Pewnej niedzieli wyjątkowo przyjechaliśmy na mszę przed czasem, bo zapomnieliśmy, że mszę przesunięto o 15 minut. Ponieważ na dworze padało, Ania i tata weszli do kościoła i tam czekali, aż wyjdą ludzie z poprzedniej mszy. Stali sobie w przedsionku i tata trzymał Anię na rączkach. Za nimi stała jakaś Pani, która przyglądała się córce. Ania postanowiła zaśpiewać jej piosenkę. Zna taką jedną, której wersja wymyślona jest przez dziadka Hirka. "Wlazł kotek na płotek i śmierdzi. Najadł się kapusty i pierdzi." Pani zaczęła się śmiać, a tata nagle zrobił się purpurowy.
20.06.2007 20:20
A ostatnio w czasie Świąt Wielkanocnych, wujek nauczył moję 3-letnią Anię nowej wersji: "Wlazł kotek na płotek po słupie, rozdarł se futerko na..." i tu wujek zawiesił głos. A Ania dokończyła bez namysłu: "na strzępy".
20.06.2007 20:23
Mój siostrzeniec, jak mial 3 latka, przechodził etap nalogowego używania słowa "znowu", które stosował w rozmaitych kombinacjach, czasem 5 razy w jednym zdaniu. To chyba była Niedziela Palmowa (albo inne świeto, bo w Kosciele było b. duzo ludzi), ksiądz zbiera na ofiarę, na co, wrzucając pieniążka do koszyka, Kubuś na cały głos: "Masz daje Ci.... ZNOWU!". Troszke nam głupio sie zrobiło, ale do dziś się z tego śmiejemy   
29.10.2008 14:26
Innym razem to mi się dostało    Jadę sobie autobusem, a w wózku siedzi znudzony chłopiec... Chciałam go troszkę rozbawić, więc usmiecham się, puszczam oczko, robie jakąś śmieszną minkę... Na co znudzony malec, głośno " Tata, ale głupia ta pani".
To mnie oduczyło "zaczepiania" maluchów   
29.10.2008 14:28
Myślałam że umrę ze śmiechu, kiedy z moim facetem wybrałam się w wolnej chwili do centrum handlowego i spotkałam tam podopiecznego z jego mamą. Mój luby jest metalowcem, długie włosy, ramona itp. ogólnie wyglądem przerażałby Obcego, ale ma złote serce do dzieci. Mama Grzesia nie widziała go wtedy, kiedy poprosiła mnie o przypilnowanie przez chwilę chłopca bo o czymś zapomniała. Poszła i Wojtek wraca. Dzieciak spojrzał na niego, schował się za mnie i mówi: Ania, weź tego kundla na dwóch łapach! Wojtek musiał się w końcu schować za regał, a kiedy mama wróciła, Grześ oznajmił: Mama, Ania przyszła tu z gadającym psem, a nie wolno! Anna S. edytowała ten post 07.03.2010 18:23
07.03.2010 18:13
« Powrót do listy tematów