BUNT DWULATKI

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Dziś już było lepiej. Jednak tym razem wielki płacz przy ubieraniu. Pytałam - chcesz założyć najpierw tą bluzeczkę, czy tą? I opowiadałam, że ubieramy się, żeby iśc na chuśtawki, przecież lubisz chuśtawki. Albo na sanki, bo w piżamce bedzie ci za zimno i inne dzieci przecież będą miały ciepłe ubranka. I nic, mama musiała ubrać.. Chociaż dziś w końcu jakoś lepszy dzień z młodą, jakoś w końcu zaczęła mnie się słuchać.

27.01.2012 19:30

Agata,daj jej czas.Nie poddawaj sie i nie okazuj zrezygnowania,dwuletnie dziecko szybko Cię wyczuje i wykorzysta słaboci.Konsekwentnie podchodz do wszystkich spraw,a wszystko bedzie ok   Zawsze możesz ją zachecić do  zjedzenia mówiąc, że jak ładnie zje posiłek,bedzie mogła wybrać ulubioną zabawę ,książczkę którą jej poczytasz, bluzeczkę czy miejsce gdzie pójdziecie na spacer itp.Raczej zachęcaj do zjedzenia posiłku niz całkowitej rezygnacji z niego na zasadzie jak zgłodnieje to sama zawoła.Jeśli nie dokarmia się dzieci miedzy posiłkami słodyczmi lub słodkimi napojami to nie powinno być problemu ze zjadaniem.reszta zachowań to kaprysy,a  owe mozna wyeliminować/"zwalczyć"  

beata :) . edytowała ten post 30.01.2012 16:15
30.01.2012 15:59

A ja uwazam, że to z powodu obecnosci mamy i jej podejscia. Popros mame, zeby juz teraz tlumaczyla dziecku, ze jak jestes to Ty ja ubierasz/dajesz jedzonko. U mnie jest tak, ze mama pracuje w domu. Czesto jednak tez przebywa poza domem i wtedy mala jest cudowna wrecz    nie mam z nia zadnych problemow! i sie ubierze, i rozbierze, zje sama, poprosi o to co chce, i wyjdzie na spacer bez ubierania sie pół h. A jak jest mama? I np. mala wola mleko...ja wstaje, a M. zaczyna krzyczec "mama zrobi" i mama wstaje i robi... Zaczynam ja ubierac na dwor, zobaczy mame...zaczyna uciekac i "mama ubierze" to mama przychodzi ubiera... Idziemy myc raczki, zobaczy mame krzyk, ze z mamą... I ogolnie, bawimy sie w salonie... jest super, smiechy, wyglupy... i potrzebujemy np. balonikow, czy tasmy i idziemy do kuchni.... to z radosnej dziewczynki.... ktora zobaczy mame staje sie mala marudka. Od razu zaczyna plakac i krzyczec "z mama, mama" i juz "zapomina" o tym co mialysmy zrobic i ciagnie mame ze soba do salonu.... Dlatego porozmawiaj z mama, moze da sie przekonac, zeby rozmwiac i tlumaczyc dziecku... bo nie da sie ukryc, ze na dluzsza mete ta "pomoc" mamy jest meczaca   

31.01.2012 09:31

witam. Jak ja znam ten problem   Gdy moja Mała miała ok.20 miesięcy  nagle straciła zainteresowanie zabawą z opiekunką i chodziła za mną po całym mieszkaniu, przez co nie mogłam nic zrobić a tym samym miałam przy sprzątaniu nad swoją głową i dziecko i nianię. Początkowo wydawało mi się, że faktycznie dziecko nie chce się bawić już z nianią. Pamiętam jak się wybierałam gdziekolwiek to nawet niania mnie ponaglała bym JUŻ wyszła. Sądziłam, że chce mieć, ze tak powiem święty spokój. Jednak gdy przyszło nam zmienić nianię, zauważyłam, że w tej kwestii nic się nie zmienia. Dzieci takie są. Mojej aktualnej niani przeważnie udaje się odciągnąć uwagę Małej ode mnie i męża. Ile wysiłku ją to kosztuje, wie tylko ona.

