czy dziecko lubi nianię?

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Jestem mamą 13 miesięcznej dziewczynki. Od 3 miesięcy zajmuje się nią niania. Jestem zadowolona z niani, ale od pewnego czasu coś mnie niepokoi. Moja córka zawsze chętnie zostawała z nianią, cieszyła się na jej widok, zdarzała się nawet, że płakała jak wychodziła. Ostatnio jednak nie chce mnie wypuścić z domu jak przyjdzie niania. Czy może to byc spowodowane tym, że byłam przez kilka dni w domu i dziecko przyzwycziło się, że jestem w domu czy poprostu jest coś nie tak z nianią? Mam wrażenie, że córka zostaje z nianią bo musi i traktuje to jako zło konieczne a nie robi tego z chęcią. Może niania nie bawi się z nią??? Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Teraz przez święta niania będzie miała 2 tygodnie wolnego, więc mam nadzieję, że zórka nabierze dystansu i polubi ją tak jak to było na początku. CO Wy o tym sądzicie???
19.12.2006 21:43
Mam bardzo duze doswiadczenie w opiece nad dziecmi ,ok.20 lat pracy z dziecmi w roznym wieku . Mysle,ze cos dzieje sie z niania.Moze byc przemeczona i zle opiekowac sie dzieckiem.W zwiazku z tym dziecko zrazilo sie do niej.
19.12.2006 21:56
Niekoniecznie musi to od razu oznaczać coś złego. Dzieci bardzo różnie się zachowywują. W jeden dzień potrafią nie chcieć iść do mamy (co przecież nie oznacza, że jej nie kochają, wiadomo), a w drugi będzie wielka rozpacz jak mama będzie wychodzić do pracy. Najlepiej popytać sąsiadki, żeby zwróciły uwagę, czy coś złego się nie dzieje, czy nie słyszą płaczu dziecka (oczywiście, to nie jest pewniak, że coś nie tak, przecież dzieci płaczą z różnych powodów), ale jakby takie sytuacje powtarzały się często, to jest już zastanawiające. Może poprosić sąsiadkę, żeby zapukała np. pożyczyć szklankę cukru itp. A najlepiej zapytać wprost nianię, czy nie zauważyła niczego złego, niania na pewno i tak czuje się głupio, bo przecież widzi jak dziecko nie chce Pani wypuścić, więc może jeśli mało bawiła się z dzieckiem, to da jej to do myślenia i sama zmieni podejście do tej pracy. Niestety przerwa świąteczna raczej nie wpłynie korzystnie na zachowanie dziecka. Tym bardziej będzie chciało Panią zatrzymac dla siebie, ale po jakimś czasie powinno się znowu przyzwyczaić. Pozdrawiam i życzę wesołych Świąt   
19.12.2006 22:04
myslę ze to moze zależeś od niani, ale nie koniecznie.Ja sama jestem niania i dzieci czasami lgna do mnie , a czasami nie.Nawet sami rodzice mówią bym sie nie przejmowała, bo wiadomo, że dzieci mają swoje humory oraz złe i dobre dni, tak więc należy o tym pamiętać, ale nie zapominać, że dobro dzieck ajest najważniejsze i bliżej przyjżeć się niani.Może np jej stosunej do dziecka się zmienił
19.12.2006 22:14
Bardzo dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Na pewno spróbuję porozmawiać z nianią. Wiem, że ma swoje problemy i może to ma wpływ na jej stosunek do dziecka.

