Dużo się pisze i mówi o nianiach.Ja opiszę co spotkało mnie ze strony pracodawców i chociaż wyszłam już z szoku to nie mogę zrozumieć takiego postępowania i z tym się pogodzić.Odczekałam tydzień żeby nie pisać tego w emocjach.Opiekowałam się dzieckiem.Traktowałam je lepiej jak swoje wnuki.Rodzice byli bardzo zadowoleni-przynajmniej tak mówili.Podczas rozmowy wstępnej umówiliśmy się,że będę pracowała do końca czerwca ,a jeżeli współpraca będzie się dobrze układała i jeżeli nic sie nie wydarzy to dokąd będę mogła.Po świętach Wielkanocnych (w zw.z chorobą w rodzinie)okazało się ,że będę musiała pójść do córki ,aby pomóc jej przy dzieciach.Powinnam iść do niej jak najszybciej, ale ponieważ ani ja, ani córka nie jesteśmy egoistkami ustaliłyśmy ,że musimy poradzić sobie do końca czerwca, bo nie mogę z dnia na dzień zostawić ludzi, i muszę ich wcześniej poinformować żeby mieli czas na znalezienie kogoś(poprzednio szukali opiekunki 2 m-ce ponieważ ojciec dziecka pracuje w domu ,a panie nie bardzo chętnie podejmują taką pracę)Tak złożyło się ,iż będąc na działce 01 maja przyszła do mnie pani ,która czasami pomaga mi w różnych pracach.Okazało się ,że syn i córka nie mają pracy(ona zawsze pracowała tylko dorywczo),a ma jeszcze 3 dzieci w wieku szkolnym.Po powrocie z dzieałki 04.05(wbrew temu co radziła mi koleżanka) powiedziałam o swojej decyzji i przyczynie.Mama dziecka rozpłakała się ,ja też.Ponieważ taka niepewna sytuacja będzie trwała u córki do połowy pażdziernika ,potem może mogłabym być dyspozycyjna (trudno mi opisywac tutaj szczegóły)o czym powiedziałam rodzicom dziewczynki.Następnego dnia powiedziano mi, że jeżeli wróciłabym w pażdzierniku to czekaliby na mnie angażując w tym czasie do pomocy babcie(obie).Dostałam czas do namysłu do piątku.Ponieważ jestem osobą poważną doszłam do wniosku ,że nie mogę kogoś narażać na takie szarpanie się bo przecież nie wiadomo co może wydarzyć się w takim czasie o czym powiedziałam,tak jak uzgodniłyśmy,w piątek.I co... w poniedziałek ,po pracy ,dowiedziałam się że od jutra nie pracuję.Myślałam,że od 01.06 ,ale nie-. nie przesłyszałam się.Powiedziałam,że gdybym nie była uczciwa i nie powiedziałabym wcześniej, tylko tak jak radziła mi koleżanka miałabym pieniądze ,na których b. mi zależało albo gdybym powiedziała,że wracam w pażdzierniku.Koleżanka choć bardziej życiowa ode mnie to tez nie spodziewała się,że zostanę wyrzucona jak pies z dnia na dzień.Porządny człowiek psa tak by nie potraktował.Przestrzegała mnie ,że może spotkać mnie to od 01.06 ,a po tym skomentowała,że ja i tak niczego się nie nauczę,i jak będzie taka sama sytuacja to ja zrobię tak samo.Nie wiem ,ale obawiam się ,że ma rację.A propos tej Pani z działki(ponieważ bardzo jej żałowałam)doszłyśmy do wniosku ,ze może ściągniemy jej córkę.Ja pracuję to pomogę finansowo.Ona zarobi, a mojej córce będzie lżej(ma dwójkę dzieci,pracę kilka dni w tyg,naukę)Pomoże, dostanie jedzenie i pensję( nie taką jak w W-wie,bo na taką ani mnie,ani córkę nie stać)Zadzwoniłam 06.Przyjechała 09 i jest mimo,że ja nie mam pracy i postępując tak jak ze mną postąpiono powinnyśmy też ją odesłać,ale nas nigdy nie byłoby na to stać,bo wiemy jak się cieszyła i jak liczy na te pieniądze-ja to b.dobrze wiem.Myślałam, że już mi minęło ,a pisząc beczę. Państwo Ci b. mnie zapraszali.Chciałabym odwiedzić malutką ,ale z nimi nie chcę rozmawiać.Są b.wierzący, praktykujący.Ja w porównaniu z nimi- jestem poganką.Proszę,napiszcie czy ja jestem nienormalna ,czy świat zwariował.Poza tym szukam pracy. Może być sprzątanie.Przepraszam za chaos ,ale nie wiedziałam,że jeszcze mnie to tak boli.Pozdrawiam wszystkich.
