Niania z własnym dzieckiem - proszę rodziców o opinie

Forum » Od czego zależą poszukiwania

kami   

Sandra
I za przedszkole miesięcznie płaci się ok. 200zł plus wyżywienie (no, chyba, że ktoś chce prywatne, ale to jego sprawa), więc z wypłaty niani jeszcze zostanie. Chociaż to zależy od tego, ile niania chce zarabiać.


Nie wiem gdzie są takie tanie przedszkola (jeśli wogóle są). Ja kilka lat temu za przedszkole córki (państwowe!) płaciłam ok 400zł. O ile będą w takim przedszkolu miejsca...A w żłobkach o wolnym miejscu to można tylko pomarzyć:   

przedszkole źle odbija się na dzieciach, na rodzinie, szczególnie, gdy dziecko zaczyna tam chodzić bardzo wcześnie. Dlatego dla niemowlaka i potem, tak do 4-5 roku życia wolałabym trzymać je w domu. A mimo to w wielu przypadkach wyznaję zasadę 'jak się nie przewróci to się nie nauczy'  

Nie wiem skąd u Pani takie złe nastawienie do placówek opiekuńczo-wychowawczych. Nigdzie dziecko nie nauczy się tyle co w żłobku (starsze grupy) i w przedszkolu, w towarzystwie rówieśników i pod okiem doświadczonej kadry. Moja starsza córka poszła do przedszkola jak miała 2 latka i 9 m-cy. Błyskawicznie zaczęła lepiej mówić, samodzielnie jeść itp. I w szkole radziła sobie o wiele lepiej niż dzieci trzymane cały czas w domku (mam na myśli aklimatyzację i poziom wiedzy zdobytej w przedszkolu). W jaki więc sposób Pani zdaniem przedszkole źle odbija się na dzieciach i rodzinie?
Wydaje mi się, że jak będzie miała Pani swoje dzieci to zmieni Pani swoje nastawienie do tego typu opieki...



w gdyni panstwowe przedszkole kosztuje 190zł plus wyzywienie kolo 100zł, poza tym sa punkty opieki nad dzieckiem gdzie juz od 450zł mozna dziecko zostawic i dodatkowo za jedzonko sie placic, tzn za obiad bo drugie sniadanko we wlasnym zakreie nalezy zostwic dziecku.
16.06.2009 16:52
Peknieta szyba lub porysowane sciany kubeczkiem moga zdarzyc sie kazdemu a co jesli nasz podopoeczny porysuje u nas w domu sciane ... bedzie si epolecac prace jednak u pracodawcow   ? pozdrawiam    Obie strony musza po prostu buc tolerancyjne kazdemu dziecku moze zdarzyc sie wypadek .. poza tym trzeba pilnowac dzieci   
16.06.2009 16:58
Chodzi po prostu o to, aby pracodawca nie miał pretensji o to, że niedopilnowało się swojego dziecka i ono coś zniszczyło. Bo to my za to odpowiadamy.
16.06.2009 17:07
Czytając niektóre wypowiedzi naprawdę się dziwię. Ponad 3 lata pracuję z dziećmi-zajmowałam się 1, 2 a nawet (jako wolontariuszka w domu dziecka) 10 dzieci jednocześnie. Niezależnie od tego, ile maluchów miałam pod opieką, to każdemu z nich zdarzały się wypadki. A to potknięcie, a to drobna bójka, a to guz czy bolący paluszek. Nie oszukujmy się...Mając pod opieką nawet tylko jedno dziecko po prostu nie da się takich sytuacji uniknąć. Nie wyobrażam sobie np, że wychodząc z dzieckiem na spacer cały czas trzymam je za rączkę, nie pozwalam biegać, bawić się z innymi czy poznawać nowe rzeczy ( a właśnie w takich sytuacjach najczęściej dochodzi do upadków). Nie wyobrażam sobie, że w domu cały czas siedzę i trzymam dziecko za rączkę, bo np. siadając na nocniczku może się za bardzo przechylić i zrobić sobie krzywdę. Najbardziej przezorna, przewidująca osoba pewnych rzeczy nie przeskoczy. Oczywistą sprawą jest, że nie zostawia się dziecka bez opieki, że nie pozwala się starszym dzieciom "przesadnie" zajmować maluchami i być wobec siebie agresywnym. Konflikty między dziećmi wybuchają i dopóki nie czuję, że mogą sobie zrobić na wzajem krzywdę, dopóty w nie nie ingeruję. W ten sposób maluchy uczą się życia w społeczeństwie, poznają znaczenie pojęcia kompromis, wzajemnego porozumienia, którym później będą obdarzać tych, których spotkają na swojej drodze.
I tak się zastanawiam... Gdybym była nianią dziecka np. Pani Ewy D. i zdarzyło by się tak, że maluch stłukł kolanko, to automatycznie byłabym tą nieodpowiedzialną, niedbającą o dziecko nianią? Dziwne   
Obecnie zajmuję się 2 dziewczynkami (rodzeństwo 1.5 i 3 lata) i to naprawdę nie jest takie trudne, jak by się mogło niektórym Paniom wydawać    Dziewczyny naprawdę świetnie się bawią. Dzięki temu, że są razem to wszelkiego rodzaju rozrywki są o wiele ciekawsze i bardziej kreatywne. Proszę mi wierzyć, że rzadko można zauważyć tak wielką radość u maluchów, mających do dyspozycji(zabawy)jedynie samą nianię.