31.01.2012 23:21

"witam. Jak ja znam ten problem Gdy moja Mała miała ok.20 miesięcy nagle straciła zainteresowanie zabawą z opiekunką i chodziła za mną po całym mieszkaniu, przez co nie mogłam nic zrobić a tym samym miałam przy sprzątaniu nad swoją głową i dziecko i nianię." 

Dla opiekunki taka sytuacja tez nie jest komfortowa   

"Początkowo wydawało mi się, że faktycznie dziecko nie chce się bawić już z nianią. Pamiętam jak się wybierałam gdziekolwiek to nawet niania mnie ponaglała bym JUŻ wyszła. Sądziłam, że chce mieć, ze tak powiem święty spokój."

Przedłużanie wyjscia i smutanie nad tym tylko wywołuje większy płacz i złość u dziecka. Najlepiej dac buziaka, przybic piatke, powiedziec "jade na poczte, do sklepu... bede po obiadku(jak zjesz zupke), albo kiedy wstaniesz itp.) Dziecko czesto po wyjsciu rodzica automatycznie przestaje plakac i wraca do zabawy   

"Jednak gdy przyszło nam zmienić nianię, zauważyłam, że w tej kwestii nic się nie zmienia. "

Mam nadzieje, że nie zmienilas opiekunki z tego powodu?   

"Dzieci takie są. Mojej aktualnej niani przeważnie udaje się odciągnąć uwagę Małej ode mnie i męża. Ile wysiłku ją to kosztuje, wie tylko ona."

Bez wątpienia    Cala taka sytuacja duzo kosztuje i rodzicow, dziecko i nianie. 

01.02.2012 07:38

Nie, rozstałyśmy się z zupełnie innych powodów.

01.02.2012 21:21

Witam. Ja obecnie mam pod opieką 2-latkę, która również przechodzi bunt. Mam też swoje dziecko, dlatego już to przechodziłam i wiele się w tamtym czasie naczytałam    Mała ma straszne ataki histerii, ale tylko przy Rodzicach. Mnie na początku też "testowała" i próbowała wymuszać wszystko płaczem, jednak szybko dałam jej do zrozumienia, że na mnie to nie działa. Obecnie sytuacja wygląda tak, że przez cały dzień jest grzeczna jak aniołek i nie płacze wcale (nie przesadzam), a jak tylko wejdzie któreś z rodziców to potrafi się momentalnie położyć na podłogę i wpaść w histerię o nic. Trzeba być konsekwentym i przede wszystkim nie dać po sobie poznać, że mimo wszystko takie wymuszanie działa na nerwy    Na początku opieki miałam np. taką sytuację, że mała po spacerze nie chciała wracac do domu i zaczęła krzyczeć. Wytłumaczyłam tylko raz, że trzeba już wracać, po czym stanęłam przed bramą i czekałam. Później tylko raz powiedziałam jej, że jak się uspokoi to niech przyjdzie, bo ja tu na nią czekam. Pokrzyczała i przyszła... W takich sytuacjach najważniejsze jest dziecko, co z tego, że ludzie patrzą albo, że sąsiadka może coś donieść rodzicom, ja wiem co robię i wiem, że jest to słuszne. Jednocześnie wiem też, że taka konsekwencja może wg. niektórych dawać zły cień na nianię... Że może jest strasznie ostra i twarda. Jednak nic bardziej mylnego, ja np. rozpływam się przy dzieciach, uwielbiam je i strasznie się do nich przywiązuję. I dlatego uważam, że własnie z tej miłości do dzieci powinnam robić to co dla nich dobre, dzieci mimo wszystko oczekują konsekwencji i twardego podejścia, mają wtedy poczucie bezpieczeństwa.

A taka ogólna rada dot. buntu - cierpliwość (jeśli dziecko nie chce się ubierać to po prostu poczekać, powiedzieć co by się z dzieckiem robiło po ubraniu się, ale skoro nie chce się ubierać to nie będzie tego robiło, ale jednoczesnie zaznaczyć, że się czeka, jak się zdecyduje to np. niech przyniesie bluzeczkę i "ciocia" pomoże się ubrać), spokój i konsekwencja. Stanowczy ton też jest ważny, dziecko to cwana bestia    Jak się bedzie go milutkim głosem prosiło kolejny już raz "słoneczko załóż kapciuszki" to jeszcze będzie potrafiło szyderczo zaśmiać się w twarz    Dziecko wymusza płaczem, ale właśnie jednocześnie oczekuje tego poczucia, że rodzic/opiekun ma nad nim kontrolę, dziecko czuje się wtedy bezpieczne i krzyki o byle co ustępują. Dla mnie praca jest samą przyjemnością, a to jest już trzecia 2-latka, którą się opiekuję, z żadną nie miałam problemów.

