niestosowne pytania dziecka

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
witam, od pewnego czasu zauważyłam że siedmioletnie dziecko znajomych zadaje dorosłym niestosowne pytania
albo mówi np że wyglądasz tak i siak
są to słowa raniące czyjeś uczucia które trafiają prosto w serce, niekulturalne i nie na miejscu
rodzice najwyraźniej nic sobie z tego nie robią
w pewnym momencie już niestety nie wytrzymałam i powiedziałam dziecku że jest ... wredne i że tak nie wolno mówić
oczywiście wcześniej już wiele razy powtarzałam dziecku że tak nie wolno mówić, że takich rzeczy się nie robi itp
teraz mam wyrzuty sumienia że powiedziałam słowo "wredne" i jest to jednocześnie powodem konfliktu między mną a rodzicami dziecka...   
02.04.2010 08:37
To rodzice powinni wychowywać swoje dziecko.Jeżeli siedmiolatek tak mówi to znaczy,że jego rodzice na to pozwalają.Czasami rodzice chcą nauczyć dziecko prawdomówności ale nie uczą wyczucia taktu.

Ja sama miałam do czynienia z takim dzieckiem które powiedziało mi,że zabrałam je na wakacje bo nie mam własnych dzieci    zrobiło mi się bardzo przykro i rozumiem ludzi w takich sytuacjach.A reagować wtedy zdecydowanie powinni rodzice a nie obrażać się na kogoś kto zareagował na złe zachowanie ich dziecka.

Nie denerwuj się,że powiedziałaś do dziecka,że jest wredne może to stwierdzenie odniesie pozytywny skutek bo dziecko zrozumie jak się czuje osoba której ktoś mówi przykre słowa,jak jest jej przykro ;P
02.04.2010 09:46
O ile rozumie co to znaczy być wrednym   
A co do rodziców, skoro dziecko tak mówi, to ktoś je tego nauczył... Ja bym powiedziała rodzicom, ze nie życzę sobie takich odzywek w mojej obecności do kogokolwiek i będę tępić takie zachowanie. Rodzice muszą wiedzieć, że to Ci się nie podoba i tego nie pochwalasz.
02.04.2010 11:50
dziękuję za wsparcie, macie rację
uważam że dzieci są rozpuszczone, nie mówi się im czego nie wolno robić czy mówić
dlatego nie rozróżniają tego co jest złym zachowaniem
gdyby moje dziecko tak się zachowało to było by mi wstyd i byłabym co najmniej zmieszana

dzieci dostały nowe zwierzątko (ja bardzo kocham zwierzęta i są one dla mnie członkiem rodziny, szczególnie moja sunia) ponieważ poprzednie jakiś czas temu im "odeszło"

