Kłamstwo ma ,,krótkie nogi".....

Forum » Serwis Niania.pl - Wasze opinie
Nie wiem jak Wy drogie mamy ale ja jestem bardzo rozczarowana moją nianią. Okazało się że kłamie na każdym kroku, a co gorsza mały jest ostatnio zestresowany. Wystarczyło ja parę razy sprawdzić i wiem wszystko. Ludzie jak mozna byc tak obłudnym i kłamać prosto w oczy? Mam nawet podejrzenia że zostawila małego z kims obcym...boi się oststnio wychodzic na spacery. A tak się starałam stworzyć jej miłą atmosferę w pracy. Może Wy mi pomożecie drogie nianie - po czym poznać nianię z prawdziwego zdarzenia? Czy wszystkich trzeba nagrywać i szpiegować??? Chcę komuś zaufać i iść spokojnie do pracy...
25.10.2008 00:39
hmmm sama nie wiem .. nie da sie moim zdaniem.. sama mam córeczkę i nie wiem czy bylabym w stanie powierzyc ją komus kogo nie znam.
Mała ma 2 latka i nadal nie chcę się z nią rozstać dlatego zarejestrowałam sie na tym portalu żeby zaopiekować sie jakimś maluszkiem u siebie w domku. Jest to forma pracy która pozwala mi być przy swoim dziecku a dla mojej córeczki to możliwość rozwoju poprzez przebywanie w towarzystwie innych dzieci   tak uważam. Ciekawa jestem tylko czy znajadzie się z czasem i oferta dla mnie.
25.10.2008 00:51
Moja niania była osobą z tzw. polecenia więc myślałam, że jest sprawdzona. Widocznie tamtą matkę nabrała. Nie wymagam od niej wiele - tylko opieka nad dzieckiem i zupka dla małego co drugi dzień. Co jakiś czas dostawała niewielką premię i drobne prezenty - tak w ramach podziękowania. Strasznie się zawiodłam i szukam nowej niani.najgorszym szokiem było to, gdy usłyszałam,że mówi do małego ,,świnio'' a na mnie epitety pod nosem   
25.10.2008 01:14
To bardzo smutne!Zal tych Maluszkow,doznaly juz urazu psychicznego-potrzebuja teraz bardzo duzo milosci. Ja opiekowalam sie 2,5letnim Kubusiem przez 9 miesiecy.Rodzice zmienili miejsce zamieszkania,wiec musielismy sie rozstac.Ale nadal utrzymujemy kontakt piszemy smsy,maile,rozmawiamy telefonicznie,za tydzien Kubus bedzie u mnie nocowal-Rodzice maja wyjazd /juz tak po przyjacielsku-nie za oplata/.Dla Kuubusia bylam i zostane juz Jego ciocia.Drogie Panie zycze Waszym maluszkom,aby tez znalazly swoje przyszywane ciocie.Pozdrawiam-Inka
25.10.2008 08:26
Drogie mamy coraz wiecejs lysze o tym, ze ktos sie zawiodl na niani z polecenia, wiec moze czas przestac traktowac ot na zasadzie: ktos polecil, czyli wszystko ok nie musze juz dokladnie sie nad tym zastanawiac i poznawac dobrze niani. Rodzice mojego podopiecznego takze mieli przede mna nianie z polecenia i co sie okazalo? Prawdopodobnie zmuszala dziecko do jedzenia(wniosek wyciagniety z obserwacji malego) a do tego zastali sytuacje: dziecko po zastrzyku zaplakane siedzie na chustawce, a niania stoi sobie nieopodal i pali papierosa. Dodam, ze to byla Pani z wieloletnim doswiadczeniem jako przedszkolanka. Jak widac to, ze ktos polecony nie znaczy, ze rzeczywiscie bedzie dobry. Po tej Pani rodzice Grzesia zaufali mnie, osobie bez referencji, z minimalnym doswiadczeniem, za to majaca wiele serca i cierpliwosci dla ich malucha, i wiem, ze sa bardzo zadowoleni.
Wniosek z tego taki, ze wybierajac nianie nie ma sensu poelgac tylko na poleceniu, nalezy rozmawiac z niania, obserwowac przez kilka dni probnych jej zachowanie przy dziecku, warto nawet "niespodziewanie" wrocic szybciej do domu i chwile posluchac przy drzwiach jak sie dziecko bawi, mozna tez popytac sasiadow, poprosic o zwrocenie uwagi. Nie mowie tu o takich zachowaniach na stale, ale na pierwszych kilka dni, lub gdy mamy jakies watpliwosci, choc w tym drugim przypadku najlapiej poprosu niani nie zaatrudniac.
25.10.2008 09:58
Jestem w szoku...takie osoby w ogóle nie powinny się brać za opiekę nad dziećmi, bo jedyne co mogą zrobić to krzywdę dziecku, która może spowodować uraz na całe życie...
25.10.2008 10:54
Proszę się nie przejmować, zapewne ta dziewczyna nie ma powołania do tak cudownego zajęcia jak opieka nad maluszkiem. I straszne, jak wiele zależy od "takiej" osoby, jak można małemu człowiekowi zrobić krzywdę swoim chamstwem i egoizmem.