P.S. Gdybym kiedykolwiek chciała zatrudnić nianię, to byłaby nią osoba dokładnie taka, jaką jest Pani Anna S.   
16.06.2009 18:36
witam jestem mama 10 miesięcznego synka chętnie zajęłabym sie drugim dzieckiem jednak znalezienie drugiej pociechy nie jest łatwe zazwyczaj ludzie nie chcą niań z dziecmi, ja uwazam ze dziecko lepiej sie rozwija we dwójkę uczy sie dzielic z drugim dzieckiem jest to dobre rozwiazanie
18.06.2009 23:09
Ja tak pracuję, z moją córcią, od marca. Nasza podopieczna ma 14 mcy, moja miesiąc młodsza. Trochę było ciężko na początku, moja Olka jest bardzo kontaktowa i spontaniczna, ale tamta dziewczynka niestety dokładnie odwrotnie. Bała się innych dzieci, a także dorosłych, nieufna, lękliwa. Może przez to samodzielne zasypianie, nie wiem....myślę że zostałam wybrana spośród kandydatek, własnie dlatego.
Żeby oswoić małą...
inna sprawa że nie miałam pojęcia do przedwczoraj, że to praca tylko do września...i że spełniam tylko misję przygotowania jej do żłoba i do dzieci.
Swoją drogą, szkoda mi jej, bo ona jeszcze się nie nadaje do żłobka. Przy rodzicach czy mnie, jest już ostatnio odważna, ale kilkanaścioro dzieci, obce opiekunki...jedna na kilkoro dzieci... kiepsko to widzę.
Ale to już nie moja sprawa niestety.
Generalnie łatwo nie jest. Udało mi się doprowadzić do tego, i uważam to za swój sukces, że mała dobrze się czuje w piaskownicy, z dziećmi. Ale trzeba być bliziutko. Czasem, jak ma gorszy dzień, owszem, ucieka za moją nogę. Ale to już bardzo rzadko. Z moją córą juz bardzo ładnie się bawią, obok siebie, czasem nawet współpracują (przy brojeniu). Potrafią naprawdę sobie wykombinować współpracę   
A z kolei mojego męża,którego widuje codziennie, ciągle się boi...
Co do niedopilnowania, sama jestem zdania że dziecko musi trochę się poprzewracać, poobijać, nie można ciągle być krok obok, bo wychowamy niedorajdę. Więc i tak tez podchodzę do dziewczyn. Dbam o to żeby nie miały jak zrobić sobie poważnej krzywdy, ale pozwalam samej się przekonać czym grozi nieostrożne schodzenie z krzesełka. A szkody w domu... jak ktoś tak się boi porysowanych ścian, to dlaczego zdecydował się na dziecko? Przecież to nieuniknione          Ostatnio w ostatniej chwili przyłapałam moją na probie porysowania jakąś zabawka z wystającym elementem, ściany.. tak sobie wykombinowała   

