strzelanie focha -pomocy !

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
mój 5,5 latek w trakcjie zabawy z kolegami często strzela focha pod byle pretekstem i sie z tym niekryje   .chciałbym by sie niegniewał o byle co ,lub by robił to mniej spektakularnie   
On zawsze komunikował swoje niezadowolenie a teraz przeszło ono z bezradnego beczenia na strzelanie fochów z łezką   
co lepiej robić ? :
1)niech pozostając na placyku użala sie nad sobą czyli mam niereagować i wytrzymać tak z godzine ( bo potem zgody z dziećmi już odnależć niemoże )
2)zabrać go do domu mówiąc ( widze że jesteś zmęczony )
21.05.2010 12:42
Na placyku nie możesz z nim zostać,bo inne dzieci nie wytrzymają jego płaczu.
Najlepiej zabierz go i powiedz,że jeżeli nie potrafi się z innymi dziećmi bawić,to nie może z nimi być.
Do domu bym nie zabierała,bo nadmiar energii musi gdzieś rozładować,inaczej będzie w domu płakał.
Zabierz go na długi spacer.
Jeżeli ma siłę długo płakać,to na pewno nie jest zmęczony.
21.05.2010 21:25

ja o.
mój 5,5 latek w trakcjie zabawy z kolegami często strzela focha pod byle pretekstem i sie z tym niekryje   .chciałbym by sie niegniewał o byle co ,lub by robił to mniej spektakularnie   
On zawsze komunikował swoje niezadowolenie a teraz przeszło ono z bezradnego beczenia na strzelanie fochów z łezką   
co lepiej robić ? :
1)niech pozostając na placyku użala sie nad sobą czyli mam niereagować i wytrzymać tak z godzine ( bo potem zgody z dziećmi już odnależć niemoże )
2)zabrać go do domu mówiąc ( widze że jesteś zmęczony )


5,5-6 - latki są takie rozemocjonowane. Popadają w skrajności, a problemy urastają w parę sekund do rangi tragedii. Moja córka potrafi się tak rozpędzić, że od jednego pchnięcia jej przez jakieś dziecko przechodzi do znaczenia bicia, potem, że wszyscy ją biją, aż dochodzi do tego, że ona nie chce do przedszkola chodzić, bo nikt jej nie lubi, nikt jej nie wierzy, wszelkie próby uświadamiania kończą się stwierdzeniem, że też jej nie lubimy, nie rozumiemy, a w ogóle to ona powinna się wyprowadzić, bo się nie nadaje do tego domu. W jej wykonaniu to jest akurat komiczne, ale to są rzeczywiste prawdziwe problemy, bo tak dzieci czują. Są naładowane emocjami, których nie wiedzą jak rozładować. Dziewczynki to najczęściej wyładowują się właśnie słownie, ale chłopcy niekoniecznie. Skoro Twój syn płacze to najprawdopodobniej nie umie ubierać w słowa tego co czuje lub tak jak jeden z moich synów, kompletnie nie rozumie co się z nim czuje, dlatego płacze, krzyczy w skrajnych emocjach.

Odchodzenie z miejsca nieporozumień nie jest chyba do końca trafionym pomysłem, bo to jest ucieczka przed problemami. Spróbuj z nim porozmawiać, ale w sposób taki, że wiesz co on czuje itd.. Jak się uspokoi (jeśli się uspokoi) spróbujcie podejść do tych dzieci i przełamać barierę fochów.
24.05.2010 17:58

Odchodzenie z miejsca nieporozumień nie jest chyba do końca trafionym pomysłem, bo to jest ucieczka przed problemami. Spróbuj z nim porozmawiać, ale w sposób taki, że wiesz co on czuje itd.. Jak się uspokoi (jeśli się uspokoi) spróbujcie podejść do tych dzieci i przełamać barierę fochów.