Trzymam kciuki, żeby znalazła Pani kogoś, kto zajmie się dzieckiem, jakby było własnym   
25.10.2008 11:43
Kochani Rodzice!   To normalne ze obawiacie cie powierzyc komus swoje dziecko,ale podstawa współpracy jest zaufanie,chociaz zdaje sobie sprawe z tego,ze to trudne...
Podzielam opinie Pani Aleksandry-kazda nianie mozna sprawdzic,wiadomo ze najprostszym sposobem byłaby instalacja kamer w domu,ale niestety nie kazda rodzine stac na taka inwestycje,dlatego trzeba szukac innego rozwiazania.Przede wszystkim nalezy postawic na obserwacje-wroccie kilka razy niespodziewanie wczesniej do domu-niech to benda rozne pory(opiekunka bedzie miała swiadomosc ze taka wizyta moze sie zdarzyc,wiec nie bedzie ryzykowac utraty pracy niewłasciwym zachowaqniem),zajrzyjcie na plac zabaw,zwroccie uwage w jaki sposob tam niania zajmuje sie dzieckiem,poproscie o pomoc sasiadów,niektore osoby mozna juz wyczuc na pierwszej rozmowie...Jesli tylko bedziecie mieli powody,zeby myslec ze cos jest nie tak,sprawdzcie to od razu-duuuzo mowi samo zachowanie dziecka,jego reakcja na widok "cioci".Badzcie czujni...
Pozdrawiam i zycze powodzenia!!!
25.10.2008 11:59
Moje drogie nianie w związku z zaistniałą sytuacją szukam niani z Radomia (od zaraz). Mój synek jest pogodnym dzieckiem, ma 2 lata i nie sprawia problemów wychowawczych. Poprzedniej niani do domu juz nie wpuszczę...Może jest na tym forum ktoś, kto podjąłby się opieki nad moim skarbem na pół etetu i ktoś kto naprawdę kocha dzieci anie udaje.......?
25.10.2008 12:34
Aga g. witam Panią i szczerze współczuję bardzo niekomfortowej sytuacji. To okropne i przykre uczucie gdy człowiek komuś zaufa powierzając nawet własne dziecko w opiekę a potem musi przeżywać rozczarowanie, żal, złość i jeszcze ma kłopot, bo z dnia na dzień nie ma opieki dla dziecka. Nie dość, że nie można "rozszarpać na strzępy" osoby, która nas tak zawiodła to jeszcze jesteśmy bezradni, bo na daną chwilę nie mamy odpowiedniego, satysfakcjonującego rozwiązania problemu. Dopóki nie uda się Pani zaangażować na stałe kogoś odpowiedniego, mądrego, mającego predyspozycje do sprawowania opieki nad dzieciaczkiem może na krótki czas podjęłaby się opieki jakaś niepracująca sąsiadka, młoda mama za swoim dzieciątkiem albo nawet sprawna umysłowo emerytka. Przynajmniej na ten okres zanim nie zatrudni Pani kogoś na stałe. Proponuję też skontaktować się z Adencją Opiekunek lub prywatnym przedszkolem - może któraś z tych instytucji okaże się pomocna. Niech Pani też przejrzy oferty niań z Pani rejonu na portalu "Niani.pl.", da ogłoszenie do prasy codziennej.Proponuję nie zrażać się do wszystkich kandydatek na nianie, bo nieuczciwość, nieodpowiedzialność, głupota, niewrażliwość - to cechy charakteru osoby a nie cechy charakterystyczne dla jakiejś grupy zawodowej. Życzę aby tym razem dokonała Pani rozważnego wyboru aby Pani synek miał serdeczną, miłą opiekunkę a Pani mogła spokojnie pracować. Pozdrawiam.
10.11.2008 00:48

aga g.
Moja niania była osobą z tzw. polecenia więc myślałam, że jest sprawdzona. Widocznie tamtą matkę nabrała. Nie wymagam od niej wiele - tylko opieka nad dzieckiem i zupka dla małego co drugi dzień. Co jakiś czas dostawała niewielką premię i drobne prezenty - tak w ramach podziękowania. Strasznie się zawiodłam i szukam nowej niani.najgorszym szokiem było to, gdy usłyszałam,że mówi do małego ,,świnio'' a na mnie epitety pod nosem   



mam nadzieje ze slusznie Pani oskarza ta kobiete. Nie mowie nie...ale staram sie byc w kazdej sytuacji obiektywna...oczywiscie ze nie wolno zwracac sie obrazlieiw /swinio/ do dziecka...te epitety pod nosem...hmmm czy jesli pod nosem to jest Pani pewna ze byly pod Pani adresem? Moze miala zly dzien...moze sie zle czula... dziecko dwuletnie potrafi wyprowadzic z rownowagi i chwila zapomnienia kazdemu moze sie zdazyc... nie zebym bronila tej niani bo zachowala sie niegodnie ale zeby odrazu kalumnie pod jej adresem lecialy od wszystkich osob to tez wg. mnie niesluszne. Wczoraj ogladalam "super nianie" i tam mama dwulatka uderzyla dziecko w twarz bo na nia plulo.... i co Pani powie na niektore mamy i ich zachowanie? Mamy nie da sie zwolnic z opieki nad dzieckiem! Od bicia /uderzenia w twarz/ jeszcze daleka droga do odebrania praw rodzicielskiech. A co by sie stalo gdyby niania to w chwili nerwow zrobila???? Oczywiscie ze skandal...ale daje ten przyklad /nie wymyslony ale z popularnego programu/ tak na przemyslenie. Patologia??? niekoniecznie -ja spotkalam sie z gorszymi wsrod rodzicow u ktorych pracowalam...a dzieci byly slodkie i niewinne   
Przykro ze bywaja takie sytuacje.
