|
Ja tak pracuję, z moją córcią, od marca. Nasza podopieczna ma 14 mcy, moja miesiąc młodsza. Trochę było ciężko na początku, moja Olka jest bardzo kontaktowa i spontaniczna, ale tamta dziewczynka niestety dokładnie odwrotnie. Bała się innych dzieci, a także dorosłych, nieufna, lękliwa. Może przez to samodzielne zasypianie, nie wiem....myślę że zostałam wybrana spośród kandydatek, własnie dlatego. Żeby oswoić małą... inna sprawa że nie miałam pojęcia do przedwczoraj, że to praca tylko do września...i że spełniam tylko misję przygotowania jej do żłoba i do dzieci. Swoją drogą, szkoda mi jej, bo ona jeszcze się nie nadaje do żłobka. Przy rodzicach czy mnie, jest już ostatnio odważna, ale kilkanaścioro dzieci, obce opiekunki...jedna na kilkoro dzieci... kiepsko to widzę. Ale to już nie moja sprawa niestety. Generalnie łatwo nie jest. Udało mi się doprowadzić do tego, i uważam to za swój sukces, że mała dobrze się czuje w piaskownicy, z dziećmi. Ale trzeba być bliziutko. Czasem, jak ma gorszy dzień, owszem, ucieka za moją nogę. Ale to już bardzo rzadko. Z moją córą juz bardzo ładnie się bawią, obok siebie, czasem nawet współpracują (przy brojeniu). Potrafią naprawdę sobie wykombinować współpracę A z kolei mojego męża,którego widuje codziennie, ciągle się boi... Co do niedopilnowania, sama jestem zdania że dziecko musi trochę się poprzewracać, poobijać, nie można ciągle być krok obok, bo wychowamy niedorajdę. Więc i tak tez podchodzę do dziewczyn. Dbam o to żeby nie miały jak zrobić sobie poważnej krzywdy, ale pozwalam samej się przekonać czym grozi nieostrożne schodzenie z krzesełka. A szkody w domu... jak ktoś tak się boi porysowanych ścian, to dlaczego zdecydował się na dziecko? Przecież to nieuniknione Ostatnio w ostatniej chwili przyłapałam moją na probie porysowania jakąś zabawka z wystającym elementem, ściany.. tak sobie wykombinowała
Na pewno dużym minusem jest wychodzenie. Trzeba to dobrze rozplanować, a jak dzieci mają rózne temperamenty, jak moje dziewczyny, to w ogóle tragedia. Bo jedna gania co sił w nogach, a druga powolutku, przy mnie, zatrzymuje się co chwila...a w piaskownicy ostatnio znajduję szkiełka, więc przestałam chodzić, zostaje łączka w parku, ale nie usiedzą w miejscu, a ja się nie rozdwoję
|