czyli jednak lepiej zostać niż odejć ?(bo jakieś tłumaczenie w obu opcjach zawsze ma miejsce).
zastnawiałem sie nad tym od czasu napisania pierwszego postu i doszedłem do wniosku że obie opcje są do użycia w pewnej kolejności i przy pewnych warunkach.tzn należy chyba 1)zaproponować zmiane miejsca pobytu ( na inny placyk ? do domku ?)
2)w wypadku odmowy (najczęściej) uzasadnić swoją propozycje i postawić warunek cichszego i spokojniejszego wyrażania dezaprobaty np. "rozumiem że niejesteś zadowolony z postępowania innych wobec ciebie ale krzycząc nic niezmienisz na swoją korzyść itp."(uważam że nieodbiera to mu prawa do tych emocji a jedynie socjalizuje na podstawowym minimalnym poziomie )można też dodać "zastanów sie jak Ty postępujesz wobec innych a jednak oni tak niereagują "
3) w warunkach recydywy bezwarunkowo zmienić miejsce

uwaga:po kilku próbach z pkt.1 i 2 pomijamy je od razu przechodząc do pkt.3

mam tu też ogólniejszą uwage .często słyszy sie pogląd że dziecko potrzebuje innych dzieci do rozwoju .tu sie zgadzam . nienależy jednak zapominać że głównie potrzebuje opieki i wsparcia rodziców .
umiejętności społeczne rozwijają sie różnie tak jak np. umiejętności do pisania bez błedów ortograficznych    nadmierne ćwiczenie tych umiejętności nic nieda ( w sporcie nazywa sie to przetrenowaniem) . niema wiec chyba co za wszelką cene codziennie chodzić z dzieckiem po przedszkolu na placyk by jeszcze poprawić jego rozwój społeczny bo tego już niepoprawimy zanadto a zabierze to mu czas na pełniejszy kontakt z rodzicami (na placyku są głównie obserwatorami) czy zabawe samemu z sobą .
27.05.2010 11:03

ja o.

mam tu też ogólniejszą uwage .często słyszy sie pogląd że dziecko potrzebuje innych dzieci do rozwoju .tu sie zgadzam . nienależy jednak zapominać że głównie potrzebuje opieki i wsparcia rodziców .
umiejętności społeczne rozwijają sie różnie tak jak np. umiejętności do pisania bez błedów ortograficznych    nadmierne ćwiczenie tych umiejętności nic nieda ( w sporcie nazywa sie to przetrenowaniem) . niema wiec chyba co za wszelką cene codziennie chodzić z dzieckiem po przedszkolu na placyk by jeszcze poprawić jego rozwój społeczny bo tego już niepoprawimy zanadto a zabierze to mu czas na pełniejszy kontakt z rodzicami (na placyku są głównie obserwatorami) czy zabawe samemu z sobą .



Hmmm.. Nasuwa mi się tu jeszcze jeden wniosek. Skoro dziecko jest po przedszkolu to może jest zmęczone i w sytuacji kryzysowej tak właśnie reaguje, m.in. ze zmęczenia. 5 latki to już chyba drzemek nie mają (moja nie ma). Moja córka jak wraca z przedszkola jest nie tylko przebodźcowana ale i często bardzo zmęczona.

Może po prostu wybierajcie miejsce popołudniowego pobytu wg preferencji dziecka? Moja córa nie chce nigdzie indziej być jeśli nie ma innych dzieci. Pobyt w domu = smutek      Ona chce ciągle i ciągle na plac zabaw, albo chce do domu wciąż przyprowadzać jakieś koleżanki, tak jakby już nie potrafiła dnia spędzić bez innych dzieci.
28.05.2010 23:44
Dzieci w przedszkolu mają mało swobody,mało ruchu i mało świeżego powietrza.Stąd zmęczenie.
Moja córka ,razem z kolegą z przedszkola wybiegali z wrzaskiem.
Poczuły wreszcie wolność i mogły w ten sposób rozładować energię.
Dlatego po przedszkolu należy zafundować dziecku dużą dawkę ruchu na świeżym powietrzu.
Ale,jeżeli dziecko nie może być z innymi,bo płacze,można pograć z nim w piłkę,iść na długi spacer,potem dopiero pójść na placyk, jak już trochę zmęczenia przedszkolnego opadnie.
29.05.2010 09:00

Małgorzata R.
Dzieci w przedszkolu mają mało swobody,mało ruchu i mało świeżego powietrza.Stąd zmęczenie.
Moja córka ,razem z kolegą z przedszkola wybiegali z wrzaskiem.
Poczuły wreszcie wolność i mogły w ten sposób rozładować energię.
Dlatego po przedszkolu należy zafundować dziecku dużą dawkę ruchu na świeżym powietrzu.
Ale,jeżeli dziecko nie może być z innymi,bo płacze,można pograć z nim w piłkę,iść na długi spacer,potem dopiero pójść na placyk, jak już trochę zmęczenia przedszkolnego opadnie.