10.11.2008 07:54
Witam wszystkich, z żalem przeczytałam wypowiedz Pani Agi   to bardzo przykre doświadczenie. Nie rozumiem kobiet, które decydują się na prace niani nie mając do tego predyspozycji. Liczą na łatwe pieniądze? Praca niani jest ciężka i odpowiedzialna. Bierzemy na siebie odpowiedzialnośc za małego, bezbronnego człowieczka. To my nianie pokazujemy mu świat, uczymy i wychowujemy. Pracuję obecnie z dwuletnim maluszkiem, z którym bardzo się związałam. Niestety musimy się rozstac, bo rodzice się przeprowadzają a ja nie mogę pozwolic sobie na takie długie dojazdy sama jestem mamą i muszę miec czas również dla swojej córki. Poszukuję obecnie pracy i chodzę do różnych domów. Jest mi ciężko wybrac jakąkolwiek rodzinę. Zawsze porównuję je z moimi obecnymi pracodawcami z którymi nie miałam żadnych problemów. Od początku było między nami zaufanie. Maluszek przez tydzień musiał się do mnie przyzwyczaic bo poprzednio miał inną nianie. Bardzo szybko znalezliśmy wspólny język choc mały jeszcze nie mówi. Nie wyobrażam sobie mojego ostatniego dnia i pożegnania z maluszkiem, będzie mi bardzo ciężko. Wiem, że przyczyniłam się do dobrego wychowania mojego podopiecznego, nauczyłam Go wiele i pokazałam świat a nie tylko piaskownice. Może znajdę teraz również maluszka, którego tak pokocham i rodziców którzy mi zaufają a ja im. Życzę wszystkim dobrym rodzicom by w swoich poszukiwaniach trafili na dobre nianie, które zaopiekują się ich pociechami jak swoimi dziecmi.
10.11.2008 08:15

Natalia P.
sama mam córeczkę i nie wiem czy bylabym w stanie powierzyc ją komus kogo nie znam.
Mała ma 2 latka i nadal nie chcę się z nią rozstać dlatego zarejestrowałam sie na tym portalu żeby zaopiekować sie jakimś maluszkiem u siebie w domku. Jest to forma pracy która pozwala mi być przy swoim dziecku a dla mojej córeczki to możliwość rozwoju poprzez przebywanie w towarzystwie innych dzieci   tak uważam. Ciekawa jestem tylko czy znajadzie się z czasem i oferta dla mnie.

Wypowiedź Pani Natalii idealnie pasuje do mnie, dlatego pozwoliłam ją sobie zacytować. Niestety jak ktoś coś ma do ukrycia, to zwykle potrafi się doskonale maskować. To tak, jak ze znajomymi. Można z kimś się przyjaźnić wiele lat, a potem nagle zrobi coś i... No właśnie, okazuje się, że to nie ta osoba, za którą ją mieliśmy    Trzeba niestety ufać własnym odczuciom tzw. "nosowi" do ludzi, ale i on czasem zawodzi, niestety. Pani Ago G., proszę nie mieć wyrzutów, że nie zauważyła Pani tego od razu. Na pewno znajdzie Pani dobrą nianię i przy niej synek zapomni o przykrych doświadczeniach z poprzednią. TYlko proszę się nie spieszyć z tym wyborem.
Pisze Pani, że szuka niani od ZARAZ. Uważam, że lepiej trochę przystopować i tym razem LEPIEJ POZNAĆ kandydatki    Powodzenia!!!
10.11.2008 09:15

Agnieszka O.
Jestem w szoku...takie osoby w ogóle nie powinny się brać za opiekę nad dziećmi, bo jedyne co mogą zrobić to krzywdę dziecku, która może spowodować uraz na całe życie...