02.02.2012 20:02


Karina B. edytowała ten post 02.02.2012 23:50
02.02.2012 23:50

Kamila Z.

Witam. Ja obecnie mam pod opieką 2-latkę, która również przechodzi bunt. Mam też swoje dziecko, dlatego już to przechodziłam i wiele się w tamtym czasie naczytałam    Mała ma straszne ataki histerii, ale tylko przy Rodzicach. Mnie na początku też "testowała" i próbowała wymuszać wszystko płaczem, jednak szybko dałam jej do zrozumienia, że na mnie to nie działa. Obecnie sytuacja wygląda tak, że przez cały dzień jest grzeczna jak aniołek i nie płacze wcale (nie przesadzam), a jak tylko wejdzie któreś z rodziców to potrafi się momentalnie położyć na podłogę i wpaść w histerię o nic. Trzeba być konsekwentym i przede wszystkim nie dać po sobie poznać, że mimo wszystko takie wymuszanie działa na nerwy    Na początku opieki miałam np. taką sytuację, że mała po spacerze nie chciała wracac do domu i zaczęła krzyczeć. Wytłumaczyłam tylko raz, że trzeba już wracać, po czym stanęłam przed bramą i czekałam. Później tylko raz powiedziałam jej, że jak się uspokoi to niech przyjdzie, bo ja tu na nią czekam. Pokrzyczała i przyszła... W takich sytuacjach najważniejsze jest dziecko, co z tego, że ludzie patrzą albo, że sąsiadka może coś donieść rodzicom, ja wiem co robię i wiem, że jest to słuszne. Jednocześnie wiem też, że taka konsekwencja może wg. niektórych dawać zły cień na nianię... Że może jest strasznie ostra i twarda. Jednak nic bardziej mylnego, ja np. rozpływam się przy dzieciach, uwielbiam je i strasznie się do nich przywiązuję. I dlatego uważam, że własnie z tej miłości do dzieci powinnam robić to co dla nich dobre, dzieci mimo wszystko oczekują konsekwencji i twardego podejścia, mają wtedy poczucie bezpieczeństwa.

A taka ogólna rada dot. buntu - cierpliwość (jeśli dziecko nie chce się ubierać to po prostu poczekać, powiedzieć co by się z dzieckiem robiło po ubraniu się, ale skoro nie chce się ubierać to nie będzie tego robiło, ale jednoczesnie zaznaczyć, że się czeka, jak się zdecyduje to np. niech przyniesie bluzeczkę i "ciocia" pomoże się ubrać), spokój i konsekwencja. Stanowczy ton też jest ważny, dziecko to cwana bestia    Jak się bedzie go milutkim głosem prosiło kolejny już raz "słoneczko załóż kapciuszki" to jeszcze będzie potrafiło szyderczo zaśmiać się w twarz    Dziecko wymusza płaczem, ale właśnie jednocześnie oczekuje tego poczucia, że rodzic/opiekun ma nad nim kontrolę, dziecko czuje się wtedy bezpieczne i krzyki o byle co ustępują. Dla mnie praca jest samą przyjemnością, a to jest już trzecia 2-latka, którą się opiekuję, z żadną nie miałam problemów.

