policję i do prokuratora fakt iż ona i jej dziecko są ofiarami przemocy -sprawcy grozi kara pozbawienia wolności
2 złożyć wniosek do sądu o ograniczenie bądź pozbawienie praw rodzicielskich swojego partnera uwzględniając w wniosku fakt znęcania się nad nią i nad dzieckiem
3 koniecznie znaleźć pracę nawet jako kelnerka aby mieć swój dochód
4 jeśli ty Justynko możesz to pomóż jej z opieką nad dzieckiem gdy ona będzie w pracy 5 wyprowadzić się z domu nawet do domu samotnej matki i nie musi się bać że on jej odbierze dziecko ponieważ jeśli zgłosi go na policję i do prokuratury to on już może zapomnieć że dziecko dostanie
6 złożyć w MOPS wniosek o pomoc z racji samotnego wychowywania dziecka
i zacząć normalnie żyć!!!!
15.09.2010 14:46

iza
Jeśli chodzi o moją radę dla Karinki-powinna zrobić tak:
1 zgłosić na policję i do prokuratora fakt iż ona i jej dziecko są ofiarami przemocy -sprawcy grozi kara pozbawienia wolności


To nie jest takie proste jak Ci się wydaje. Karina ma syndrom ofiary w związku, czuje sie osaczona i bezradna. Bez specjalistycznej i ukierunkowanej pomocy nie da sobie rady sama.
Kobiety doświadczające przemocy domowej, nawet świadome swojej sytuacji żadko kiedy decydują się na takie zdecydowane kroki i konsekwentne działanie   
15.09.2010 14:55
niestety póki ona sama nie ucieknie od męża ty sama nic nie możesz zrobić    rozmawiać rozmawiać, namawiać by coś z tym zrobiła. Moze niech wejdzie na forum w którym kobiety opisuja swoją walkę z takimi draniami i zobaczy ze jak one mogą to zrobić to ona też
15.09.2010 14:58
Też polecam Niebieską Linię i pomoc psychologiczną. Co do forum... Nie byłabym przekonana, może się w ten sposób nakręcać.

Napisałaś o myślach. Mówisz o samobójczych? Jeśli tak (a tak wnioskuję) to jest jej potrzebna pomoc lekarska. Psychiatra. Wiem, że to strasznie brzmi, ale oni naprawdę mogą pomóc. Często też pokierować, doradzić, skierować na odpowiednią terapię (na którą wcale nie tak łatwo się dostać). Zrobić coś, aby to zatrzymać. Jeśli ona jest smutna, przygnębiona, ma myśli destrukcyjne to takie zachowanie będzie przekazywała swojemu dziecku (które i tak pewnie jest już wystarczająco zestresowane). I musisz jej w tym pomóc. Nie myśl, że ona pójdzie tam sama. Porozmawiaj z nią, zapisz, pójdź, posiedź przed gabinetem. Niech wie, ze chociaż jesteś prawie tak samo bezradna jak ona może na Ciebie liczyć - obecność to bardzo wiele.

Miałam syt. z lekarzem z koleżanką, która miała ostre zaburzenia odżywiania, stany depresyjne. Chodziłam z nią na wizyty, trochę 'pilnowałam' i poskutkowało.
15.09.2010 15:31

Justyna
Witam na wstępie powiem ,że wiem , że to jest nie w porządku tak opisywać cudze historie ale nie mam innego wyjścia, bo nie mam się kogo poradzić.!


Mam koleżankę a w sumie mogę nazwać ją moją przyjacółką, dziewczyna ma około 29 lat.Ma bardzo poważny problem. Więc może zacznę opowiadać tylko nie wiem od czego bo tyle tego....hm....