10.11.2008 10:56
Witam, chciałam wszystkich ostrzec przed nianią z Lubonia (ul. Fabryczna- pani Basia K.). Opiekunka była na próbę ze mną pół dnia, pokazywałam jakie są zwyczaje maluszka, dużo rozmawiałyśmy, zapewniała mnie o swojej uczciwości, fachowości... Byłyśmy umówione na poniedziałek rano (w środę miałam wrócić do pracy) i po 15 minutach spóźnienia postanowiłam do niej zadzwonić. Okazało się, że właśnie wychodzi z domu i ma inne dziecko do opieki, za dwa razy większe pieniądze i u siebie w domu!!! I ona chętnie zajmie się jeszcze moim dzieckiem, jako drugim u siebie w domu!!! Nie wiem jak można tak kłamać!!! Kto dałby dziecko za 2 tys. komuś do domu i zgodziłby się, żeby niania miała jeszcze jedno dziecko!!! Najlepsze jest to, że warunki finansowe niania ustaliła sama!!! Myślę, że wystraszyła się możliwych kontroli mojego męża, który powiedział, że będzie w ciągu dnia wpadał do domu. Dla mnie pieniądze nie stanowią problemu, ale jak można komuś takiemu zaufać!!! Jeżeli ktoś jest uczciwy to nie boi się kontroli, a widocznie pani Basi zależy tylko na łatwych pieniądzach (dostała zaliczkę, której też nie zwóciła)przy minimum zaangażowania, bo u siebie w domu może przyjmować koleżanki, pooglądać telewizję itp.!!!
11.11.2008 12:20

Anna K.
Witam, chciałam wszystkich ostrzec przed nianią z Lubonia (ul. Fabryczna- pani Basia K.) (...)
widocznie pani Basi zależy tylko na łatwych pieniądzach (...) przy minimum zaangażowania, bo u siebie w domu może przyjmować koleżanki, pooglądać telewizję itp.!!!

Pani Anno, jest mi przykro, tym bardziej, że sama także jestem z Lubonia. Została Pani potraktowana niepoważnie i uważam, że powinna Pani poprosić o zwrot zaliczki - koniecznie. Jednak to nie jest tak, że opiekując się dzieckiem u siebie w domu, w tym czasie przyjmuje się koleżanki, ogląda telewizję, czy "leży do góry brzuchem". Wiem to, bo sama opiekowałam się dzieckiem u siebie i jest to wygodniejsze, kiedy ktoś ma własnego maluszka, natomiast pod względem jakości opieki NIE RÓŻNI się od opieki w domu pracodawców.
11.11.2008 12:44
Pani Anno - mogę zrozumieć Pani złość, żal w sytuacji tak niekomfortowej jaką Pani opisała. Z całą pewnością trudno byłoby tą "przygodę" zaliczyć do przyjemnych.Tu przyznaję Pani rację.Natomiast ze zdziwieniem i dezaprobatą odnoszę się do takiego Pani tekstu: (cyt.)"...Jeśli ktoś jest uczciwy to nie boi się kontroli a widocznie pani Basi zależy tylko na łatwych pieniądzach (...) przy minimum zaangażowania, bo u siebie w domu może przyjmować koleżanki, pooglądać telewizję itp." 1)To prawda, że uczciwy nie boi się kontroli ale nie wyobrażam sobie ciągłych nalotów kontrolnych Pani męża i w takich warunkach możliwości sprawowania prawidłowej opieki. Przecież dziecko byłoby nie tylko rozkojarzone ale i ogłupione faktem, że chociaż rodzic zjawia się u opiekunki ileś razy to nie chce zabrać go do domu. Nie zdziwiłabym się gdyby z tego powodu stawało się nerwowe. Dziecko powinno przyzwyczajać się do tego, że przez jakiś okres pozostaje pod opieką niani a gdy przychodzi rodzic to jest najwspalnialsza chwila, bo wiąże się z całusami, uściskami i zabraniem go do domu gdzie wszystko jest takie znane, swojskie, bezpieczne i gdzie stale są kochani rodzice. Dopuszczam tylko SPORADYCZNĄ kontrolę i aby dziecko nie miało wówczas możliwości widzieć rodzica, bo nie umiem sobie wyobrazić jak chciałaby Pani to "wytłumaczyć" maleństwu aby zrozumiało, że te "wizyty" są przejawem troski dla jego dobra. 2)A już twierdzenie, że opiekowanie się dzieckiem w domu opiekunki to łatwe pieniądze,przejaw minimum zaangażowania z jej strony, przyjmowanie koleżanek, oglądanie telewizji - jest absolutnie niezrozumiałe, wręcz szokujące. Czyli, że u Pani w domu to trzeba dziecko przewinąć, nakarmić kilka razy (a więc przygotować posiłek, umyć naczynia), pilnować gdy raczkuje lub próbuje chodzić (właściwie biegać, bo małe dzieci pomału nie chodzą) aby czegoś nie ściągnęło lub się nie skrzywdziło, bawić się z nim aby nie płakało, wyjść na spacer, umyć gdy się pobrudzi, posprzątać gdy dziecko coś zrzuci lub potłucze, porozlewa itd.itp. a w domu u niani te wszystkie "zabiegi" nie mają miejsca (dziecko przez 8 godz. śpi?) więc żeby nie umrzeć z nudów przyjmuje ona gości, ogląda telewizje i jeszcze kasuje od rodzica pieniądze za rzekomą opiekę. Skoro tak właśnie Pani to widzi (bo chyba napisała to Pani z doświadczenia, obserwacji) to skomentuję krótko - koszmar. 