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza
29.05.2010 15:48

nel nel

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza


Dostatek swiezego powietrza tak, chyba z butli tlenowej ;P MOże latem, jak nie trzeba się dodatkowo ubierać ale i to nie jest wystarczająco   
29.05.2010 21:00

Jadwiga j.

nel nel

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza


Dostatek swiezego powietrza tak, chyba z butli tlenowej ;P MOże latem, jak nie trzeba się dodatkowo ubierać ale i to nie jest wystarczająco   

>kobieto,ty chyba masz 100 lat i nie wiesz co to jest przedszkole,nie osmieszaj sie!al
29.05.2010 21:06

Jadwiga j.

nel nel

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza


Dostatek swiezego powietrza tak, chyba z butli tlenowej ;P MOże latem, jak nie trzeba się dodatkowo ubierać ale i to nie jest wystarczająco   

szczególnie zimą jak jedno dziecko przez drugie puszcza bąki... rodziców aż cofa z wrażenia jak niechcący wejdą z nosem do sali    wiem coś o tym.... pracowałam w przedszkolu i sporą grupę podopiecznych również z różnych przedszkoli miałam przyjemność odbierać   
29.05.2010 22:10

nel nel

Jadwiga j.

nel nel

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza


Dostatek swiezego powietrza tak, chyba z butli tlenowej ;P MOże latem, jak nie trzeba się dodatkowo ubierać ale i to nie jest wystarczająco   

>kobieto,ty chyba masz 100 lat i nie wiesz co to jest przedszkole,nie osmieszaj sie!al

Koło mnie są 4 przedszkola i dzieci na powietrzu widuję w ciepłe (zaznaczam W CIEPŁE DNI ! )dni tylko koło godz 10:00 - 12:00 na cale dnie przebywania dzieci w przedszkolu. Jak jest troszkę chłodniej albo nie daj Boże kropi deszcz to przed przedszkolem nie ma dzieci wcale choć spotykam po drodze mamy lub nianie z dziećmi na spacerach. Kiedyś nawet spotkałam grupkę dzieci z przedszkola na placu zabaw w parku do którego chodzę ale byłam przerażona postępowaniem pań wychowawczyń: dzieciom nic nie było wolno dotykać, żadnych sprzętów, zabawek - mogły tylko spacerować       to nie mam pojęcia po co je tam przyprowadziły ? Jak je zapytałam to powiedziały że mają takie zasady że nie wolno im używać nieprzedszkolnych zabawek - dla mnie to był szczyt okrucieństwa przyprowadzić dzieci gdzie jest dużo zabawek i nie pozwolić nic ruszać.
Śmiem więc twierdzić nel nel że to chyba Ty nie widziałaś nigdy przedszkola i co się w nim dzieje.
Zresztą czytając inne tematy w których się wypowiadasz na to co wypisujesz to tylko można stwierdzić skąd się taki ktoś zerwał Maria edytowała ten post 29.05.2010 22:13
29.05.2010 22:10
To zapraszam do Wroclawia.i tu dzieci w przedszkolach inaczej spedzaja czas.No,ale coz,prywatne nianie beda obrzydzaly rodzicom przedszkola.
29.05.2010 22:15

Maria .

nel nel

Jadwiga j.

nel nel

powinna Pani zmienic przedszkole dziecku:bo z reguly w przedszkolu jest duzo swobody iruchu i dostatek swiezego powietrza


Dostatek swiezego powietrza tak, chyba z butli tlenowej ;P MOże latem, jak nie trzeba się dodatkowo ubierać ale i to nie jest wystarczająco   

>kobieto,ty chyba masz 100 lat i nie wiesz co to jest przedszkole,nie osmieszaj sie!al