17.05.2009 14:32
Aż mnie zatkało. Brak słów na określenie takiego postępowania. Jolu - jesteś jak najbardziej normalna, postąpiłaś uczciwie; za to Ciebie potraktowano gorzej niż szmatę (przepraszam za porównanie, ale inne nie przychodzi mi do głowy). Nie załamuj się bo z własnego doświadczenia wiem, że można spotkać na swojej drodze normalną rodzinę. Na własnej skórze przekonałam się, że czasami warto zarobić troszkę mniej i pracować u normalnych ludzi takich jak my, niż u bogatych za wysoką stawkę. Jak pracowałam u rodziny przeciętnej pod względem finansowym to chociaż usłyszałam "dziękuję" za każdą czynność wykonaną poza ustalonymi obowiązkami; na święta dostałam symboliczny drobiazg z serdecznymi życzeniami i do dziś jesteśmy w kontakcie; u tych lepiej sytuowanych nie usłyszałam nawet "pocałuj się w ....". Jolu - uszy do góry - życzę powodzenia.
17.05.2009 15:08
Też kiedyś miałam podobną sytuację. Po prostu byłam za uczciwa i miesiąc wcześniej powiedziałam, że nie będę mogła przez 1-2 miesięcy opiekować sie dzieciaczkami. Pieniędzy nie zobaczyłam i jeszcze byłam straszona, że ktoś mnie napadnie za to, co zrobiłąm dzieciom, bo jak śmiałam je zostawiać.
17.05.2009 17:20
Ja kiedyś tez znalazłam się w podobnej sytucji ,i stwierdzilam ze uczciwosc nie zawsze popłaca ,najlepiej powiedzieć komuś dzien wczesniej o swojej decyzji ,tak to jest przy tego typu pracy ,no niestety tutaj nie ma czasu na okres wypowiedzenia ,a ludzie ktorzy nam się wydają bardzo uczciwi ,bardzo mylnie czasami ,pozniej wychodzi szydlo z worka ....ja tak samo doswiadczylam tego pracując u Pani sędzi ,osoby zaufania publicznego juz chyba lepiej byc niemoze ,nic więcej mylnego ,niestety o czlowieku wcale nie swiadczy jego pochodzenie spoleczne ,wyksztalcenie ,tą kulturę i inteligencje ma się wrodzoną i tak mozna byc chamem po zawodowce i będąc po studiach ,nie ma to roznicy i znaczenia.To ze oni są ''wierzący'' i pewnie praktykujący to niestety najgorszy pokroj ludzi zaklamanych.Jolu moja rada dla Ciebie ,spokojnie pracę napewno znajdziesz ,nie dzis to jutro,wnioski z ostatnich doswiadczen napewno juz wyciągnęlas ,więc sama wiesz jak postępować na przyszlosc.
Pozdrawiam i trzymaj się
17.05.2009 20:20
To bardzo przykre co ci sie przytafiłao i przykre że rodzice tak do tego podeszli.... ale to nie znaczy że należy się zmieniać. Bo dobro i uczciwość i tak sie opłaca. Proszę się nie zrażać i dalej postepować tak....jak pani by chciała by z nią postępowano.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej współpracy z innymi rodzinami!
17.05.2009 20:35
Miałam dwie takie sytuacje-pierwsza niania zostawiła nas po trzech miesiącach idealnej współpracy ( nie była uprzejma się przyznać ,ze zależy jej na pracy przez 3 miesiące). Druga , pracowała u nas dwa lata , musiała skończyć pracę 3 miesiace przed koncem umowy,ale poczekała 2 tygodnie aż znajdziemy nowa opiekunke i sama ja "zapoznała" z moim synkiem , dzięki czemu rozstanie nie było tak bolesne
To się nazywa niania z prawdziwą klasą , jak widać rzadko spotykana
17.05.2009 20:45
Aha i jako "pracodawca" nie wyobrażam sobie ( poza sytuacją ekstremalna , czyli narażenie dziecka) zakończenia współpracy z dnia na dzień
Zyczę owocnych poszukiwań nowej pracy
17.05.2009 20:57
Pani Jolanto niestety spotkała mnie dokładnie taka sama sytuacja.