1)Koszmar, że w ogóle można być tak nieobiektywnym, niesprawiedliwym a wygłaszając takie teksty publicznie krzywdzi Pani wiele uczciwych opiekunek. Z pewnością niejedna uczciwa niania sprawująca opiekę nad maluszkiem w swoim mieszkaniu poczuła się dotknięta, skrzywdzona takimi podejrzeniami czy wręcz oskarżeniami o braku zaangażowania, łatwych pieniądzach, zaniedbywaniu dziecka aby samej siedzieć przed telewizorem lub balować z koleżankami. Przecież taka opiekunka jest codziennie widywana i obserwowana przez swoich sąsiadów, znajomych z osiedla czy ze sklepu, ludzi na placach zabaw czy na spacerach, którzy widząc ją z małym (cudzym)dzieckiem podświadomie oceniają jej sposób sprawowania opieki i zaangażowanie. W "swoim" osiedlowym środowisku opiekunka nie jest anonimowa! Chyba, że w ogóle nie opuszcza mieszkania a dziecko karmione środkami nasennymi cały pobyt u niej przesypia. Niech się Pani zastanowi nad tym co Pani napisała, bo z pewnością niejednej uczciwej, "zakochanej" w dziecku niani (bo jak można byłoby nie lubić lub zaniedbywać takie maleńkie, rozkoszne istotki) sprawiła Pani ogromną, niezasłużoną przykrość. Skoro ta niedoszła opiekunka p. Basia jeszcze opieki nie sprawowała nad Pani dzieckiem to na czym oparła Pani tę WIEDZĘ, którą podzieliła się Pani na forum? Z moich doświadczeń i wiedzy wynika, że dziecko potrzebuje takiej samej opieki, zaangażowania bez względu na to w czyim domu przebywa(mamy czy niani). Opiekę, troskę i "obsługę" dziecko często wymusza i egzekwuje płaczem. Tak samo zresztą jak w mieszkaniu rodziców! Dobra niania dba aby dziecko nie musiało płakać obojętnie czy przebywa w jej mieszkaniu czy rodziców, bo przecież "ściany mają uszy" a sąsiedzi są wrażliwi i "uczynni". Otóż w swoim mieszkaniu często opiekunka "dokłada" do tej opieki zużyty gaz, wodę czasem światło, smrodki brudnych pieluch, potłuczone czasem naczynia szklane, poniszczone nieświadomie różne przedmioty, pozalewane soczkami, popaprane obiadkiem podłogi czy dywany, czasem usuwa w niebyt (np. do rodziny lub piwnicy) jakieś domowe sprzęty aby dziecko miało więcej miejsca do biegania i zabawy. Niech się Pani w przyszłości zastanowi zanim coś takiego napisze.
11.11.2008 22:11
Pani Anno wracając do mojej poprzedniej wypowiedzi chcę sprostować jedną okoliczność. Otóż początkowo nieuważnie przeczytałam i zrozumiałam, że Pani mąż miałby na inspekcję wpadać do niani gdy ona sprawowałaby opiekę nad waszym dzieckiem u siebie w domu. Rozumiem, że te naloty miały dotyczyć waszego mieszkania. Tak więc proszę nie brać pod uwagę tej części tekstu, w krórym piszę o kontrolnych wizytach u opiekunki. Mój lapsus. Przepraszam. Reszta tekstu jak najbardziej - do przemyśleń.
11.11.2008 22:55
Nawiazujac do poprzednich wypowiedzi troche sie dziwie niani ze zrezygnowala z takiego powodu... generalnie nie mialabym nic przeciwko takim kontrolom... niemniej prawda jest taka ze dziecko przy rodzicach zachowuje sie zupelnie inaczej...w momencie ich wyjscia jest przez chwile rozkojarzone i takie czeste wpadanie nie sluza przyzwyczajeniu sie dziecka do nowych warunkow. Mam nadzieje ze Panstwo szybko zaufaja niani i zaprzestana lotnych kontroli ktore nie tylko dla niej ale i dla dziecka wcale nie sa korzystne... i wcale nie chodzi tu o uczciwosc niani. Z mojego punktu widzenia wolalabym czeste kontrole niz np kamerke w domu../na ktora bym sie poprostu nie zgodzila-znaczy nie przacowala w takich warunkach/... i tez nie przez nieuczciwosc a poprostu swobode bycia /potrzebuje np. sie swobodnie przebrac a uciekanie do lazienki przy maluchu tuptajacym jest praktycznie nierealne/
12.11.2008 09:16
Mogę częściowo zrozumieć oburzenie niań czytających moją wypowiedź, ale jeżeli ktoś umawia się na opiekę nad dzieckiem 6 miesięcznym wiedząc, że mama musi wrócić do pracy i w ostatniej chwili nawet nie raczy zadzwonić, a po odebraniu telefonu stawia nowe warunki: wymusza większe pieniądze i chce opiekować się u siebie w domu. Dodam czego nie napisałam wcześniej, że nie wykluczałam opieki u niani w domu po okresie próbnym i wyraźnie to jej powiedziałam. Co do kontroli męża to raczej charakter jego pracy- ma wolny zawód i między spotkaniami wpada do domu, co uważam za duży plus przynajmniej na początku - z jednej strony widzi co się dzieje z dzieckiem z drugiej może w czymś pomóc.
