liv 23 Prawda jest,ze dzieci w przedszkolach malo wychodza na powietrze. Moja srednia podopieczna,prawie cala zime i wczesna wiosne przesiedziala w sali. Teraz tez jest wg.mnie niezadowalajaco pod tym wzgledem.Kiedy powiedzialam o tym jej mamie,ta odpowiedziala, ze to dlatego, iz dzieci "maja duzo zajec dodatkowych". Mysle, ze haslo "zajecia dodatkowe" zamyka usta rodzicom, ktorzy mysla,ze bez tych dodatkowych zajec dziecko bedzie mniej "inteligentne"/gorzej przygotowane do zajec szkolnych itp. Tymczasem 3-4 latkowi w zupelnosci wystarczy godzina zajec edukacyjnych,ktore przewaznie polegaja na tym,ze pani siedzi z dziecmi w kolku i o czyms sobie rozmawiaja. Nie rozumiem,dlaczego nie moze sie to odbywac na dworze w ladna pogode. To samo np. z nauka angielskiego, czy rytmika... W ogole nie wiem,czy to tylko moje spostrzezenie ale gorzej jesli chodzi o niewychodzenie na dwor jest w przedszkolach...prywatnych. Moze chodzi wlasnie o to,ze zapewniaja wiecej zajec "koniecznych"( ) dla rozwoju dzieci... W okolo mam sporo przedszkoli publicznych i dzieci sa czesto na dworze,byla podopieczna w publicznym tez byla na dworze prawie zawsze(czesto nawet szla do domu prosto z dworu) W kazdym razie uwazam,ze liczne zajecia dodatkowe to jakas bzdura mydlaca oczy rodzicom.Zdecydowanie wolalabym,zeby w przyszlosci moje dziecko spedzalo wiecej czasu na dworze,niz "uczylo sie" w kolko w wieku 3-5 lat...
W poprzednich ,,wysokich obcasach'' był świetny artykuł,,dzieci zielononóżki''-polecam. Co do zajęć dodatkowych w przedszkolach: wychowawczynie je uwielbiają i zachęcają. Dlaczego? Główny czas na zabawę w przedszkolu to godz. 9-12.Między śniadaniem a obiadem. Wtedy odbywają się zajęcia dodatkowe.Grupy pustoszeją, Paniom lżej, plac zabaw zieje ciszą..Jakby przedszkole nie istniało...Winni sa także rodzice, dla których ważniejsze są zajęcia z tańca, czy kung-fu czy inny keybord niż swobodna bieganina, tzw zabawa dowolna, niesamowicie rozwijająca dziecko pod względem psychoruchowym i nauki kontaktów społecznych.
|