Kamilo,dokładnie tak samo postrzegam te sprawy   

03.02.2012 19:44

Witajcie, mam pod opieką uroczą dwulatkę. Bardzo mądre i rezolutne dziecko. Jest jednak pewien problem: Mała szczypie, drapie i gryzie. Nie kiedy jest zła, bo to jej się rzadko zdarza, tylko ot tak, po prostu. Podchodzi do mnie, przytula się i gryzie, albo ciągnie za włosy. Czasem krzyczy na swoje zabawki. Dodam, że ma starszą (pięcioletnią) siostrę, która jest o nią bardzo zazdrosna, odpycha ją, i wyrywa jej zabawki, nie pozwala się ze sobą bawić a kiedy wraca z przedszkola uwiesza się na mnie i na złość Malutkiej krzyczy: "moja niania, tylko moja niania". Małą trafia, szarpie wtedy swoją starszą siostrę i próbuje się do mnie dostać. Ja w takiej sytuacji przepraszam tę starszą i tłumaczę, że jestem nianią Malutkiej więc jeśli chce się przytulić, to musi zrobić miejsce także swojej siostrze. Wtedy jest płacz. Starsza wrzeszczy, że zawsze tylko Mała i Mała, a na nią nikt nie zwraca uwagi, co jest nieprawdą. Z ust starszej dziewczynki padają słowa: "idź sobie... (imię siostry) nie lubię cię!" Mała jest dezorientowana. Srasznie to wszystko jest męczące, ale największym problemem jest jednak to jej szczypanie i krzyczenie na zabawki. Fajnie się bawi z misiem a nagle rzuca go w kąt, bije i rozkazuje: "cicho siedź! koniec! kropka!" Niepodoba mi się to. Pytam czy misiu był niegrzeczny. Dlaczego go bije i że na pewno jest mu teraz przykro. Ona w tym miesiącu skończyła dwa latka więc nie odpowie mi na te pytania tak jakbym chciała. Od razu mówię, że niepodejrzewam rodziców o to, że biją swoje dzieci. I ja i rodzice jesteśmy przeciwni oglądaniu telewizji. Czasem rano gdy do nich przychodzę zastaję dziewczyny na oglądaniu bajki, ale to bardzo sporadycznie. Skąd takie zachowanie? Bo raczej nie zasłyszane...

20.02.2012 19:32

A gdzie jest mama dzieci? Opiekujesz się 2-latką a kto opiekuje się 5 - latką? Jeżeli chodzi o gryzienie, ciągnięcie ,..itp. zachowania ,jest to rozładowanie nadmiaru energii.Proponuję więcej ruchu , spacerów.

Małgorzata R. edytowała ten post 23.02.2012 08:32
23.02.2012 08:28

Kinga F.

Witajcie, mam pod opieką uroczą dwulatkę. Bardzo mądre i rezolutne dziecko. Jest jednak pewien problem: Mała szczypie, drapie i gryzie. Nie kiedy jest zła, bo to jej się rzadko zdarza, tylko ot tak, po prostu. Podchodzi do mnie, przytula się i gryzie, albo ciągnie za włosy. Czasem krzyczy na swoje zabawki. Dodam, że ma starszą (pięcioletnią) siostrę, która jest o nią bardzo zazdrosna, odpycha ją, i wyrywa jej zabawki, nie pozwala się ze sobą bawić a kiedy wraca z przedszkola uwiesza się na mnie i na złość Malutkiej krzyczy: "moja niania, tylko moja niania". Małą trafia, szarpie wtedy swoją starszą siostrę i próbuje się do mnie dostać. Ja w takiej sytuacji przepraszam tę starszą i tłumaczę, że jestem nianią Malutkiej więc jeśli chce się przytulić, to musi zrobić miejsce także swojej siostrze. Wtedy jest płacz. Starsza wrzeszczy, że zawsze tylko Mała i Mała, a na nią nikt nie zwraca uwagi, co jest nieprawdą. Z ust starszej dziewczynki padają słowa: "idź sobie... (imię siostry) nie lubię cię!" Mała jest dezorientowana. Srasznie to wszystko jest męczące, ale największym problemem jest jednak to jej szczypanie i krzyczenie na zabawki. Fajnie się bawi z misiem a nagle rzuca go w kąt, bije i rozkazuje: "cicho siedź! koniec! kropka!" Niepodoba mi się to. Pytam czy misiu był niegrzeczny. Dlaczego go bije i że na pewno jest mu teraz przykro. Ona w tym miesiącu skończyła dwa latka więc nie odpowie mi na te pytania tak jakbym chciała. Od razu mówię, że niepodejrzewam rodziców o to, że biją swoje dzieci. I ja i rodzice jesteśmy przeciwni oglądaniu telewizji. Czasem rano gdy do nich przychodzę zastaję dziewczyny na oglądaniu bajki, ale to bardzo sporadycznie. Skąd takie zachowanie? Bo raczej nie zasłyszane...