UWażam, że jeżeli niania od początku usala warunek, że opieka odbywa się u niej w domu jest to ok, rodzic sam podejmuje decyzję, ale nie wolno kogoś stawiać przed faktem dokonanym!!! I tak jak pisałam wyżej uważam, że przynajmniej przez pierwsze kilka tygodni wolałabym, żeby niania zajmowała się dzieckiem u mnie w domu. Proszę zrozumieć rodziców, zostawiają swój najcenniejszy skarb z kimś zupełnie obcym... Zbudowanie relacji i wzajemnego zaufania wymaga czasu.
14.11.2008 08:48
W 100% sie zgadzam z Pania P.Anno. Rozumiem Mamy ktore maja wielki dylemat wracajac do pracy i zostawiajac dziecko z obca osoba. "Moja" Mama przez pierwszy miesiac dzwonila do nas kilka razy dziennie i to ja uspokajalo -slyszala przeciez ze maluszek nie placze a wrecz swiergocze wesolo... ja ze swej strony staralam sie jej podeslac kilka sms-ow dziennie co tam u nas slychac jak maly sie bawi, je.. czy wogole jego reakcje w ciagu dnia.... dla mnie ten Wasz niepokoj jest oczywistym i zrozumialym. Na dzien dzisiejszy nie mamy ani jednego telefonu...nieraz tylko jak my "zaczepimy" Mame sms-em to do nas tyrknie... wie ze dziecko jest bezpieczne a Ona moze spokojnie sobie pracowac.
14.11.2008 09:01
wspolczuje maluszkom ktore przezyly koszmar nieuczciwej niani  bo tak naprawde to najbardziej w takich sytuacjach cierpi dziecko.niania ktora nie ma powolania do tego zawodu powinna od razu pomyslec o innej pracy a nie krzywdzic niczemu niewinnego dzieciacxzka.ja opiekuje sie dziecmi odkad skonczylam 16lat czyli juz mija 7lat odlad jestem niania.moimi podopiecznymi byluy dzieci w kazdym wieku poczawszy od 2miesiecznych do 5letnich i nigdy nie bylo na mnie zkarg.potrafiilam poradzic sobie z opieka nad dziecmi(byly to 2ltnie blizniaczki)gotowaniem i sprzataniem jednoczesnie.potrafie sprzarajac zainteresowac tym dziecjko i np gdy prasowalam to dziewczynki ukladaly swoje skarpeteczki i majtusie.ja je mialam na oku a one sie swietnie bawily:_)  teraz szukam pracy ale niestety w mojej miejscowosci jest z tym problem a dojazdy zajmuja duzo czasu    no i sa kosztowne   mimo to szukam pracy tylko w tym zawodzie poniewaz tak bardzo kochan dzieci ze nie wyobrazam soie siebie w innej roli w innej pracy  
uwazam ze na nianie trzeba miec stalowe nerwy,wyrozumialosc przy kaprysach maluszkow i pogode ducha by umiec znalezc ciekawe zajecie odpowioednie do wieku dziecka.
drogie mamy zycze wam abyscie wybieraly tak opiekunki by wasze dzieciaczki byly zachwycone usmiechnierte oraz byscie wy rodzice mogli spokojnie pracowac i nie martwic sie ze wasze dziecko moze w tym momencie przezywac koszmar glupiej niani    
14.11.2008 14:34

Anna K.
Mogę częściowo zrozumieć oburzenie niań czytających moją wypowiedź, ale jeżeli ktoś umawia się na opiekę nad dzieckiem 6 miesięcznym wiedząc, że mama musi wrócić do pracy i w ostatniej chwili nawet nie raczy zadzwonić, a po odebraniu telefonu stawia nowe warunki: wymusza większe pieniądze i chce opiekować się u siebie w domu. Dodam czego nie napisałam wcześniej, że nie wykluczałam opieki u niani w domu po okresie próbnym i wyraźnie to jej powiedziałam. Co do kontroli męża to raczej charakter jego pracy- ma wolny zawód i między spotkaniami wpada do domu, co uważam za duży plus przynajmniej na początku - z jednej strony widzi co się dzieje z dzieckiem z drugiej może w czymś pomóc.
UWażam, że jeżeli niania od początku usala warunek, że opieka odbywa się u niej w domu jest to ok, rodzic sam podejmuje decyzję, ale nie wolno kogoś stawiać przed faktem dokonanym!!! I tak jak pisałam wyżej uważam, że przynajmniej przez pierwsze kilka tygodni wolałabym, żeby niania zajmowała się dzieckiem u mnie w domu. Proszę zrozumieć rodziców, zostawiają swój najcenniejszy skarb z kimś zupełnie obcym... Zbudowanie relacji i wzajemnego zaufania wymaga czasu.

