|
Witam!! Terminy sprzątania ustalam zazwyczaj 2-3 tygodnie wcześniej. Dysponuje czasem jedynie w weekendy, bo w tygodniu pracuje zawodowo. Czasem zdarza się, że ktoś odwołuje lub przekłada spotkanie, ale zawsze ma to miejsce najpóżniej dzień przed spotkaniem. Jednak to, co zdarzyło się ostatnio, nie przydarzyło mi się nigdy wcześniej. 3 tygodnie temu umówiłam termin sprzątania. W dniu sprzątania pojechałam na miejsce, po czym dowiedziałam się, że pracodawca zapomniał odwołać to sprzątanie i niestety muszę wrócić do domu - straciłam w sumie 2 godziny na dojazd w obie strony  autobus jeździ raz na pół godziny), no i mogłam sobie poprotu pospać zamiast urządzać sobie bezsensowną wycieczkę autobusem po mieście. Czy zdarzyły Wam się podobne sytuacje? Jak rozliczacie się z takiego nieodwołanego sprzątania? Zwrot za dojazd to chyba za mało?
|