 

Kinga ,nie wykluczałabym przemocy w stosunku do dzieci.Na to wskazyje zachjowanie Twojej podopiecznej(słowa kierowane do misia).Uwazam zachowanie starszej siostry za "skandaliczne",gdzie w tym wszystkim sa rodzice dziewczynek,wygląda na to że tam panuje istny chaos.nikt ewidentnie nie przygotował starszej dziewczynki na rodzeństwo.Musisz koniecznie porozmawiać z rodzicami i ustalić wspólny front pomocy dziewczynkom.Takie sprawy jak gryzienie itp.to jest przejaw wpływu starszej siostry,ale tego mozna oduczyć.Natomiast tam jest potrzeba pomoc obu dziewczynkom,taki przejaw niechęci,złości,złosliwości odbije sie na psychice obu sióstr.Przeraża mnie brak reakcji ze strony rodziców.

beata :) . edytowała ten post 23.02.2012 11:19
23.02.2012 11:07

Opiekuję się młodszą dziewczynką, starsza chodzi do przedszkola. Czasem, gdy choruje zostaję z dwiema, wtedy jest istny młyn. Ze starszą dziewczynką zawsze musi być jakiś problem. Przy czesaniu włosów, ubieraniu, jedzeniu, nawet przy zabawie... Ja jestem bardzo cierpliwa więc czasem po prostu raz za razem powtarzam, by coś tam zrobiła. Aż do skutku. Rodzice mają ten sam problem. Uwagę zwracają jej zawsze kilka razy, ale czasem i to nie działa. Wtedy w ramach kary stoi w kącie. I tu standardowo: płacz, tupanie, wrzaski, że przecież nic nie zrobiła, że wszystcy się na nią uwzięli i taki tam. Współpracowałam z bardzo różnymi rodzinami a co za tym idzie z różnymi dziećmi i jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem i taką niemocą rodziców... Niestety, ja czasem też nie wiem jak działać. Zdarzyło się, że mnie kiedyś uderzyła. Na pytanie dlaczego to zrobiła, odpowiedziała, że tak jej się podobało, i że nic więcej mi nie powie...
A wracając do Małej - spędzamy czas naprawdę aktywnie. Na dwór wychodzimy codziennie.

23.02.2012 13:04

Mają mega problem,bo wynika z tego że mała/starsza siostra była "bezstresowo wychowywana"(w tym złym kontekście bezstresowo)teraz wychodzą błedy wychoiwawcze,które narastały i wybuchają.Jeśli nie mają pomysłu to muszą skorzystać z fachowej porady/wizyty.Zawsze Konsekwencja była matką wychowawczą,a tu jak pisałm chaos i bezradnośc.Coś nie trybi i musicie "cos " ztym zrobić.Obrać wspólny tor do obu dziewczynek i będą efekty.

beata :) . edytowała ten post 23.02.2012 13:29
23.02.2012 13:19

ja miałam pod opieką ośmiolatka i trzylatkę. Chłopak też dokuczał małej. Ale w tym wypadku wynikało to z tego, że rzeczywiście zszedł na "boczny tor" bo rodzice bardziej skupili się na młodszej. We wszystkim musiał jej ustępować, bo starszy. Kiedy zaczęłam podkreślać, że on też ma swoje prawa i zwróciłam na to uwagę rodziców, sytuacja znacznie się poprawiła. Tyle, że to trochę trwało.

23.02.2012 13:47

Bożena M.

ja miałam pod opieką ośmiolatka i trzylatkę. Chłopak też dokuczał małej. Ale w tym wypadku wynikało to z tego, że rzeczywiście zszedł na "boczny tor" bo rodzice bardziej skupili się na młodszej. We wszystkim musiał jej ustępować, bo starszy. Kiedy zaczęłam podkreślać, że on też ma swoje prawa i zwróciłam na to uwagę rodziców, sytuacja znacznie się poprawiła. Tyle, że to trochę trwało.