Na pewno dużym minusem jest wychodzenie. Trzeba to dobrze rozplanować, a jak dzieci mają rózne temperamenty, jak moje dziewczyny, to w ogóle tragedia. Bo jedna gania co sił w nogach, a druga powolutku, przy mnie, zatrzymuje się co chwila...a w piaskownicy ostatnio znajduję szkiełka, więc przestałam chodzić, zostaje łączka w parku, ale nie usiedzą w miejscu, a ja się nie rozdwoję   
08.07.2009 12:18
Witam    jestem matka 3 letniej córki i 9 mies.syna (córka od września idzie do przedszkola).Czy mam szanse na prace jako niania??Jak już się z kimś skontaktuje to rezygnują (po informacji ze mam 2 dzieci)    .Kiedyś nie miałam takich problemów   .Czy 2 dzieci to naprawde jakiś problem??Czy ze mną coś nie tak    Proszę o rade   
17.07.2009 18:59
Witam ja też szukam pracy już od marca i nic mimo że mam tylko 1 dziecko.Rodzice dzwonią ale często z ogłoszenia z gazety ale gdy mówię że 5,6zł na godzine to od razu rezygnują,mimo że zaznaczyłam taką stawkę bo zawsze się łudzą że może będzie taniej.Przeważnie chcą na 4 lub 6 godzin więc mówie 6zł a co Pani na to;że 5zł biorą te Panie co są same i od razu rzuciła słuchawką.Nie wiem po co więc dzwoni skoro napisałam stawke.Jak będe brało pewnie 4zł to się zgodzą bo zawsze obdzwaniają wszystkie nianie i umawiają się z tą która najtańsza.Zawsze słyszałam że odzwonią później i nic.Wydaje mi się że stawka jaką chce to nie jest duża tym bardziej że chcę się opiekować w domu dziecka gdyż u mnie nie mogę bo mamy psa,przecież też trzeba się liczyć że muszę kupić bilety.Stwierdziłam już po paru miesiącach szukania pracy żeby dostać ją to bym musiała swoje dziecko oddać do żłobka i wtedy zająć się innym i wtedy wiem że napewno już bym miała prace.Najlepsze jest to że tak kobiety mówią że matki z dzieckiem są dyskryminowane w pracy że zawsze ciężej jest o prace,a co same matki robią same nie chcą przyjąć niani z własnym dzieckiem.Niestety rodzice stali się bardzo wygodni do żłobką czy przedszkola nie chcą dać bo dzieci chorują ale opiekunce też nie chcą dobrze zapłacić mówię o stawce 5,6zł.Ja dobrze wiem że jak będę już szła do pracy to nie zatrudnie opiekunki bo za drogo tylko dam do przedszkola bo jest taniej,bo przy zarobku najniższej krajowej na nic nie stać.WQięc myśle że to nie jest kwestia zarobku rodziców tylko wygodnictwa,bo skoro mało zarabiają to niech dają dzieci do przedszkola.Zawsze mam nadzieję że w końcu znajde prace ale to już długo trwa.Życze wszystkim szukającym pracy powodzenia w jej znalezieniu.
17.07.2009 21:12

Aneta S.
Witam    jestem matka 3 letniej córki i 9 mies.syna (córka od września idzie do przedszkola).Czy mam szanse na prace jako niania??Jak już się z kimś skontaktuje to rezygnują (po informacji ze mam 2 dzieci)    .Kiedyś nie miałam takich problemów   .Czy 2 dzieci to naprawde jakiś problem??Czy ze mną coś nie tak    Proszę o rade   