Koło mnie są 4 przedszkola i dzieci na powietrzu widuję w ciepłe (zaznaczam W CIEPŁE DNI ! )dni tylko koło godz 10:00 - 12:00 na cale dnie przebywania dzieci w przedszkolu. Jak jest troszkę chłodniej albo nie daj Boże kropi deszcz to przed przedszkolem nie ma dzieci wcale choć spotykam po drodze mamy lub nianie z dziećmi na spacerach. Kiedyś nawet spotkałam grupkę dzieci z przedszkola na placu zabaw w parku do którego chodzę ale byłam przerażona postępowaniem pań wychowawczyń: dzieciom nic nie było wolno dotykać, żadnych sprzętów, zabawek - mogły tylko spacerować       to nie mam pojęcia po co je tam przyprowadziły ? Jak je zapytałam to powiedziały że mają takie zasady że nie wolno im używać nieprzedszkolnych zabawek - dla mnie to był szczyt okrucieństwa przyprowadzić dzieci gdzie jest dużo zabawek i nie pozwolić nic ruszać.
Śmiem więc twierdzić nel nel że to chyba Ty nie widziałaś nigdy przedszkola i co się w nim dzieje.
Zresztą czytając inne tematy w których się wypowiadasz na to co wypisujesz to tylko można stwierdzić skąd się taki ktoś zerwał

>nie wiem jakie ty przedszkola widzialas,moze w tamtym stuleciu,kobieto,obudz sie,to co ty piszesz to jak jakies "ochronki" z 19wieku.
29.05.2010 22:20
To są przedszkola w dzisiejszych czasach, w centrum Warszawy - niestety
29.05.2010 22:26
Niestety    przykro to stwierdzić ale to, co piszą Panie o przedszkolach, to prawda. Dzieci wychodzą na dwór jak na lekarstwo, sale są nie wietrzone całymi dniami. Jedynie wyjątek stanowi pora leżakowania, kiedy czasem otwiera się okna w celu zmniejszenia frekwencji, jak dzieci jest za dużo i nie są to informacje i spostrzeżenia z minionych epok, tylko bieżące, aktualne. Małgorzata K. edytowała ten post 29.05.2010 22:29
29.05.2010 22:29

Małgorzata K.
Niestety    przykro to stwierdzić ale to, co piszą Panie o przedszkolach, to prawda. Dzieci wychodzą na dwór jak na lekarstwo, sale są nie wietrzone całymi dniami. Jedynie wyjątek stanowi pora leżakowania, kiedy czasem otwiera się okna w celu zmniejszenia frekwencji, jak dzieci jest za dużo i nie są to informacje i spostrzeżenia z minionych epok, tylko bieżące, aktualne.

>to rodzice powinni interweniowac
29.05.2010 22:34
Wystarczy zresztą popatrzeć na dzieci jeśli jest większa grupka i od razu wiadomo które są wychowywane "domowo" - zdrowe, opalone z rumieńcami a które chodzą do przedszkola - blade, brak opalenizny, oczy zapadnięte podkrążone, a jeśli występuje rumieniec to raczej jest oznaką choroby
29.05.2010 22:34

Maria .
Wystarczy zresztą popatrzeć na dzieci jeśli jest większa grupka i od razu wiadomo które są wychowywane "domowo" - zdrowe, opalone z rumieńcami a które chodzą do przedszkola - blade, brak opalenizny, oczy zapadnięte podkrążone, a jeśli występuje rumieniec to raczej jest oznaką choroby

No,ok,przedszkole niedobre,ale dziecko ma 6 czy 7 lat i szkola,czy dalej niania.No bo w szkole bedzie blade.chore.Mario!zastanow sie?Z pewnoscia maluszek powinien byc z mama a nie niania,A po ilus miesiacach jesli z niania to najwyzrej do 3r.zycia.
29.05.2010 22:44
Niedawno bylam na zebraniu rodziców w przedszkolu i wlasnie Pani która będzie prowadziła zajęcia dla 3-latkow,wytlumaczyla rodzicom dlaczego 3-latki nie wychodza na podworko.Poniewaz sa za male nie potrafia sie ubrać,płacza bo chca zeby je ubierala Mama.I z takiej racji 3-latki praez pierwszy rok praktycznie nie wychodza wcale.Poza tym na grupę 20 dzieci przypadaja 2 opiekunki,nie daja rady poubierac tylu dzieci na raz.
30.05.2010 13:40

Urszula S.
Niedawno bylam na zebraniu rodziców w przedszkolu i wlasnie Pani która będzie prowadziła zajęcia dla 3-latkow,wytlumaczyla rodzicom dlaczego 3-latki nie wychodza na podworko.Poniewaz sa za male nie potrafia sie ubrać,płacza bo chca zeby je ubierala Mama.I z takiej racji 3-latki praez pierwszy rok praktycznie nie wychodza wcale.Poza tym na grupę 20 dzieci przypadaja 2 opiekunki,nie daja rady poubierac tylu dzieci na raz.