Pani Aniu dobrze, że z poprzednio wypisywanych emocjonalnych bredni się Pani trochę wycofuje. Można te niefortunne wypowiedzi potraktować z wyrozumiałością uznając, że podyktował je gniew w związku z zawodem jaki sprawiła Pani niedoszła opiekunka. Cóż w każdym zawodzie i w każdej sytuacji można trafić na ludzi nieodpowiedzialnych. Myślę, że powinna Pani trochę skorygować sposób weryfikacji a przede wszystkim podjęcie obowiązków przez opiekunkę nie powinno odbywać się w pierwszym dniu Pani pracy. Nie miałaby miejsca wówczas taka sytuacja jaką Pani opisała. Gdyby zawiodła ta umówiona opiekunka miałaby Pani jeszcze margines na szukanie innej osoby. Nianię miałaby Pani możliwość poobserwować "przy pracy" gdyby przez kilka dni wspólnie z nią opiekowała się dzieckiem. Widziałaby Pani czy niania opiekuje się profesjonalnie oraz jak dziecko reaguje na obcą osobę. Także Pani mąż jeśli nie zauważyłby jakiegoś niewłaściwego zachowania za strony niani, powinien usunąć się w taki sposób aby nie przeszkadzać niani i dziecku w ich byciu razem, w ich wzajemnej integracji, rozumieniu się, zabawach. Obecność rodzica - wbrew pozorom - przeszkadza opiekunce rozwinąć skrzydła tj. wykazać inwencję, proponować dziecku swoje pomysły na zabawę, na pokazywanie dziecku otaczającego go świata, na uczenie dziecka podstawowych umiejętności (jedzenie, ubieranie, sprzątanie zabawek itd.).Jeżeli rodzice zauważyliby jakieś niepokojące zachowania dziecka (nie mające uzasadnienia medycznego np. ząbkowanie) wówczas ingerencja rodzica byłaby w pełni uzasadniona. Nie można zakładać z góry, że obca osoba chce skrzywdzić dziecko, bo przy takim założeniu nie da się spokojnie pracować ani rodzicom ani opiekunce. Może osoba, o której Pani pisała po prostu przestraszyła się waszej ciągłej ingerencji utrudniającej opiekę. Szkoda tylko, że nie uprzedziła was o swoich obawach i wątpliwościach w odpowiednim czasie. Szkoda, że nie "obgadaliście" wszystkich spraw związanych z opieką znacznie wcześniej. Takie niedomówienia potem się mszczą. A to, że opiekunka czasem woli u siebie w mieszkaniu mieć dzieciaczka to nie wiąże się z "olewaniem" przez nią obowiązku prawidłowej opieki czy zaniedbywaniem dziecka lecz z wielu innych powodów. Np. ma kłopotliwy dojazd do domu dziecka (np. dwoma środkami lokomocji), obawa przed podejrzeniami o kradzież gdy jakaś rzecz się zawieruszy i domownicy jej poszukują, niemożność bycia w swoim domu gdy np. jest odczytywanie liczników zużycia gazu, wody, ogrzewania itd. itp. Powodów całkiem racjonalnych może być wiele a w razie jakichś wątpliwości przecież można na ten temat rozmawiać przed zatrudnieniem. Przypominam, że opiekunka w swoim środowisku (w bloku, na osiedlu) nie jest anonimowa! Dzieci bywają różne, mają różny temperament i potrafią wiele rzeczy poniszczyć zarówno w domu rodziców jak i opiekunki (porysowane i pomalowane ściany, potłuczone różne przedmioty, naczynia nagminnie wyjmowane z szafek, które na określonym etapie są ciekawsze od zabawek, czasem pozalewane zupką czy soczkami meble i podłogi, porysowane różnymi przedmiotami meble itd.itp). Poza tym mając w domu dziecko opiekunka bardziej dogrzewa mieszkanie, zużywa więcej wody, światła, gazu, częściej musi sprzątać. To są jej koszty, bo przecież za to nie pobiera opłaty. Tak więc p. Aniu więcej obiektywizmu i sprawiedliwości. Jeśli jakaś osoba ma paskudny charakter lub jest nieuczciwa lub ma fatalne maniery lub jest nieodpowiedzialna to nie można na tej podstawie podejrzliwie lub z założenia negatywnie oceniać wszystkich wokół lub choćby tych, którzy wyrażą chęć opiekowania się Pani dzieckiem. Może kolejnej kandydatce powiedzieć wprost jeszcze przed zatrudnieniem, że bardzo chce jej Pani zaufać ale zanim to nastąpi chce się Pani jej pracy trochę poprzyglądać, zobaczyć jak będzie reagować dziecko na obcą osobę. Myślę, że trochę sympatii, wyjaśnienie opiekunce swojego postępowania wynikającego z obawy o przystosowanie się dziecka do nowej dla niego sytuacji, trochę wspólnej opieki razem z nianią, pozwolą także jej zrozumieć wasze postępowanie czy choćby początkowy dystans. Ale to nie może długo trwać. Albo opiekunce zaufacie i pozwolicie jej pracować albo (mając wątpliwości) należy się rozstać. Nieuzasadnionymi podejrzeniami (szczególnie na wyrost) krzywdzi się ludzi. Dziecko można powierzyć tylko osobie, której ufacie a maleństwo uśmiechem potwierdza prawidłowość tej "diagnozy". Życzę aby tym razem spotkała Pani wspaniałą osobę, której Pani będzie mogła zaufać a maluszek będzie pod dobrą opieką. Niech się Pani uśmiechnie do nowego dnia, do męża, szczególnie do dzieciaczka i niech to przykre doświadczenie nie psuje dłużej Pani nastroju. Dla zdrowia psychicznego trzeba szybko uwolnić się od złych emocji, nie warto długo przeżywać przykrych sytuacji, bo to nas blokuje. Pozdrawiam.