Życzę wszystkim Wesołych Świąt!!!
19.12.2006 22:26
Ten anonim u góry to ja, nie wiem dlaczego "znikł" mój nick   

Wesołych Świąt !!!
19.12.2006 22:35
Tez miałam taka sytuacje, raz dziecko nie widziało ze wróciłam z pracy, a raz za nic w swiecie nie chciała mnie wypuscic - był niesamowity płacz i czarna rozpacz, wiec zaczełam sie martwic. Niania mówiła ze jej stosunki z dzieckiem sie nie zmieniły, wg niej po moim wyjsciu zachowywała sie normalnie. Postanowiłam zainstalowac kamerke, bo córuni humorki sie nie zmieniały, i ku mojej uciesze niania bardzo dobrze zajmowała sie Olenka   Tak mi troche pozniej głupio było w stosunku do naszej niani, ze zwatpiłam w nią, ale chodziło o dobro mojego dziecko, tym bardziej ze tyle sie słyszało o "pseudo nianiach", które dla rodziców były super, a sam na sam z dzieckiem pokazywały swoją prawdziwą twarz. Na szczescie juz to sobie z niania wyjasnilam, powiedzialam jej co zrobiłam i czym sie martwiłam, a niania mi wybaczyła   Uznala ze tez było jej głupio i jesli chodziłoby o jej dziecko postapiłaby tak samo   Mam nadzieje ze u Twojego dziecka, to równiez jego humorki   Bo niestety one tak maja w tym wieku:/ Pozdrawiam serdecznie  
20.12.2006 05:53
Nawet najlepsza niania nie zastapi mamy i to normalne ze dziecko placze. To nie jest powod do niepokoju. Dziecko moze plakac dlatego ze mama wychodzi a nie dlatego ze ma zostac z niania. Przeciez dzieci czasem nawet placza za mama gdy maja zostac z tata a przeciez to jest pewne ze on nie robi mu krzywdy. Ale pomysl z sasiadka mi sie podoba bo nigdy nic nie wiadomo
01.01.2007 23:46
uwazam, ze nie powinnas do konca ignorowac sygnalow dziecka, tzn. nie robic paniki, moze naprawde to tylko taka faza, ale chyba tez zrobilabym jakis test ( sasiadka, kamera, dyktafon) bo jednak moze byc za pozno. a jezeli okaze sie, ze niania jest w porzadku, to przynajmniej bedziesz mogla spac spokojnie.
W sumie niani krzywdy tym nie zrobisz, a bedziesz miala przynajmniej pewnosc, ze wszystko jest ok.
Pozdrawiam
17.01.2007 18:58
tez miałam taką sytuacje. Maluszek którym sie opiekuje przez święta był z rodzicami i jak przyszłam też sie mnie bał... zaproponuj naini żeby może przyszła jakieś 10 - 20 min zanim wyjdziesz żeby mała mogła sie do niej przekonać ja tak robiłam i dziś jest wszystko ok
17.01.2007 19:03

a co robicie-Drogie Nianie-gdy Dziecko, będąc w domu z Rodzicem, zaczyna na Wasz widok płakać (zawodzić-taki "ryk" mający na celu wymuszenie czegoś na Rodzicu): zawiesza się na szyi Mamy/Taty...a oni-Rodzice-nie potrafią bronić się przed takimi zagrywkami i z każdym "rykiem"ulegają - noszą na rekach, przyklejone do szyi Maleństwo, "tłumaczą " coś, "pocieszają"...

Dodam, ze próby odwrócenia uwagi nie działają-Malutka "wisi" na Mamie/tacie i inajczęciej ostentacyjnie "ignoruje" moją obecność. Jeśli próbuję podejść -krzyczy głośniej...   oczywiscie staram się coś wymyśleć i czasami udje mi się ją zainteresować , ale jesli gdzies w tle przemknie Mama/Tata ... Mała "rzeca" wszystko i przylepia się do Rodzica..poi czym zaczyna "wyć"...

Oczywiście po wyjściu Rodzica, Malutka (ponad dwa lata) nie zawodzi-jest nam razem dobrze-czasami wręcz musze jej przypominać o nieobecnej Mamie.