Karina- Jest naprawdę miłą fajna i bardzo ładną dziewczyną (prawie każdy się za nią ogląda) ale mimo że tego nie widać na zewnątrz to z środku dzieje się z nią coś strasznego.Dziewczyna jest tak załamana psychicznie , że po prostu ma już róznę myśli (ale od tych myśli odciąga ją syn dla którego wie że musi żyć).Jej problem pojawił się po roku od zamieszkania z partnerem, zaczeły sie awantury , na początku były to normalne sprzeczki, ale teraz to już jest koszmar .Czasami przychodzi do mnie i płaczę a ja nie wiem co mam robić wiem że moje słowa za wiele nie pomogą. Płaczę bo jej mąż przy każdej awanturze wygarnia jej że jest beznadziejna , że nic nie potrafi zrobić, załatwić , że gdyby go zostawiła to każdy by ją tylko (no wiecie co) i kopnoł w dupę, że nikt sobie nie wezmie takiej pokraki jak ona i to jeszcze z dzieckiem.Teraz karinka jest na etapie szukania pracy(wiadomo jest ciężko bo ma dziecko a mąz ma taka prace że raczej nie ma szan żeby się mogli uzupełniać,) Szuka wszędzie gdzie tylko się da (ale albo 3 zmiany, albo kwalifikacje nie takie)I tu też jest problem bo przy każdej okazji mąż wygarnia jej to że nie nadaje się do roboty że tylko plaszczy dupę na fotelu, że jest leniem smierdzącym i wogólę wszystko co najgorsze.Czasami i ja się popłaczę bo jestem w szoku jak można coś takiego usłyszeć od bliskiej osoby.! i właśnie przez tego drania karina uwierzyła że faktycznie jest taka beznadziejna i że ona sobie nie poradzi w życiu, wpadła jej super robota jako kelnerka ale mąż przy awanturze powiedział jej że idz jak jesteś kur... niech cie klepią po dupie.!!! więc jest załamana widzę to po niej i chciała bym jej bardzo pomóc wyjść z tego, żeby uwieżyła w siebie że może naprawdę wszystko jesli tylko chce ale wiem że sama nie dam rady(a ona nie ma nikogo bliskiego) Proszę pomóżcie mi jak jej pomóc? Czasami pożyczałam jej pieniądze żeby powiedziała mężowi że dorobiła sobie przy opiece dziecka żeby już jej tak nie męczył psychicznie, ale wiadomo że na dłuższą metę ja też tak nie mogę. Chciałam wam jeszcze dodać że ta biedna dziewczyna przeżyła już zdradę swojego męza potrafił wyżucić ją i dziecko na bruk . Troche spała u mnie trochę u koleżanek innych i u brata ale wiadomo tak nie można na dłuższą mete, Póżniej przyszedł na kolanach a ona chcąc nie chcąc musiała wybaczyć żeby sie nie włuczyć z dzieckiem.Wiadomo że są dni że jest między nimi dobrze ,on przeprasza i mówi że już nie będzie jej tak wyzywał, ale to jest błędne koło i znowu zaczyna się to samo!!Co mam robic kochane pomóżnie mi jak ja mam jej pomóc?


I NIE CHCE W TYM WĄTKU ŻADNYCH AWANTUR BĄDZ SPRZECZEK PO PROSTU CHCĘ POMÓC TEJ DZIEWCZYNIE BO JEŚLI JA TEGO NIE ZROBIĘ BOJĘ SIĘ ŻE SIĘ ZMARNUJE I STOCZY PRZEZ TAKIEGOO FACETA.... AHA I NIE PISZCIE ŻEBY GO ZOSTAWIŁA BO POSTAWCIE SIĘ W JEJ SYTUŁACJI ŻE MA DZIECKO I MUSI MU ZAPEWNIĆ DOM I WARUNKI ODPOWIEDNIE DO MIESZKANIA (ŻEBY PÓZNIEJ NIE ODPIŁO SIE TO NA JEGO PSYCHICE)