Pracowałm ponad 10 lat w żłobku, w grupie półtoraroczniaków. Dzieci 20,opiekunek 3 . Wychodziłyśmy wiosną, latem, jesienią, zimą. Dzieci były ubrane, miały zdrowe rumieńce  
Niewychodziłyśmy jak lało, albo było bardzo mokro.
Żłobek w Warszawie- państwowy.
Info o płaczących za mamą 3 latkach przez pierwszy rok uważam za jawne oszustwo. Dzieci mają prawo tak zachowywać się w okresie adaptacji przez pierwszy miesiąc, ale rok??....
30.05.2010 19:41
Prawda jest,ze dzieci w przedszkolach malo wychodza na powietrze. Moja srednia podopieczna,prawie cala zime i wczesna wiosne przesiedziala w sali. Teraz tez jest wg.mnie niezadowalajaco pod tym wzgledem.Kiedy powiedzialam o tym jej mamie,ta odpowiedziala, ze to dlatego, iz dzieci "maja duzo zajec dodatkowych". Mysle, ze haslo "zajecia dodatkowe" zamyka usta rodzicom, ktorzy mysla,ze bez tych dodatkowych zajec dziecko bedzie mniej "inteligentne"/gorzej przygotowane do zajec szkolnych itp. Tymczasem 3-4 latkowi w zupelnosci wystarczy godzina zajec edukacyjnych,ktore przewaznie polegaja na tym,ze pani siedzi z dziecmi w kolku i o czyms sobie rozmawiaja. Nie rozumiem,dlaczego nie moze sie to odbywac na dworze w ladna pogode. To samo np. z nauka angielskiego, czy rytmika...
W ogole nie wiem,czy to tylko moje spostrzezenie ale gorzej jesli chodzi o niewychodzenie na dwor jest w przedszkolach...prywatnych. Moze chodzi wlasnie o to,ze zapewniaja wiecej zajec "koniecznych"(   ) dla rozwoju dzieci... W okolo mam sporo przedszkoli publicznych i dzieci sa czesto na dworze,byla podopieczna w publicznym tez byla na dworze prawie zawsze(czesto nawet szla do domu prosto z dworu)
W kazdym razie uwazam,ze liczne zajecia dodatkowe to jakas bzdura mydlaca oczy rodzicom.Zdecydowanie wolalabym,zeby w przyszlosci moje dziecko spedzalo wiecej czasu na dworze,niz "uczylo sie" w kolko w wieku 3-5 lat...
30.05.2010 19:57

Maria W.

Pracowałm ponad 10 lat w żłobku, w grupie półtoraroczniaków. Dzieci 20,opiekunek 3 . Wychodziłyśmy wiosną, latem, jesienią, zimą. Dzieci były ubrane, miały zdrowe rumieńce  
Niewychodziłyśmy jak lało, albo było bardzo mokro.
Żłobek w Warszawie- państwowy.


Dokladnie tak jest. Tajemnica tkwi w slowie "panstwowy". W prywatnym pracowalam (tj. w klubie malucha) i widzialam, jak wyglada sprawa ze spacerami. Dzieci w ogole nie wychodzily na spacer, mimo,ze deklarowalam, ze moge z nimi wyjsc.Wchowawczyni odpowiadala: "Po co?" Klub malucha o jakim mowa,miescie sie na Szczesliwicach,w Wawie...

Info o płaczących za mamą 3 latkach przez pierwszy rok uważam za jawne oszustwo.