Jest mi głupio gdy Mała tak się zachowuje, boję się tez że Rodzice pomyślą, ze jest jej ze mną źle-dlatego nie chce ich puścić i płacze na mój widok. Rodzice nie specjalnie interesują się tym co dzieje się w dziecku-czasami mam wrażenie, że nie interesuje ich rozwój ich pociechy....i obawiam się, że i w tym przypadku wnioskują na podstwie reakcji, bez wnikania w przyczyny.

 

co JA -niania powinnam robić w takich sytuacjach?

 

Jak reagujecie na płacz dziekca przy Rodzicu? Jak proponujecie zachować się w takich sytuacjach?

 

*Matylda* D. edytowała ten post 26.04.2011 21:45
26.04.2011 21:20

Matyldo, tutaj rodzice musza zachowac zimną krew. Szybkie pożegnanie , odstawienie dziecka na poddłogę a jaki tylko drzwi za nimi sie zamkną Ty przejmujesz dziecko. Jak sama mówisz dziewczynka uspokaja się i wchodzi w zabawy. Rodzice muszą przełamac się! Rozsądni na pewno nie pomysla, że krzywdzisz dziecko, wiele maluchów tak się zachowuje. Mają niedosyt mamy,taty. Nie jestem pewna czy jest to pewna prawidłowość, ale zauwazyłam

 

im aktywniejpo powrocie z pracy , rodziciele spedzają czas z dziecmi tym mniejsze problemy poranne. Najtrudniej jest tym, ktorych rodzice z wywieszonym jezykim przybiegaja do domu, zabiora się za gary, pranie itp , tylko w miedzyczasiezainteresuja sie dzieckiem i kolacyjka,spanko. Dla dziecka to stanowczo za mało.

26.04.2011 21:41
Matyldo,tutaj rodzice popełniają błędy. Rodzice takim zachowaniem wmawiają dziecku,że dzieje mu się krzywda. Ty nawet nie próbuj odwracać uwagi,czy zabierać dziecko z rąk rodziców,bo to wtedy będzie dla niego krzywda. Będziesz tą złą,która przychodzi i rozdziela dziecko z rodzicami. Tata mojego podopiecznego też tak lubi. Przychodzę,łapie dziecko na ręce i tak mocno przytula,że "wyciska" z niego płacz. Dzisiaj próbował mi takie wyjące dziecko oddać,ale nie wzięłam. Postawił na podłodze /ma 2 lata/, dopiero mogłam się dzieckiem zająć.Opowiadałam,gdzie pójdziemy na spacer. Dzieciak zadowolony, rozochocony pobiegł do drzwi. Kręci kluczem i nic. I kolejne wycie. Tata,oczywiście na rączki,wycie jeszcze większe. Ja się ubrałam ,oświadczyłam,że jak skończą przedstawienie,to zapraszam na placyk przed domem. Tam będę czekać.Szybko przyszli obaj zadowoleni.
27.04.2011 12:34
Ja w swojej karierze zawodowej, nie mialam takiego przypadku, zeby moj podopieczny plakal na moj widok, albo nie chcial ze mna zostac. Mimo wszystko wiem,ze dzieci maja swoje zachcianki I humorki I jako przyklad podam tu wlasne coreczki. Po przedszkolu, od godz 13 zajmuje sie nimi babcia,ale jak ja wracam z pracy nikt inny sie nie liczy. Nie chca byc dluzej u babci, rano marudza jak wychodze. A przeciez wiem, ze maja najlepsza opieke I jestem o nie spokojna. Dziewczynki widza to inaczej, brak im mamy. Niezaleznie od wieku malucha, nie mozna w nim podsycac tego zalu. Zabierac od niani/babci, przeciagac rozstania, bo to tylko pogarsza sytuacje. Nieco starszemu trzeba wytlumaczyc,a po powrocie z pracy dac z siebie wiecej, niz zwykle buzi.   
27.04.2011 13:30

Matylda nie napisała,że dziecko płacze na Jej widok,tylko na widok rodziców,gdy Ona jest w pobliżu.

Na mój widok,też żadne dziecko nie płakało.