dziecko z uśmiechem na twarzy zapytało mnie " a jak pies Ci umrze to jakie kupisz sobie następne zwierzątko..?"    tak jak bym mogła tego wymienić sobie na nowego jak jakąś rzecz,
może dla niektórych nie byłoby to znaczące ale w związku z tym że kocham ogromnie swojego psiaka zrobiło mi się bardzo przykro...
niestety obawiam się że u nich zwierzaki są traktowane po części jak zabawki,
te dzieci nie rozumieją tego że to żywe stworzonka które też się boją, czują itd.
a rodzice kupują, nawet nie czytając najpierw jak się takim zwierzakiem opiekować
02.04.2010 12:40
Jasne...tylko zawsze zastanawiam się nad tym dlaczego rodzice nie zwracają uwagi na takie zachowania dzieci   
Sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie sytuacji,żeby moje dziecko w mojej obecności powiedziało lub zrobiło nieważne komu (czy osobie starszej czy rówieśnikowi)coś przykrego...(lub jeszcze gorzej)nawet nie dopuszczam do siebie mysli,żeby nie zwrócić mu uwagi ,nie porozmawieć na ten temat...
Wiem ,że są rodzice wpatrzeni w swoje pociechy jak w obrazek i sama mam mnóstwo takich przykładów wokół siebie.Dzieci przeciez nie są z gruntu złe,pyskate,"wredne",czy bezczelne...szkoda że rodzice nie mają świadomości lub nie chcą jej do siebie dopuścić,że ciesząc się z "chamstwa"dzieci (bo takie przypadki również spotkałam)nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę im wyrządzają   
Przecież zachowanie naszych dzieci świadczy o nas samych,o tym czy wychowując nasza pociechę na dorosłego człowieka zdliśmy swój egzamin jako rodzic-osoba która pokazuje dziecku świat,stosunek do ludzi,uczy współpracy,porozumienia,kocha,przytula,tłumaczy ,ale i KARCI kiedy trzeba...
"dziecko z uśmiechem na twarzy zapytało mnie " a jak pies Ci umrze to jakie kupisz sobie następne zwierzątko..?"
Tutaj chyba za bardzo poważnie podeszłaś do sprawy,potraktowałaś wypowiedź tego dziecka jak wypowiedź osoby dorosłej(zapomniałaś ,że jest dzieckiem ,tóre inaczej postrzega jeszcze świat i po prostu pyta) ,co uważam zmieniło troche kontekst wypowiedzi.Wystarczyło właśnie powiedzieć że zwierzątko to nie zabawka ,a bliski przyjaciel bez którego nie wyobrażasz sobie życia   
Bycie rodzicem (nianią zresztą też ;P )to odpowiedzialny "zawód"         
Tym bardziej ,że efekty nieraz widzać dopiero po latach....   
ehhh..ja czekam na te pozytywne         
Pozdrawiam świątecznie    Beata D. edytowała ten post 02.04.2010 13:42
02.04.2010 13:40
ja wiele razy mówiłam im że zwierzątko to nie zabawka, ponieważ były już różne sytuacje...które nie tylko ja uważam za złe
a mama która tam była powinna zareagować na wypowiedź swojego dziecka a nie zrobiła nic,
z tymi dziećmi znam się bardzo dobrze i wiem że wypowiedzi tego jednego bywają złośliwe
a jeszcze gorsze jest to, że jest to dziewczynka
ja nie zrobiłam tak, że powiedziałam jej jesteś wredna i wyszłam... powiedziałam jak do dziecka tyle że słowem które mogła nie zrozumieć, oczywiście wszystko odbyło się pod wpływem emocji, a że mam wrażliwą duszyczkę to było to dla mnie przykre nawet słysząc to od 7letniego dziecka
02.04.2010 14:05
zasmuciło mnie to co tu przeczytałam... dziecko ok. 7 r.ż porządkuje swój świat, usiłując poradzić sobie również z tak trudnymi sytuacjami jakimi jest np. śmierć zwierzątka... Rozwój moralny dziecka - tak jak rozwój fizyczny i intelektualny - przebiega etapami i w wieku 7 lat tak na prawdę dopiero się zaczyna...
Przecież nawet dorośli tak często nie potrafią sobie radzić: albo "zamiatają problemy pod dywan" - w myśl dewizy co z oczu to z serca - albo roztrząsają je szukając drugiego dna...
Przykre jest to, że tak łatwo jest przykleić etykietkę np. "złośliwego dziecka" która nie tylko rani (myślę że BARDZIEJ niż pytanie o nowego pieska) ale również działa jak samosprawdzająca się przepowiednia. Jeżeli komuś mówi się, ze jest złośliwy, niegrzeczny, przykry, ponury itp - on taki właśnie będzie! to mechanizm psychologiczny którego każdy dorosły powinien wystrzegać się jak ognia.
Małe dziecko bywa kłopotliwe. Bywa złośliwe. Bywa niesforne.A zadaniem dorosłych jest pokazać mu, że można inaczej. Lepiej. Pokazać mu własnym przykładem.Miłością, czułością, serdecznością i ... poczuciem humoru.
Wiem ze ostro, ale wchodzenie w konflikt z dzieckiem i oczekiwanie od niego dojrzałości moralnej czy emocjonalnej to na prawdę...po prostu bez sensu.
02.04.2010 14:40
właśnie dla niej to nie była smutna wiadomość, a ja wiem że to zachowanie jest kwestią wychowania   

"A zadaniem dorosłych jest pokazać mu, że można inaczej. Lepiej. Pokazać mu własnym przykładem"
no i właśnie dostają zły przykład...
ile można wszystko przemieniać w żart, to nie jest konflikt z dzieckiem! tylko z rodzicem.. i tu nie chodzi już o to biedne dziecko, które nie jest winne, to rodzice nie wskazują mu drogi
tak jak już wcześniej wspomniałam matka nie zwróciła uwagi, nie odezwała się ani słowem... tylko w tej chwili ja jestem winna tego jednego słowa
jeśli te dzieci są w tak beztroski sposób wychowywane to nie chce wiedzieć jak będą się odzywać do kolegów w szkole np gimnazjum, czy bez żadnego skrępowania powiedzą komuś że ma np grubą du..
ja taka nie byłam i nigdy nie zrobiłabym komuś przykrości
02.04.2010 15:06

Aneta K.
zasmuciło mnie to co tu przeczytałam... dziecko ok. 7 r.ż porządkuje swój świat, usiłując poradzić sobie również z tak trudnymi sytuacjami jakimi jest np. śmierć zwierzątka... Rozwój moralny dziecka - tak jak rozwój fizyczny i intelektualny - przebiega etapami i w wieku 7 lat tak na prawdę dopiero się zaczyna...