Witam. Ja również mam 3 letnią córkę i 8 miesięcznego synka    . Córka też idzie do przedszkola i pracowałam już jako niania właśnie z moimi dzieciaczkami, teraz szukam następnego dziecka bo tamtym zajmuje się na stałe babcia. 2 dzieci to nie jest problem, to jedynie kwestia podejścia innych rodziców     . Bo w przedszkolu i żłobku jest przecieżo wiele więcej dzieci.. Jedni rodzice chcą aby uwagę poświęcić tylko ich dziecku a inni chcą aby ich dziecko miało kontakt z dziećmi i podoba im się taka forma opieki.
Ja mało tego,że mam dwójkę dzieci to jeszcze pracuję u siebie w domu. Tzn teraz szukam   .
Napewno Ci się uda, powodzenia!
18.07.2009 23:08

Monika Goszczyńska
witam jestem mama 10 miesięcznego synka chętnie zajęłabym sie drugim dzieckiem jednak znalezienie drugiej pociechy nie jest łatwe zazwyczaj ludzie nie chcą niań z dziecmi, ja uwazam ze dziecko lepiej sie rozwija we dwójkę uczy sie dzielic z drugim dzieckiem jest to dobre rozwiazanie

U mnie jest tak samo tyle ze mam 9 miesieczna corke...Do tego doswiadczenie mam bo opiekkowalam sie dziecmi znajomych i moim bratem...Ale rzeczywiscie jak rodzice slysza ze ma sie swoje dziecko to niechetnie do teggo podchodza
19.07.2009 19:23
Jakoś się im nie dziwię. Nie to, że dyskryminuję młode dziewczyny, jako że sama mam dopiero 23lata, ale 19latce z własnym dzieckiem nie powierzyłabym własnego....
19.07.2009 22:09
może trochę nie w temacie ...ale zapytam.jestem na etapie poszukiwania mamy-niani z córką w wieku mojej córki(2 l).pytanie dotyczy rozwiazania sytuacji kiedy moja córka albo córka ewentualnej niani zachoruje.jak do tego podejść?czy niania powinna pozostawić swoje dziecko pod opieką kogoś z rodziny i zająć się moim?czy to ja mam iść na l-4?czy ta kwestia powinna zostać rozwiazana w formie pisemnej?jak to wygladało u mam-niań w praktyce?proszę o odpowiedzi w temacie.z góry dziękuję. edyta j. edytowała ten post 19.07.2009 23:03
19.07.2009 23:00
Kiedy ja zajmowałam się 2 dzieci z dwóch różnych rodzin, umówiłam się z obiema rodzinami, że będę się zajmowała dziewczynkami, nawet jak jedna zachoruje. Taka była decyzja rodziców. Chcieli hartować dziewczynki od najmłodszych lat. Jedyna różnica była taka, że normalnie zajmowałam się dziewczynakami u siebie, ale jak była chora jedna to wówczas w jej domu... i tak na zmianę.
Działo świetnie  
19.07.2009 23:37
dziękuję za radę.nie rozwiązuje to sytuacji gdy chorują obie ale zawsze jest to jakiś pomysł  całkiem fajny pomysł.dziękuję. edyta j. edytowała ten post 20.07.2009 00:09
20.07.2009 00:06

edyta j.
może trochę nie w temacie ...ale zapytam.jestem na etapie poszukiwania mamy-niani z córką w wieku mojej córki(2 l).pytanie dotyczy rozwiazania sytuacji kiedy moja córka albo córka ewentualnej niani zachoruje.jak do tego podejść?czy niania powinna pozostawić swoje dziecko pod opieką kogoś z rodziny i zająć się moim?czy to ja mam iść na l-4?czy ta kwestia powinna zostać rozwiazana w formie pisemnej?jak to wygladało u mam-niań w praktyce?proszę o odpowiedzi w temacie.z góry dziękuję.


u nas umowa jest taka że jak choruje moja córa albo ja (np. dzisiaj...), P. przyprowadzana jest do mnie. Jak ona - my idziemy do niej. Jak obydwie, to rodzice mogą przecież wziąć L4 na swoją...ale tak się nam jeszcze nie zdarzyło.
20.07.2009 07:12
« Powrót do listy tematów