ja powiem z wlasnego doswiadczenia /moj maz tez nademna znecal sie psychicznie/nikt jej nie pomoze zadna instytucja oni tylko pouczaja radza.Mi pani psycholog psychiatra itp wszyscy mowili ze mam sie pogodzic z mezem.Inna psycholog poradzila odejsc od meza jakby to bylo takie proste tylko tyle mi pomogli.Moge poradzic Ci niech kolezanka jak najszybciej sie uniezalezni od meza poszuka pracy /ja tak zrobilam/Potem niech szuka pomocy wsrod bliskich,znajomych niech nie wstydzi sie o tym mowic napewno pomoga a te wszystkie instytucje oferujace pomoc to kupa biurokratek ktore maja w dupie co ona przezywa.Radzilabym jescze udac sie do lekarza po leki wyciszajace uspokajajace.Szkoda mi dziewczyny wiem co czuje.Jak stanie nogi niech wykopie tego palanta na zbity pysk
15.09.2010 15:38

Agata R.

iza
Jeśli chodzi o moją radę dla Karinki-powinna zrobić tak:
1 zgłosić na policję i do prokuratora fakt iż ona i jej dziecko są ofiarami przemocy -sprawcy grozi kara pozbawienia wolności


To nie jest takie proste jak Ci się wydaje. Karina ma syndrom ofiary w związku, czuje sie osaczona i bezradna. Bez specjalistycznej i ukierunkowanej pomocy nie da sobie rady sama.
Kobiety doświadczające przemocy domowej, nawet świadome swojej sytuacji żadko kiedy decydują się na takie zdecydowane kroki i konsekwentne działanie   


Tak właśnie masz rację agatko ona czuje sie bez radna . a jej mąż dominuje tu bo on ma super prace , ma wszędzie wejścia aby coś pozałatwiać i wogólę.


a co to OPS- i domu samotnej matki to to nie takie łatwe jak się pisze, bo jeśli ona chce skorzystać z opieki społecznej musi mieć zasądzone alimenty bo przekracza dochód na osobę, (jesli ona poda o alimęty to automatycznie on ją wyzuci bo dom jest na niego a ona nie ma meldunki) Też ciężko mi bo muszę tą całą sytułację ukrywać przed swoim partnerem bo z pewnością gdyby sie dowiedział to zapewne by była jakaś wojna z mężem KARINY...(bo napewno wstawił by się za nią - ale wiadomo jak by się to skończyło jak dwa chłopy zaczynają się awanturować dochodzi do rękoczynów a my raczej tego nie chcemy i chcę tego uniknąć).Pytałam taty (jest policjantem) i właśnie powiedział mi że to jest znęcanie , ale odrazu takiego kogoś nie zamykają więc pewno karina po złożeniu takiego wniosku była by bez mieszkania i bez grosza przy duszy.Kurcze nie wiem jak to rozwiąże na razie chyba jest wszystko oki. pogodzili się, ale jak przyjdzie nastepnym razem to nie wiem.. Moje jedyne wyjście usamodzielnić sie praca a pózniej wynając mieszkanie! chyba nie widzę innego?
15.09.2010 16:21
Nie wiem który sąd odebrałby dziecko Matce i przyznałby opiekę nad Nim takiemu Ojcu ! Kasa to nie wszystko, tym bardziej , że dziewczyna robiłaby coś w kierunku aby polepszyć sytuację życiową swoją i swojego syna . Pomysł ze zgłoszeniem na policję i do prokuratury całej sprawy jest moim zdaniem bardzo dobry.

Terapia jest być może i dobrym rozwiązaniem ale dla obu osób i tylko wtedy, gdy oboje chcą zobaczyć problem . Terapia nic jej nie da, nie poprawi jej stanu zdrowia psychicznego, gdy po godzinnym mitingu wróci do tego dupka , a ten zgnębi ją na nowo!
15.09.2010 16:23
jeszcze jest coś takiego jak alimenty dla żony. Zwłaszcza jeżeli mąż ma dobrze płatną pracę, a żona wychowuje dziecko i/lub przez to że zajmowała się domem i rodziną straciła szanse na stały zarobek. Ale to najlepiej potwierdzić u prawnika, ja tylko wiem że coś takiego jest i jeżeli mąż naprawdę dobrze zarabia i są ku temu postawy prawne, takie alimenty mogą nawet wynosić 2.000 zł. Kiedyś słyszałam o kobiecie która poświęciła całe życie na wychowanie czworo dzieci i mąż ją zostawił dla młodszej, wystąpiła o alimenty dla siebie i dostała 5000 miesięcznie! (ale jej były mąż co miesiąc zarabiał ok. 30000)