Niestety Marta uczciwość nie popłaca   dlatego tak łatwo w tym kraju utarło się powiedzonko "uczciwy głupek"
17.05.2009 21:15
Wolę byc uczciym głupkiem niz niuczciwym ustawionym czlowiekiem ze starganym sumieniem.... a jesli wszyscy uczciwi bede pod wpływem nieuczciwych zmieniać sie " na złe"...to kto w końcu zostanie?
17.05.2009 21:35

Marta J.
Wolę byc uczciym głupkiem niz niuczciwym ustawionym czlowiekiem ze starganym sumieniem.... a jesli wszyscy uczciwi bede pod wpływem nieuczciwych zmieniać sie " na złe"...to kto w końcu zostanie?

Myślisz że tacy maja sumienia   nie chodzi mi by byc nie uczciwym ale byc zapobiegliwym i ostrożnym w "dawaniu" innym.
17.05.2009 21:37
Nie wiem jak oni...ale ja mam sumienie.
17.05.2009 21:45
Pani Jolu - ja bardzo chcialabym pracowac z kims tak uczciwym jak Pani. Pani pracodawcy nie wiedza, co stracili. Sami mamy cudowna opiekunke do naszego synka, ktora o swoim planowanym powrocie do Polski powiedziala nam 4-5 miesiecy przed czasem. Uwazam, ze to sliczne z jej strony. (Do glowy by mi nie przyszlo ja zwolnic wczesniej!)

Przyszedl mi jeszcze do glowy pomysl usprawiedliwienia Pani pracodawcow. Skoro Pani pisze, ze chcialaby pomoc corce jak najwczesniej, ale wlasnie z powodu umowy z pracodawcami zamierzala Pani pracowac do wakacji, to czy oni mogli chciec dac Pni wolna reke od zaraz?
18.05.2009 07:56

Jolanta B.
Dużo się pisze i mówi o nianiach.

powinnas pisac bloga  
18.05.2009 12:51
Też własnie sie zastanawiałam   
18.05.2009 19:52
Gdyby rodzice regularnie zaczęli zgłaszać takie, które nie spełniają norm (no może nie jakiś wygórowanych oczekiwań) to na pewno sytuacja polepszyłaby się. Taka placówka przecież musi dostać uprawnienia, aby móc istniec...
18.05.2009 20:15
Jakie uprawnienia masz na myśli?Taka placówka to nie jest żłobek ani przedszkole,podchodzi pod działalność gospodarczą.
18.05.2009 20:17
Ale chyba takie domowe przedszkole, czy kluby maluch muszą spelniać jakieś normy??
Ktoś sobie zgłasza w urzędzie i nikt mu nie sprawdzi warunków?? To nie poważne ...
Co prawda nie znam sie na tym, ale powinny byc kontrolowane, bo to nie zwierzyniec tylko miejsce dla małych ludzi, którzy potrzebują odpowiednich warunków do normalnego funkcjonowania i rozwoju.
18.05.2009 20:49
No właśnie nikt tego nie sprawdza bo nie ma jak-to nie przedszkole ani żłobek tylko działalność gospodarcza nie wiem dla mnie też to dziwne ale tak jest każdy może otworzyć Klub Malucha
18.05.2009 20:52
Chciałabym odpowiedzieć Pani Dorocie K z Finlandii.Pani Dorotko oni nie wiedzieli,że zależy mi na tym aby jak najwcześniej zacząć pomagać córce.To my ze sobą o tym rozmawiałyśmy i właśnie powiedziałam córce,że nie mogę tego im zrobić i muszę być do końca czerwca,a my musimy sobie jakoś do tego czasu poradzić.I dlatego wzięłyśmy córkę tej Pani "z działki".Ja siedzę w domu bez pracy i pieniędzy, ale jej nie odesłałyśmy.Pisałam o tym .Pozdrawiam
18.05.2009 22:49