Oczywiscie, ze tak...
30.05.2010 20:00

liv 23
Prawda jest,ze dzieci w przedszkolach malo wychodza na powietrze. Moja srednia podopieczna,prawie cala zime i wczesna wiosne przesiedziala w sali. Teraz tez jest wg.mnie niezadowalajaco pod tym wzgledem.Kiedy powiedzialam o tym jej mamie,ta odpowiedziala, ze to dlatego, iz dzieci "maja duzo zajec dodatkowych". Mysle, ze haslo "zajecia dodatkowe" zamyka usta rodzicom, ktorzy mysla,ze bez tych dodatkowych zajec dziecko bedzie mniej "inteligentne"/gorzej przygotowane do zajec szkolnych itp. Tymczasem 3-4 latkowi w zupelnosci wystarczy godzina zajec edukacyjnych,ktore przewaznie polegaja na tym,ze pani siedzi z dziecmi w kolku i o czyms sobie rozmawiaja. Nie rozumiem,dlaczego nie moze sie to odbywac na dworze w ladna pogode. To samo np. z nauka angielskiego, czy rytmika...
W ogole nie wiem,czy to tylko moje spostrzezenie ale gorzej jesli chodzi o niewychodzenie na dwor jest w przedszkolach...prywatnych. Moze chodzi wlasnie o to,ze zapewniaja wiecej zajec "koniecznych"(   ) dla rozwoju dzieci... W okolo mam sporo przedszkoli publicznych i dzieci sa czesto na dworze,byla podopieczna w publicznym tez byla na dworze prawie zawsze(czesto nawet szla do domu prosto z dworu)
W kazdym razie uwazam,ze liczne zajecia dodatkowe to jakas bzdura mydlaca oczy rodzicom.Zdecydowanie wolalabym,zeby w przyszlosci moje dziecko spedzalo wiecej czasu na dworze,niz "uczylo sie" w kolko w wieku 3-5 lat...


W poprzednich ,,wysokich obcasach'' był świetny artykuł,,dzieci zielononóżki''-polecam.
Co do zajęć dodatkowych w przedszkolach: wychowawczynie je uwielbiają i zachęcają. Dlaczego? Główny czas na zabawę w przedszkolu to godz. 9-12.Między śniadaniem a obiadem. Wtedy odbywają się zajęcia dodatkowe.Grupy pustoszeją, Paniom lżej, plac zabaw zieje ciszą..Jakby przedszkole nie istniało...Winni sa także rodzice, dla których ważniejsze są zajęcia z tańca, czy kung-fu czy inny keybord niż swobodna bieganina, tzw zabawa dowolna, niesamowicie rozwijająca dziecko pod względem psychoruchowym i nauki kontaktów społecznych.
30.05.2010 20:33

W poprzednich ,,wysokich obcasach'' był świetny artykuł,,dzieci zielononóżki''-polecam.


Czytalam  
I jestem tego samego zdania, co autorka.

W tym samym duchu: http://www.cyberbaba.pl/content/view/160/1
Czy zajecia dodatkowe w przedszkolu naucza tego dziecko???

Winni sa także rodzice, dla których ważniejsze są zajęcia z tańca, czy kung-fu czy inny keybord niż swobodna bieganina, tzw. zabawa dowolna


Niestety... liv 23 edytowała ten post 30.05.2010 20:49
30.05.2010 20:48

ja o.
mój 5,5 latek w trakcjie zabawy z kolegami często strzela focha pod byle pretekstem i sie z tym niekryje   .chciałbym by sie niegniewał o byle co ,lub by robił to mniej spektakularnie   
On zawsze komunikował swoje niezadowolenie a teraz przeszło ono z bezradnego beczenia na strzelanie fochów z łezką   
co lepiej robić ? :
1)niech pozostając na placyku użala sie nad sobą czyli mam niereagować i wytrzymać tak z godzine ( bo potem zgody z dziećmi już odnależć niemoże )
2)zabrać go do domu mówiąc ( widze że jesteś zmęczony )

z pewnością synek musi nauczyć się funkcjonować w grupie .Ja bym nie zabierała go z placu.poprosiłabym by usiadł obok mnie na ławce udała ze nie widziałam zajścia i zapytałabym w czym jest problem.pomóc mu odnaleźć zgodę wśród rówieśników i mimo ze nie pochwalam wtrącania się w relacje miedzy dziećmi to tym razem choćby dwa lub trzy razy podejść z synem do grupy i np.powiedzieć ze "synek przyjmuje zasady zabawy i chciałby znów pobawić się z nimi"będzie mu łatwiej    .zbywanie tematu i pójście do domu niczego nie załatwia.I oczywiście tłumaczenia ,tłumaczenia i jeszcze raz tłumaczenia w temacie relacji,kompromisów miedzy dziećmi.ten wiek jest trudny dla dzieci zresztą mam ostatnio wrażenie że każdy jest trudny do relacji między ludźmi a zwłaszcza dziećmi i młodzieżą.
30.05.2010 21:15
« Powrót do listy tematów