Dodam, że jak już odnajdzie wiarę w siebie i chęć wyjścia z tego chorego związku, przydałoby się aby nagrała groźby, zachowała pewne sms-y, tego rodzaju dowody mogą być bardzo przydatne policji i potem w sądzie.
15.09.2010 16:39

iza
Jeśli chodzi o moją radę dla Karinki-powinna zrobić tak:
1 zgłosić na policję i do prokuratora fakt iż ona i jej dziecko są ofiarami przemocy -sprawcy grozi kara pozbawienia wolności
2 złożyć wniosek do sądu o ograniczenie bądź pozbawienie praw rodzicielskich swojego partnera uwzględniając w wniosku fakt znęcania się nad nią i nad dzieckiem
3 koniecznie znaleźć pracę nawet jako kelnerka aby mieć swój dochód
4 jeśli ty Justynko możesz to pomóż jej z opieką nad dzieckiem gdy ona będzie w pracy 5 wyprowadzić się z domu nawet do domu samotnej matki i nie musi się bać że on jej odbierze dziecko ponieważ jeśli zgłosi go na policję i do prokuratury to on już może zapomnieć że dziecko dostanie
6 złożyć w MOPS wniosek o pomoc z racji samotnego wychowywania dziecka
i zacząć normalnie żyć!!!!



Zgadzam się w zupełności z Izą. Dodam, że taki człowiek się nie zmieni nawet jeśli ta kobieta byłaby ideałem i przynosiła kupę kasy do domu to on zawsze coś znajdzie żeby ją poniżyć.
15.09.2010 20:28

Kora L.

iza
Jeśli chodzi o moją radę dla Karinki-powinna zrobić tak:
1 zgłosić na policję i do prokuratora fakt iż ona i jej dziecko są ofiarami przemocy -sprawcy grozi kara pozbawienia wolności
2 złożyć wniosek do sądu o ograniczenie bądź pozbawienie praw rodzicielskich swojego partnera uwzględniając w wniosku fakt znęcania się nad nią i nad dzieckiem
3 koniecznie znaleźć pracę nawet jako kelnerka aby mieć swój dochód
4 jeśli ty Justynko możesz to pomóż jej z opieką nad dzieckiem gdy ona będzie w pracy 5 wyprowadzić się z domu nawet do domu samotnej matki i nie musi się bać że on jej odbierze dziecko ponieważ jeśli zgłosi go na policję i do prokuratury to on już może zapomnieć że dziecko dostanie
6 złożyć w MOPS wniosek o pomoc z racji samotnego wychowywania dziecka
i zacząć normalnie żyć!!!!



Zgadzam się w zupełności z Izą. Dodam, że taki człowiek się nie zmieni nawet jeśli ta kobieta byłaby ideałem i przynosiła kupę kasy do domu to on zawsze coś znajdzie żeby ją poniżyć.

latwo udzielac takich rad kiedy sie tego nie przezylo zapominacie ze kobieta zastraszona nie pojdzie na policje bo sie boi,nic nie zrobi przeciwko mezowi bo paralizuje ja strach
15.09.2010 21:35

Agata M.
latwo udzielac takich rad kiedy sie tego nie przezylo zapominacie ze kobieta zastraszona nie pojdzie na policje bo sie boi,nic nie zrobi przeciwko mezowi bo paralizuje ja strach


Po tą są bliscy, aby wesprzeć w takiej chwili, pokazać , że stoi się po ich stronie i zastraszona kobieta nie jest zagrożona ani jej syn .
15.09.2010 21:40
witam bardzo mi żal twojej koleżanki i bardzo dobrze że chcesz jej pomóc tylko czy ona tego chce , powinna pokazać temu swojemu idiocie chłopu że nie jest pępkiem świata i udowodnić że potrafi nie być od niego uzależniona /chyba że tego chce/ to ty moja droga nic nie poradzisz.JA uważam że powinnaś pomóc znależć pracę koleżance i monitorować dalszy ciąg wydarzeń w tym związku
15.09.2010 22:08