Kobieto co Ty piszesz ?
Dziecko w wieku 7 lat już wie bardzo dużo, to nie dwulatek który dopiero poznaje świat. Moje dzieci już w wieku 3, 4 lat wiedzą co to śmierć i żałują nawet każdego robaczka by go nikt nie zadeptał a co dopiero takiego zwierzaka jak kot czy pies. 3, 4, 5 latki już też dobrze wiedzą co znaczy sprawianie komuś przykrości czy to fizycznie czy psychicznie uderzyć kogoś, czy powiedzieć coś niemiłego.
Ciekawa jestem z jakimi dziećmi miałaś do czynienia jeśli dopiero po skończeniu 7 lat uczysz ich takich rzeczy.
02.04.2010 15:15
Sądzę ,że Aneta miała na myśli to ,że 7 latek rozumie juz duzo,dużo wiecej niż maluszek,który jeszcze poprawnie nie wymawia słów   
Zresztą jej wypowiedź moze błędnie,ale odebrałam czysto teoretycznie   
Piszesz Ewo o swoich dzieciach ,które sa wrażliwe...ale one własnie maja żywy przykład
w Twojej osobie - osobie mamy   
Jesli mama dziecka nie reaguje na zachowanie swojej córki...to cóż reakcja Ali nie dała nic i uważam tak jak Agnieszka ,że Ala powinna porozmawiać na ten temat z mamą,a nie mówić 7-latce ,że jest wredna,ponieważ moim skromnym zdaniem emocjonalnie zniżyła sie do poziomu właśnie tej dziewczynki(z całym szacunkiem Alu dla Twojej wrażliwości).
Osoby z zewnątrz moga pomagać rodzicom radami,ale tylko jeśli rodzice sami tego chcą.
Łatwiej widocznie mamie dziecka było obrazić sie na Alę ,niż wytłumaczyć małej konsekwencje jej wypowiedzi czy zachowania    Zresztą znów z doświadczenia wiem    ,że zwracanie niektórym rodzicom uwagi na złe zachowanie ich dziecka to temat bardzo delikatny...wręcz drażliwy    Beata D. edytowała ten post 02.04.2010 15:34
02.04.2010 15:33
Rozwój moralny Trzy stadia rozwoju moralnego Piageta.
1. Stadium przed moralne (od 0-5 roku życia) w tym wieku dziecko ma ograniczoną świadomość reguł i racji je uzasadniających.
2. stadium realizm moralny (5-10 roku życia) dziecko w tym okresie jest zdolne do uczenia się reguł od rodziców i może je przestrzegać, ale brak ich rozumienia oraz uzasadniających je relacji. Uważa reguły za święte i chętnie przyjmuje karę za wykroczenie z reguły i poddaje się chętnie tej karze. 3. moralny relatywizm (od 10 roku życia) Rozwija się świadomość znaczenia reguł i powodów dlaczego trzeba je przestrzegać. Reguły zaczynają być uważane za wytwór wzajemnej zgody i przedmiot dwustronnego poszanowania.
Teoria Lawerenca Khlberga Wyróżniamy trzy poziomy rozwoju moralnego i w każdym poziomie są po dwa stadia.
1 poziom przedkonwencjonalny stadium I- orientacja posłuszeństwa i kary. Dziecko przestrzega reguł w celu uniknięcia kary, a moralne zachowanie dziecka jest oparte na lęku związanym z naruszeniem reguły. Stadium II- orientacja naiwnie egoistyczna, czyli moralność własnego interesu. Dziecko rozumie, że jak zrobi coś dobrego to zostanie wynagrodzone. Dziecko robi dobry uczynek nie tylko po to by zaspokoić swoje własne potrzeby, ale także po to, by zaspokoić potrzeby innych. Sądząc, że zaskarbiając sobie w zamian przychylność (0-9 roku życia).

Również tu: http://www.edukacja.edux.pl/p-618-rozwoj-spoleczno-moralny-dziecka-szescioletniego.php
i jeszcze tu: publikacje.lo-zywiec.pl/publikacje/692.doc
i w wielu wielu innych miejscach mozna poczytać o rozwoju moralnym dziecka.