14.11.2008 19:40
Zupełnie nie rozumiem pani wypowiedzi Pani Renato, nie wiem skąd takie wnioski??? Opisywana niania była już u mnie wcześniej 2-krotnie, wszystko jej pokazywałam, omówiłam zwyczaje maluszka, a we wspomniany poniedziałek niania miała zostać z maluszkiem sama na kilka godzin. Druga sprawa to to, że nie odnoszę się do niań zajmujących się dziećmi u siebie w domu tylko do tej konkretnej sytuacji. Najważniejsze jest dla mnie uczciwość i jasne stawianie sprawy od początku!!! A Pani uwagi są raczej skierowane do niedoszłej niani.
14.11.2008 22:50
Pani Anno K. tym razem to z kolei ja nie bardzo rozumiem Pani pretensje ponieważ myślałam, że sytuacja się w miarę wyjaśniła. Pani wypowiedż na temat sprawowania opieki nad dzieckiem w domu opiekunki była bardzo niefortunna i niesprawiedliwa, sformułowana tak, że została odczytana nie tylko przeze mnie, jakoby dotyczyła wszystkich opiekunek w takiej sytuacji. Stąd nie tylko moje oburzenie. Dobrze, że teraz Pani to uściśliła jednoznacznie ale i tak -przyzna Pani - było to odniesienie co najmniej dziwne. Mój ostatni post miał na celu pokazać Pani, że rozumiem Pani sytuację, rozżalenie i złość na tak karygodne zachowanie opiekunki. Nie umiem pogodzić się z tym, że osoby nieodpowiedzialne kandydują do pracy tak bardzo odpowiedzialnej jak opieka nad maleńkimi dziećmi. Może dlatego, że na punkcie małych dzieci jestem szczególnie uwrażliwiona. Dlatego naprawdę serdecznie i życzliwie starałam się zasugerować niektóre działania i postępowanie, które mogłyby pomóc w uniknięciu w przyszłości podobnych rozczarowań jak to,z którym musi się Pani teraz zmagać. Moje podpowiedzi nie czerpię z kapelusza ale z fachowej wiedzy i przebogatych doświadczeń innych ludzi. Moje sugestie związane z funkcjonowaniem opieki nad dzieckiem, roli opiekunki i nasuwających się problemów w tych relacjach miały wyłącznie być pomocne w podejmowaniu decyzji. Proponowałam szczerą i wszechstronną rozmowę z potencjalną opiekunką, okres wspólnego z nią opiekowania się dzieckiem, określenie klarownych zasad tej opieki - wszystko po to aby mogła Pani wybrać osobę najbardziej odpowiednią do roli niani. Pisze Pani, że najważniejsza jest dla niej uczciwość i jasne stawianie sprawy od początku. Okazuje się, że mamy identyczne podejście jeśli nie do życia w ogóle to przynajmniej do tego problemu. Przecież ja w moich wypowiedziach właśnie sugerowałam maksymalną otwartość i przejrzystość w tym temacie, nawet gdyby dla którejś ze stron było to niezbyt wygodne ale pozwoliło uniknąć niedomówień czy większości przykrych niespodzianek. OCZYWIŚCIE NIE MA IDEALNYCH ROZWIĄZAŃ TAK JAK NIE MA IDEALNYCH LUDZI. Pani przecież nie musi brać pod uwagę moich sugestii (szczególnie tych może dla Pani niewygodnych) lub z którymi się Pani nie zgadza to oczywiste ale nie rozumiem w jaki sposób mogłyby one Panią urazić. Miałam nadzieję, że raczej będą pomocne w podejmowaniu decyzji. Okazuje się, że moje uwagi i rady sformułowane w najlepszej wierze, zostały przeze mnie niewłaściwie lub niejasno przekazane albo Pani jest przewrażliwiona. Dlatego powtarzam - przekazałam sugestie, które może Pani wykorzystać lub nie. To Pani podejmuje decyzje. Nie widziałam powodu aby jakiekolwiek słowa kierować do niedoszłej niani, ponieważ mój pogląd na zachowanie tej osoby już otwarcie wyraziłam. Pani Anno czy nadal są jakieś niedomówienia? Mam nadzieję, że nie. Niech jedna niefortunna sytuacja z niedoszłą opiekunką nie przysłania Pani nadziei na lepsze jutro.
15.11.2008 03:08
« Powrót do listy tematów