Monika

Agata M.
latwo udzielac takich rad kiedy sie tego nie przezylo zapominacie ze kobieta zastraszona nie pojdzie na policje bo sie boi,nic nie zrobi przeciwko mezowi bo paralizuje ja strach


Po tą są bliscy, aby wesprzeć w takiej chwili, pokazać , że stoi się po ich stronie i zastraszona kobieta nie jest zagrożona ani jej syn .


Dokładnie! Jest Pani bliską jej osobą, ma na pewno też rodzinę itd. To Wy musicie jej pomóc... Tzn na początek rozmawiać, przekonać do odejścia, wspierać ją (niezależnie od tego co zrobi), u kogoś musiałaby pomieszkać dopóki nie stanie na nogi, nie znajdzie pracy, z pracą też w miarę możliwości można pomóc. Ważne, żeby wiedziała, że jej bliscy są przy niej bez względu na wszystko.

Ja uważam, że powinna się przede wszystkim z nim rozstać dla swojego dobra i dla dobra dziecka. Dziecko naprawdę skorzysta na tym. Lepiej wychowywać się w rozbitej rodzinie, niż w rodzinie, gdzie ojciec znęca się psychicznie nad matką!

Ja w każdym razie trzymam kciuki, żeby dziewczyna podjęła mądrą decyzję i dała sobie z tym radę!
15.09.2010 23:19
Mnie się wydaje,że w takim stanie psychicznym dziewczyna będzie miała duże problemy ze znalezieniem,lub utrzymaniem pracy.
Powinna najpierw podleczyć się psychicznie.Wtedy będzie logicznie myśleć i zacznie sama podejmować odpowiednie decyzje.Według mnie powinna zgłosić się do poradni psychologicznej.
Jeżeli chodzi o alimenty,to będąc w związku małżeńskim może wystąpić do sądu o alimenty dla dziecka i dla siebie.
I na pewno zostaną Jej przyznane na dziecko.Jeżeli udowodni,że nie może pracować /wychowuje dziecko/,na siebie też dostanie.
16.09.2010 07:55
no coz, zaraz na mnie znowu gromy poleca, ale ja i moja przyszla tesciowa zawsze mowimy, ze ,,widzialy galy co braly'', nikt sie nie zmienia po slubie radyklanie z dnia na dzien, w to nie uwierze, musialy byc jakies sygnaly wczesniej, ze cos z tym panem nie halo, moze zakochana kolezanka nie chciala w nim widziec minusow i wad, bo jak wiadomo milosc podobno jest slepa, wspolczuje dziewczynie, niech sie rozwiedzie-najprosciej i dalej nie meczy. moze faktycznie z nia tez jest cos nie tak, bo jakby jej naprawde zalezalo na pracy, to by nawet poszla do marketu. maz moze miec z tego powodu sluszne i uzasadnione pretensje-tylko obral zla forme jej okazywania, bo jak wiadomo czasy sa ciezkie, co chwile podwyzki, a z 1 pensji w Polsce wyzyc jest praktycznie nieralne chyba, ze ktos jest k...wa albo zldoziejem. z tymi alimentami to bez przesady, po rozwodzie to na dziecko ok, ale na siebie? niech sie do pracy wezmie. to juz bylby szczyt lenistwa. w taki wlasnie smutny sposob koncza panie, ktore sa uzaleznione od meza, na jego lasce i nielasce. to powinien byc moral, ze ,,umiesz liczyc-licz na siebie'', a nie ogladaj sie na hajs meza, bo poki jest dobrze, to jest ok, a pozniej smutki i zgryzoty. kobieta powinna byc niezalezna finansowo. poza tym sa panie, ktora maja kilkoro dzieci, pracuja zawodowo i jeszcze do tego swietnie dom utrzymuja, wiec niech mi nikt nie wmawia, ze z 1 dzieckiem do pracy nie mozna isc. sa nianie, zlobki, przedszkola, dziadkowie, tesciowie, zawsze jest jakis sposob dla chcacego, tak zyja czesto osoby z wygody. mam nadzieje,ze ta PANI szybko znajdzie prace i zmieni swoja i tak juz beznadziejna sytuacja dla dobra swojego i dziecka. wskazana jest jakas terapia w celu wzmocnienia samooceny. AGA M. edytowała ten post 16.09.2010 09:16
16.09.2010 09:06