Jolanta B.
Chciałabym odpowiedzieć Pani Dorocie K z Finlandii.Pani Dorotko oni nie wiedzieli,że zależy mi na tym aby jak najwcześniej zacząć pomagać córce.


Aaa, nie wiedzieli... No to naprawde przykro mi, ze tak postapili   
19.05.2009 11:53
Jak o pracodawcach temat, to ja tez dorzucę trzy grosze.


Spotkała mnie bardzo żenująca sytuacja szefowa grzebała mi w torebce, nie widziała że ja widzę. Obrzydliwość. Jak chciała coś wiedzieć o mnie to mogła spytać, prawda?
19.05.2009 13:32

Barbara P.
Jak o pracodawcach temat, to ja tez dorzucę trzy grosze.


Spotkała mnie bardzo żenująca sytuacja szefowa grzebała mi w torebce, nie widziała że ja widzę. Obrzydliwość. Jak chciała coś wiedzieć o mnie to mogła spytać, prawda?


chciala byc kulturalna i nie pytac. po co skoro mozna pogrzebac w prywatnych rzeczach  
czy ona juz wie, ze wiesz??
19.05.2009 14:29

monika

Barbara P.
Jak o pracodawcach temat, to ja tez dorzucę trzy grosze.


Spotkała mnie bardzo żenująca sytuacja szefowa grzebała mi w torebce, nie widziała że ja widzę. Obrzydliwość. Jak chciała coś wiedzieć o mnie to mogła spytać, prawda?


chciala byc kulturalna i nie pytac. po co skoro mozna pogrzebac w prywatnych rzeczach  
czy ona juz wie, ze wiesz??

Nie bo ja jestem jeszcze w szoku a dziś mam podpisać umowę i nie wiem czy ją podpiszę.
Bo brzydzę się takimi metodami.
19.05.2009 14:31

Barbara P.

monika

Barbara P.
Jak o pracodawcach temat, to ja tez dorzucę trzy grosze.


Spotkała mnie bardzo żenująca sytuacja szefowa grzebała mi w torebce, nie widziała że ja widzę. Obrzydliwość. Jak chciała coś wiedzieć o mnie to mogła spytać, prawda?


chciala byc kulturalna i nie pytac. po co skoro mozna pogrzebac w prywatnych rzeczach  
czy ona juz wie, ze wiesz??

Nie bo ja jestem jeszcze w szoku a dziś mam podpisać umowę i nie wiem czy ją podpiszę.
Bo brzydzę się takimi metodami.


powiedz prosto z mostu, ze widzialas. rodzice chca krysztalowej niani dla dziecka a sami zachowuja sie jak ostatnie...
19.05.2009 14:36

Barbara P.

Spotkała mnie bardzo żenująca sytuacja szefowa grzebała mi w torebce, nie widziała że ja widzę. Obrzydliwość. Jak chciała coś wiedzieć o mnie to mogła spytać, prawda?


Cos podobnego    co za buractwo...
19.05.2009 14:38
« Powrót do listy tematów