To ze jedne dzieci reagują tak a inne inaczej nie weryfikuje ich jako "ludzi dobrych" czy "ludzi podłych".Ma na to wpływ nie tylko ich osobista konstytucja psychiczna, ale przede wszystkim wychowanie i doświadczenia zyciowe.
Innymi słowy dziecko otoczone miłoscią - kocha, dziecko obdarzone zaufaniem - ufa, dziecko DOSWIADCZAJĄCE WSPÓŁCZUCIA - WSPÓŁCZUJE.
I przede wszystkim : jest jak lusterko. Odbija postawy opiekujących sie nim dorosłych.

To tak... teoretycznie   

Bo praktycznie jak widac w tej dyskusji jest... różnie    Aneta K. edytowała ten post 02.04.2010 15:46
02.04.2010 15:45
obraził się na mnie jej tata a nie mama, a raczej powiedział że sobie nie życzy żebym tak mówiła

tak jak już wspomniałam, powiedziałam jej to pod wpływem emocji, impulsu, w pewnym sensie żałuję, lecz problem pozostaje

miał to być również pewnego rodzaju bodziec dla rodzica (moje słowa)... ale tu chyba ślepo wierzę

to był po prostu moment w którym moja cierpliwość się wyczerpała, nie powiedziałam że jest głupia czy nie wiadomo jaka jeszcze, powiedziałam że jest wredna, sprawia ludziom przykrość ale myślę że ona nie wie jeszcze co to oznacza i nie z kwestii wieku tylko wychowania właśnie
jaki rodzic takie dziecko...brak mu dobrego przykładu i wytłumaczenia pewnych spraw
ja nie będę sugerować rodzicom jak mają wychowywać dzieci, bo też by mi było głupio z tego powodu
02.04.2010 16:43

Aneta K.

Małe dziecko bywa kłopotliwe. Bywa złośliwe. Bywa niesforne.A zadaniem dorosłych jest pokazać mu, że można inaczej. Lepiej. Pokazać mu własnym przykładem.Miłością, czułością, serdecznością i ... poczuciem humoru.
Wiem ze ostro, ale wchodzenie w konflikt z dzieckiem i oczekiwanie od niego dojrzałości moralnej czy emocjonalnej to na prawdę...po prostu bez sensu.

Nikt tu nie wchodzi w konflikt z dzieckiem! Nie obwiniamy dziecka tylko rodziców, do których należy obowiązek pokazywania dziecku jak się należy zachowywać, uczenie życia, świata i relacji z innymi ludźmi A tu najwyraźniej tej edukacji nie ma. Agnieszka K. edytowała ten post 02.04.2010 17:22
02.04.2010 17:01
u mnie jest tak samo, dziecko z podstawowki ciagle zadaje pyt. dot. finansow co mnie juz wkurza, tez nieokazuje szacunku, jest niegrzeczne, bywa tez niestety, ze jest zle wychowane mimo, ze mowie mu,ze tak nie wolno. np. pyt. ile zarabiasz? czy twoi rodzice sa bogaci/ a czemu nie sa? itd. nawet nie wiadomo juz jak odp. takiej smarkuli zeby nie wyjsc z siebie. trzeba miec anielska cierpliwosc i mocne nerwy.
02.04.2010 19:52

ala s.


miał to być również pewnego rodzaju bodziec dla rodzica (moje słowa)... ale tu chyba ślepo wierzę

to był po prostu moment w którym moja cierpliwość się wyczerpała, nie powiedziałam że jest głupia ... powiedziałam że jest wredna, sprawia ludziom przykrość ale myślę że ona nie wie jeszcze co to oznacza ...


Dowiedziała się od Ciebie tylko tyle, że na niepewnośc, błędną ocenę sytuacji czy niezrozumienie - można reagować agresją słowną. Nic więcej.

Natomist rolą niani nie jest wychowywanie rodziców, tutaj tego typu "bodżce" na pewno nie zadziałają.
02.04.2010 19:55

ala s.
witam, od pewnego czasu zauważyłam że siedmioletnie dziecko znajomych zadaje dorosłym niestosowne pytania
albo mówi np że wyglądasz tak i siak
są to słowa raniące czyjeś uczucia które trafiają prosto w serce, niekulturalne i nie na miejscu
rodzice najwyraźniej nic sobie z tego nie robią
w pewnym momencie już niestety nie wytrzymałam i powiedziałam dziecku że jest ... wredne i że tak nie wolno mówić
oczywiście wcześniej już wiele razy powtarzałam dziecku że tak nie wolno mówić, że takich rzeczy się nie robi itp
teraz mam wyrzuty sumienia że powiedziałam słowo "wredne" i jest to jednocześnie powodem konfliktu między mną a rodzicami dziecka...   

male dziecko jest szczere i mowi prawde,to co widzi,czuje,a my dorosli uczymy ich klamstwa:a uklon sie,a usmiechnij sie,etc.A potem wyrastaja dorosli falszywi,obludni.
02.04.2010 20:59

zosia z.