Długo...ale Grunt że przyniosło pożądany efekt.Tu natomiast rodzice ewidentnie nie maja pomysłu na konflikt,który się zaostrza.To bedzie źle wpływało na dobre relacje w przyszłości między dziewczynkami,moze rodzice nie swiadomie faworyzują jedną z córek. Tak jak to było w Twoim przypadku,po zwróceniu uwagi na problem rodzicom, sytuacja uległa zmianie.W każdym razie czeka tą rodzinę ciężak i żmudna praca by mogli normalnie funkcjonować.

23.02.2012 15:39

Agnieszka C.

A ja uwazam, że to z powodu obecnosci mamy i jej podejscia. Popros mame, zeby juz teraz tlumaczyla dziecku, ze jak jestes to Ty ja ubierasz/dajesz jedzonko. U mnie jest tak, ze mama pracuje w domu. Czesto jednak tez przebywa poza domem i wtedy mala jest cudowna wrecz    nie mam z nia zadnych problemow! i sie ubierze, i rozbierze, zje sama, poprosi o to co chce, i wyjdzie na spacer bez ubierania sie pół h. A jak jest mama? I np. mala wola mleko...ja wstaje, a M. zaczyna krzyczec "mama zrobi" i mama wstaje i robi... Zaczynam ja ubierac na dwor, zobaczy mame...zaczyna uciekac i "mama ubierze" to mama przychodzi ubiera... Idziemy myc raczki, zobaczy mame krzyk, ze z mamą... I ogolnie, bawimy sie w salonie... jest super, smiechy, wyglupy... i potrzebujemy np. balonikow, czy tasmy i idziemy do kuchni.... to z radosnej dziewczynki.... ktora zobaczy mame staje sie mala marudka. Od razu zaczyna plakac i krzyczec "z mama, mama" i juz "zapomina" o tym co mialysmy zrobic i ciagnie mame ze soba do salonu.... Dlatego porozmawiaj z mama, moze da sie przekonac, zeby rozmwiac i tlumaczyc dziecku... bo nie da sie ukryc, ze na dluzsza mete ta "pomoc" mamy jest meczaca   

Historia jak o mnie i mojej starszej podopiecznej. Nie ma mamy - dziecko jak aniołek, mama się pojawia i te same reakcje, co u Ciebie: "prosiłam mamę, mama mi poda, zrobi etc." a mama potulnie spełnia  życzenia. Na codzień dziewczynka chodzi do przedszkola i mam pod opiekę tylko młodszą pannę, ale miewa przerwy chorobowe, zwykle długie, i gdy jesteśmy w domu obie z mamą - cyrk na kółkach gotowy. Zastanawiałam się, czy poruszać z mamą ten temat skoro panienka jest, jakby nie było, przedszkolakiem i moja opieka nad nią ma charakter bardziej okresowy, ale chyba jednak tak. Choć uważam, że mama sama powinna odpowiednio reagować i nie pozwolić dziecku na takie fanaberie, bo czasem aż głupio hamować w pół kroku, gdy dziecko podnosi krzyk a mama już na baczność.

23.02.2012 16:48

Kinga F.

Witajcie, mam pod opieką uroczą dwulatkę. Bardzo mądre i rezolutne dziecko. Jest jednak pewien problem: Mała szczypie, drapie i gryzie. Nie kiedy jest zła, bo to jej się rzadko zdarza, tylko ot tak, po prostu. Podchodzi do mnie, przytula się i gryzie, albo ciągnie za włosy. Czasem krzyczy na swoje zabawki. Dodam, że ma starszą (pięcioletnią) siostrę, która jest o nią bardzo zazdrosna, odpycha ją, i wyrywa jej zabawki, nie pozwala się ze sobą bawić a kiedy wraca z przedszkola uwiesza się na mnie i na złość Malutkiej krzyczy: "moja niania, tylko moja niania". Małą trafia, szarpie wtedy swoją starszą siostrę i próbuje się do mnie dostać. Ja w takiej sytuacji przepraszam tę starszą i tłumaczę, że jestem nianią Malutkiej więc jeśli chce się przytulić, to musi zrobić miejsce także swojej siostrze. Wtedy jest płacz. Starsza wrzeszczy, że zawsze tylko Mała i Mała, a na nią nikt nie zwraca uwagi, co jest nieprawdą. Z ust starszej dziewczynki padają słowa: "idź sobie... (imię siostry) nie lubię cię!" Mała jest dezorientowana. Srasznie to wszystko jest męczące, ale największym problemem jest jednak to jej szczypanie i krzyczenie na zabawki. Fajnie się bawi z misiem a nagle rzuca go w kąt, bije i rozkazuje: "cicho siedź! koniec! kropka!" Niepodoba mi się to. Pytam czy misiu był niegrzeczny. Dlaczego go bije i że na pewno jest mu teraz przykro. Ona w tym miesiącu skończyła dwa latka więc nie odpowie mi na te pytania tak jakbym chciała. Od razu mówię, że niepodejrzewam rodziców o to, że biją swoje dzieci. I ja i rodzice jesteśmy przeciwni oglądaniu telewizji. Czasem rano gdy do nich przychodzę zastaję dziewczyny na oglądaniu bajki, ale to bardzo sporadycznie. Skąd takie zachowanie? Bo raczej nie zasłyszane...