Ale zdarzało mi się i teraz też się zdarza,że dziecko płacze na widok rodzica,gdy Ten wraca z pracy.

27.04.2011 15:34

Moja podopieczna, na początku była szczęśliwa gdy do niej przychodziłam.Potrafiła poganiać Rodziców, aby szybciej wychodzili. Po jakimś czasie (gdy miała ok.2,5 roku)gdy wydawałoby się ,że będzie jak zwykle miło, zaczynała płacz gdy rodzice się ubierali. Niestety, płakała gdy rodzice wychodzili. Rodzicom ( zwłaszcza Mamie ,której ciężko było wyjść) było przykro. Po wyjściu malutka pozwoliła sobie wytrzeć łezki i pomału zaczynała się bawić. Po chwili było już wszystko dobrze. Powiedziałam,że ma się ładnie uśmiechnąć do zdjęcia to wyślemy uśmiech Rodzicom ( myślę,że to ich uspokoiło,że nic złego się nie dzieje). Myślę ,że jest to emocjonalne dorastanie dziecka.Teraz ma 3 lata, nie płacze ale jest smutna i przy mamie nie pozwala się dotknąć. Ale po wyjściu zaczyna się ładnie bawić i jest bardzo wesoła. Teraz ma fazę ,że gdy przychodzi Mama z pracy ,a ja mam wyjść, to jej jest smutno" bo ciocia idzie do domu".No cóż takie są dzieci.

27.04.2011 15:49

Małgorzata R.

Matylda nie napisała,że dziecko płacze na Jej widok,tylko na widok rodziców,gdy Ona jest w pobliżu.

Na mój widok,też żadne dziecko nie płakało.

Ale zdarzało mi się i teraz też się zdarza,że dziecko płacze na widok rodzica,gdy Ten wraca z pracy.

"a co robicie-Drogie Nianie-gdy Dziecko, będąc w domu z Rodzicem, zaczyna na Wasz widok płakać (zawodzić-taki "ryk" mający na celu wymuszenie czegoś na Rodzicu

Jednak wyrażnie napisane, że na widok niani bo wie że zaraz rodzice wyjdą.

27.04.2011 17:54

Dzieci,które wymuszają na rodzicach będą wyć i bez widoku niani. To dziecko patrzy na nianię i obserwuje jej reakcję. Może i z nią uda się coś "ugrać"

Małgorzata R. edytowała ten post 27.04.2011 18:44
27.04.2011 18:42

Małgorzata R.

Dzieci,które wymuszają na rodzicach będą wyć i bez widoku niani. To dziecko patrzy na nianię i obserwuje jej reakcję. Może i z nią uda się coś "ugrać"

Zgadza się, ale problem Matyldy dotyczy konkretnej sytuacji . A tutaj nie chodzi o wymuszenie czegos na niani ale na rodzicach.

27.04.2011 20:48

Dzięki, Dziewczyny za odpowiedzi -bardzo cenne są dla mnie wasze opinie i doświadczenia   

Jadwigo&Małgosiu:Moze doprecyzuję  

Otóż Mała uderza w ryk" kiedy próbuję się do niej zbliżyć-jest mi wtedy...po prostu głupio. Czuję się

Sytuacja wygląda tak, że gdy wchodze do domu(mam swoje klucze), mała pędzi do Rodzica-siada mu na kolana/domaga się wzięcia na rece i ..wyje:" ja chcę do taty/mamy"(mimo, że jest u nich na rękach).

