|
Witam. Ja obecnie mam pod opieką 2-latkę, która również przechodzi bunt. Mam też swoje dziecko, dlatego już to przechodziłam i wiele się w tamtym czasie naczytałam Mała ma straszne ataki histerii, ale tylko przy Rodzicach. Mnie na początku też "testowała" i próbowała wymuszać wszystko płaczem, jednak szybko dałam jej do zrozumienia, że na mnie to nie działa. Obecnie sytuacja wygląda tak, że przez cały dzień jest grzeczna jak aniołek i nie płacze wcale (nie przesadzam), a jak tylko wejdzie któreś z rodziców to potrafi się momentalnie położyć na podłogę i wpaść w histerię o nic. Trzeba być konsekwentym i przede wszystkim nie dać po sobie poznać, że mimo wszystko takie wymuszanie działa na nerwy Na początku opieki miałam np. taką sytuację, że mała po spacerze nie chciała wracac do domu i zaczęła krzyczeć. Wytłumaczyłam tylko raz, że trzeba już wracać, po czym stanęłam przed bramą i czekałam. Później tylko raz powiedziałam jej, że jak się uspokoi to niech przyjdzie, bo ja tu na nią czekam. Pokrzyczała i przyszła... W takich sytuacjach najważniejsze jest dziecko, co z tego, że ludzie patrzą albo, że sąsiadka może coś donieść rodzicom, ja wiem co robię i wiem, że jest to słuszne. Jednocześnie wiem też, że taka konsekwencja może wg. niektórych dawać zły cień na nianię... Że może jest strasznie ostra i twarda. Jednak nic bardziej mylnego, ja np. rozpływam się przy dzieciach, uwielbiam je i strasznie się do nich przywiązuję. I dlatego uważam, że własnie z tej miłości do dzieci powinnam robić to co dla nich dobre, dzieci mimo wszystko oczekują konsekwencji i twardego podejścia, mają wtedy poczucie bezpieczeństwa. A taka ogólna rada dot. buntu - cierpliwość (jeśli dziecko nie chce się ubierać to po prostu poczekać, powiedzieć co by się z dzieckiem robiło po ubraniu się, ale skoro nie chce się ubierać to nie będzie tego robiło, ale jednoczesnie zaznaczyć, że się czeka, jak się zdecyduje to np. niech przyniesie bluzeczkę i "ciocia" pomoże się ubrać), spokój i konsekwencja. Stanowczy ton też jest ważny, dziecko to cwana bestia Jak się bedzie go milutkim głosem prosiło kolejny już raz "słoneczko załóż kapciuszki" to jeszcze będzie potrafiło szyderczo zaśmiać się w twarz Dziecko wymusza płaczem, ale właśnie jednocześnie oczekuje tego poczucia, że rodzic/opiekun ma nad nim kontrolę, dziecko czuje się wtedy bezpieczne i krzyki o byle co ustępują. Dla mnie praca jest samą przyjemnością, a to jest już trzecia 2-latka, którą się opiekuję, z żadną nie miałam problemów.
|