AGA M.
no coz, zaraz na mnie znowu gromy poleca, ale ja i moja przyszla tesciowa zawsze mowimy, ze ,,widzialy galy co braly'', nikt sie nie zmienia po slubie radyklanie z dnia na dzien, w to nie uwierze, musialy byc jakies sygnaly wczesniej, ze cos z tym panem nie halo, moze zakochana kolezanka nie chciala w nim widziec minusow i wad, bo jak wiadomo milosc podobno jest slepa, wspolczuje dziewczynie, niech sie rozwiedzie-najprosciej i dalej nie meczy.


Zasadniczo masz rację ale najłatwiej się wydaje oceny czyjegoś postępowania, gorzej już napisać coś z sensem o przyszłości. Nie masz wiedzy psychologicznej wiec się nie mądrz. Gdyby wszytsko było takie proste i oczywiste to nie byłoby zjawiska przemocy domowej, a jednak jest i stanowi w Polsce dosyć poważny problem.
Ja mam na ten temat swoje zdanie - przemoc domową pośrednio przyklepuje i cementuje kościoł katolicki który potępia rozwody.

z tymi alimentami to bez przesady, po rozwodzie to na dziecko ok, ale na siebie? niech sie do pracy wezmie. to juz bylby szczyt lenistwa.


Bzdury piszesz. Alimenty należą się jej jak psu buda. W momencie rozwodu obniża się jej znacząco stopa życiowa i nawet jak pójdzie do pracy, są zasądzi na nią alimenty bez mrugnięcia okiem.
Ja wiem że nie każdy musi być prawnikiem, ale w parę kwestiach prawnych warto mieć rozeznanie.
16.09.2010 10:02
No właśnie to jest to o czym w innym wątku pisałam.Po prostu babeczka dokonała fatalnego w skutkach wyboru.No ale teraz musi dokonać korekty tego wyboru i odejść od tego gnojka.Ja przynajmniej bym tak uczyniła.Całe szczęście że ma sprzyjającą jej koleżankę,naprawdę należą się jej WIELKIE SŁOWA PODZIĘKOWANIA. Pani Justyno z Katowic-należy się pani wielki bukiet kwiatów i wielka flacha za wspieranie swojej koleżanki/znajomej! Gdyby mogła jej ta koleżanka pomóc i na jakiś czas ją u siebie z synkiem zakwaterować,byłoby to już super,ale z tym może być już kłopot,bo przecież wtedy własne domowe życie trzeba poprzestawiać i na inne osoby,tym którym chce się pomóc.Kiedy taka krzywdzona osoba stanie na nogi,odetchnie po tych traumatycznych przeżyciach,znajdzie pracę,wynajmie choćby mały pokoik,to już będzie duży a nawet wielki sukces.Niestety u nas w kraju takie osoby mają przerąbane,przeważnie zero pomocy skądkolwiek(chyba zle ten wyraz napisałam).W takich smutnych życiowo sytuacjach powinna włączyć się jej rodzina do pomocy,od tego rodzina jest aby wspierać,na początku nawet utrzymywać,a potem jakoś się wszystko to wyklaruje.Nie ulega najmniejszej wątpliwości że dziewczynie TRZEBA I TO JAK NAJSZYBCIEJ POMÓC. Elżbieta G. edytowała ten post 16.09.2010 10:13
16.09.2010 10:05
« Powrót do listy tematów