Dowiedziała się od Ciebie tylko tyle, że na niepewnośc, błędną ocenę sytuacji czy niezrozumienie - można reagować agresją słowną. Nic więcej.

Natomist rolą niani nie jest wychowywanie rodziców, tutaj tego typu "bodżce" na pewno nie zadziałają.


ja nianią nie jestem
a z tą agresją to przesadzasz, bagatelizujesz
02.04.2010 21:42
Wszystko Alu zależy od tego w jak zażyłych stosunkach jesteś z tymi rodzicami   
Jeśli są to osoby Ci bliskie,w sensie dobrzy znajomi ,przyjaciele,rodzina z którą utrzymujesz kontakt(bo wiadomo bywa różnie ;P )nie powinni sie obrażać na amen...tzn.chce powiedziec ,że ich reakcja w pewnym stopniu jest odzwierciedleniem stosunków między wami.Sądzę,że szczera rozmowa powinna wszystko wyjasnić.
Obraza taty może być słuszna,ponieważ zareagował instynktownie   - to Ty nie oni-rodzice zwrócili dziecku uwagę,a moje zdanie nt.sposóbu w jaki to zrobiłas już znasz   
Jeśli zależy Ci na tej znajomości ,spróbuj z nimi pogadać,tylko bez żadnych teorii w stylu "stadium rozwoju dziecka"    Sorki Anetko to nie jest złośliwa uwaga w Twoim kierunku  
Alu bądź szczera   Niektórzy rodzice - dorośli nie maja pojęcia jak pobłażanie w tak nieprzyjemnych sytuacjach wpływa na postrzeganie świata i ludzi przez dziecko.
Życzę powodzenia    tym bardziej że mnie czeka podobna rozmowa         
Pozdrawiam   
02.04.2010 23:29
Całkowicie zgadzam się z wypowiedzią Anety K.
Przykład dzieciom dają nie tylko rodzice, ale wszyscy ludzie znajdujący się w jego otoczeniu, mała nie dość, że nie dostała od Ciebie właściwej odpowiedzi, która mogła się stać dla niej ważną lekcją, to na dodatek Ty zeszłaś do jej poziomu "wredności". Wychodzi na to, że siedmiolatka Ciebie czegoś nauczyła nie Ty jej...
02.04.2010 23:53
A ja nie rozumiem tego wielkiego focha o pytanie związane ze zdechnięciem psa: dla Ciebie to przyjaciel, dla dziecka obce zwierzę. Jednego z "moich" dzieciaczków kolega zapytał w przedszkolu, czy jeśli jego mama odejdzie, to tatuś będzie miał nową (rodzice pytającego się rozwodzili) i wcale nie było to ani dla jednego, ani dla drugiego dziecka przykre pytanie, było oczywiste, wynikało z ciekawości. Co innego, gdyby tak się stało, ale czyste teoretyzowanie ma dzieciakowi pomóc zrozumieć, ogarnąć coś, czego jeszcze nie pojęło.
Myślę, że złapałaś się tej myśli o "złych rodzicach", bo masz wyrzuty sumienia.
Jeśli chciałaś jakoś zareagować, to trzeba było powiedzieć: "bardzo mi przykro, że tak mówisz, kocham mojego pieska i nie chcę, żeby umierał, na razie jest zdrowy i mam nadzieję, że długo tak pozostanie, nie wiem, co bym zrobiła, gdyby zdechł". NIGDY nie oceniaj ludzi w tak personalny sposób (nie tylko dzieci!), bo oni nie są "źli", "wredni", "niegrzeczni", coś, co zrobili, mogło takie być.
Ojciec miał rację, mówiąc, że sobie nie życzy takiego zachowania. Ty też mogłaś poczuć się źle i miałaś rację reagując. Szkoda, że w ten sposób. Po prostu nabierz dystansu, a sprawy załatwiaj albo z rodzicami, albo wcale. Przy dzieciach dystans i cierpliwość, to cechy konieczne...
04.05.2010 20:04
« Powrót do listy tematów