Jeszcze do niedawna starałm się ja jakoś zachęcic do przyjscia do mnie: opowiadałam , że pójdziemy na plac zabaw/do piaskownicy, pytałam w co się ubierzemy, co będziemy robic ect.-Mała była "głucha"-czasami tylko podbiegała , żeby cos zrobić, po czym pędem wracała na kolana rodzica (ojca-który chętnie ją tam usadawiał...choć wystarczyłobym żeby wstał i nie brał Małej na rece, gdy ta wyciąga rączki i wyje...)

w końcu , zabierałam Mała w "stanie wyjącym" i zamykałyśmy się w pokoju, tam chwilkę pokwiliła, ale rozmawiałam z nia wzbudzjac jej zainteresownie, tak by zapomniała o powodzie swojej "rozpaczy"-w tym czasie ubierałam ja, planowałyśmy wyjście-czasami słyszła krzatanie się Taty, pytała gdzie jest tata, ...a po 109-15 min. była juz "moja"--wychodziłysmy z pokoju, Malutka nie rzucała się w ramiona Taty, robiłysmy to co zawsze gdy jesteśmy same, po czym ...wysyłałam ją do Taty, żeby się pożegnała.

Tata takich syt. jest nadmiernie czuły-piesci się z Mała, intonuje kazd zdanie w taki sposób, ze mi samej byłoby ptrzykro z nim się rozstac...ale Malutka jest już nastwiona na atrakcje jakie ma u mnie gwarantowane (niegdy jej nie "bajeruje", nie obiecuję czegoś, czego nie będziemy mogły zrobic- chcę , żeby miała do mnie zaufanie-..natomiast Tata od początku sciemnia, ze np. pójdzie z nami, albo próbuje przekupić Małą ...

Dopiero teraz-piszac te słowa widzę, ze tak naprawde problemem nie jest Mała, ale brak wspólpracy Niani z Rodzicem, bo choć przykro mi gdy Mała płacze , kiedy się pojawiam-to już mój problem. Tak naprawde ja czasami nie mam cierpliwości do ...taty, bo niweczy to co próbuję w Malutkiej zbudować-samodzielność, poczucie bezpieczeństwa, porządek i rytm dnia, zaufanie do Dużego.

 

"Dzieci,które wymuszają na rodzicach będą wyć i bez widoku niani. To dziecko patrzy na nianię i obserwuje jej reakcję. Może i z nią uda się coś "ugrać""

Mała wie, że ze mna takie zagrywki nie przejda-próbowała mnie już wiele razy, w końcu załapała, ze taka metoda na mnie nie działa-przestała więc ją stosowac.

Ale ...jestem czujna-Malutka jest bystra i cały czas sprawdza gdzie są granice.

Ze mną jest jednak bardzo grzeczna i zdyscyplinowana(wiem, wiem...paskudne słowo).

W chwili pojawienia się rodzica-zaczyna się cyrk-robi się kaprysna i zwyczajnie niegrzeczna-cała na "nie".

 

*Matylda* D. edytowała ten post 28.04.2011 22:10
28.04.2011 22:06

Matylko, jedyne rozwiązanie to dosc stanowcza rozmowa z tatą. Może on nie zdaje sobie sprawy że krzywdzi dziecko? Może po prostu "mijajcie się w drzwiach" / sms,ze jestes na schodachWink/. Rodzice robią czasami niedzwiedzia przysługęSmile

28.04.2011 22:14

Ja proszę rodziców,żeby w chwili mojego wejścia dziecko nie było na rękach.Jeżeli dziecko wyje ,proszę rodziców o zajęcie się sobą i zniknięcie dziecku z oczu.To natychmiast pomaga.

29.04.2011 08:03
Wyć to może wilk do księżyca...
29.04.2011 15:47

Ewa S.Wyć to może wilk do księżyca...

I to znacznie lepiej brzmi,niż to co "robi" dziecko.

29.04.2011 15:48

Masz Ewo rację, rozgrzeszę jednak Małgorzatę, użyła niezręcznie kolokwializmu.To sygnał, że nie zawsze wolno nam się posługiwać mową potoczną, bo możemy kogoś urazić.Cała ta sytuacja moim zdaniem nie dyskwalifikuje Małgosi jako profesjonalnej i kochającej niani.

29.04.2011 15:56
« Powrót do listy tematów