A moze trzeba starszej okazac troche wiecej serca.Nie mow do niej ,ze jestes nianią mlodszej.Ona tego nie rozumie. Gdy wraca z przedszkola pomoz jej sie rozebrac ,przytul  spytaj jak spedzila dzien.Zaproponuj wspolna zabawe z młodsza siostra.

25.02.2012 00:59

Wiesz, możliwe, że z przedszoka/żłobka przyniosła do domu takie zachowanie. Dzieciaki naśladują się na wzajem, przejmują różne cechy zachowania. Poza tym, uważam, że też możesz poświęcić jej trochę uwagi, oczywiście, nie tak dużo jak maluchowi, którym masz się zajmować, ale tak jak wcześniej już ktoś pisał, powinnaś raczej łagodnie rozmawiać z małą, nie akcentować tego, że jesteś opiekunką młodszego dziecka. Często jest tak, że gdy pojawia się młodsze rodzeństwo, dzieci stają się zazdrosne, boją się, że rodzice będą ich mniej kochać i starają się zwrócić na siebie uwagę. Widać ta mała bardzo przeżywa obecność młodszego dziecka. Proponuję Ci, żebyś spróbowała jakoś tę dwulatkę zaangażować do opieki nad  młodszą. Możesz dawać jej jakieś zadania do wykonania, np. przyniesienie zabawki itp. Ona poczuje się potrzebna i dostrzeżona, a Ty, kto wie, może będziesz nawet troszkę odciążona?     Na pewno będzie mniej płaczu i nerwów, a to najważniejsze   

19.03.2012 19:24

http://vanilka.republika.pl/usnij.htm

18.05.2012 20:55

może ten link pomoże

18.05.2012 20:56

Bardzo ważna jest postawa rodziców, gdy pracują oni w domu.

W mojej poprzedniej pracy tak było i nawet jak dzieci szły do Taty z tekstem "A Kasia to nie pozwala na to czy tamto" to on odpowiadał, że Kasia się teraz opiekuje, więc Kasia decyduje   

I to jest najlepsze wyjście z tej sytuacji. 

 

A z bunt występuje na poważnie w wieku 2.5 roku, a nie dwa lata...wtedy to dopiero będzie młyn...

 

Z jedzeniem poradziłam sobie tak, że daje dziecku samemu jeść i jeśli nie chce jeść to nie przymuszam, to daje najlepsze rezultaty.

I błąd często popełniany- zbyt duża częstotliwość jedzenia, zbyt duże porcje i przękaski pomiędzy.

Po wyeliminowaniu tych błędów moja obecna podopieczna zaczęła naprawdę ładnie jeść. Jedzenie podawane jest co 3-3,5 godziny, porcje są dostosowane do jej żołądka i zostały z jadłospis usunięte wszelkie chrupki kukurydzane, paluszki, płatki typu kakaowe kuleczki i słodycze.

Czasem daje jej coś z tych rzeczy, ale tylko bezpośrednio po obiedzie i picie też tylko po jedzeniu, nigdy przed chyba, że jak naprawdę musi to troszkę wody.

Polecam-to działa   

 

18.05.2012 23:15
« Powrót do listy tematów