Moje sprzątanie apartamentow (czasowych) .

Forum » SPRZĄTANIE MIESZKAŃ,DOMÓW,POSESJI

Czesc Dziewczyny  

Pracodawca mojego meza zwrocil sie do mnie o pomoc w posprzataniu i ew. dalszym prowadzeniu jego apartamentow.

Ma ich w sumie z 15 albo wiecej.

Sa to specyficzne apartamenty, przeznaczone dla amerykanskich rodzin, gdzie glowa rodziny jest zazwyczaj zolnierzem i stacjonuje w naszym miescie. Potem sprowadza swoich bliskich i na czas poszukiwania, zakupu lub budowy domu, rodzina wynajmuje taki apartament.

Czas wynajmu oscyluje w granicach od dwoch tygodni do kilku miesiecy.

Apatramenty sa urzadzone na sposob amerykanski (zwlaszcza sypialnie sie roznia od naszych i jest w nich sporo zachodu ze scieleniem lozek).

Sa tak (przepraszam za wyrazenie) masakrycznie zasyfione - choc na pierwszy rzut oka nie widac tego, ze wyzwalam sie w duchu od najgorszych idiotek, gdy rozpoczelam prace, a wczesniej ochoczo przytaknelam szefowi, ze da sie taki dwuosobowy apartament posprzatac w dwie godziny.

Po dwoch godzinach to ja dopiero wychodzilam z kibelka, po walce z kamieniem na muszli, osadem na kafelkach i zoltymi plamami na podlodze. A gdzie lazienka i kabina prysznicowa z kamieniem(kamiorem, glazem omszalym, przedpotopowym), ktorego niczym nie idzie ruszyc.

Gdzie kuchnia z pokladami zapieczonego tluszczu, a gdzie sypialnia z pajeczynami, z lozkiem XXL i przescieradlami jak spadochrony, milionem innych zakladanych przescieradel i poduch, z ktorych jedne maja stac, a inne lezec, gdzie podlogi i okna?

I jest to tylko tzw. "maly apartament", na ktory szef przeznaczyl 2 godziny.

Wyszlam z niego po szesciu, pot splywal mi po plecach, a i tak nie bylam z efektow zadowolona.

Poniewaz szef placi swietna stawke godzinowa, jest sympatycznym (ale nieco chyba odrealnionym, lub cwanym) czlowiekiem, bylo mi glupio, ze tak dlugo pracowalam.

Wytlumaczylam dlaczego, pokazalam palcem, niby zrozumial, jest zadowolony.

Przedwczoraj zaczelam tzw. "duzy" apartament, na ktory, po ukonczeniu pierwszego, otrzymalam 8 godzin.

Ha! Po siedmiu godzinach dopiero (wkurzona cholernie, bo nie proznowalam) wylonilam sie z zakamienionej lazienki, w miedzyczasie piorac i suszac posciel.

Kuchnia do tej pory przedstawia obraz nedzy i rozpaczy. Przez okna nie widac, czy jest dzien czy noc, stol z jadalni, za sprawa rodzacego sie na nim zycia, zaraz o wlasnych silach wyjdzie na podworko, w towarzystwie krzesel.

Wykorzystalam niemal caly czas przeznaczony na sprzatanie, a jestem w ciemnym lesie...

Biore szefa, pokazuje mu - tego w 8 godzin (a najpierw mialy byc trzy) sie nie da, jest mi glupio i jestem zla.

Troche na mentalnosc Amerykanow (oj!, takiego brudu jak zyje nie widzialam), troche na moich sprzatajacych poprzednikow, za ktorych robote teraz odwalam, bo wzieli kase za sprzatanie "po lebkach" i troche na siebie, ze nie widze efektow mojej pracy i czuje sie niekomfortowo, ze to tak dlugo trwa.

Moja prosba i pytanie do Was: Ile powinno zajac sprzatanie totalnie zapuszczonego mieszkania (3 pokoje, kuchnia, lazienka, wc), gdzie kuchnia sie lepi od zapieczonego tluszczu, piekarnik zaraz dostanie nozek i ucieknie, przez okna nic nie widac, szklana kabina prysznicowa jest nieprzezroczysta od kamienia).

Majac na uwadze Wasze opinie, bede mogla dyskutowac z szefem.

Dziekuje  

 

29.01.2015 23:52

Witam!
to co opisujesz nadaje się do kompletnego czyszczenia,które jak dla mnie profesjonalnej i z doświadczeniem PD wymaga przynajmniej 3 dni pracy (harówki) . Miałam  takie mieszkania , ale już na wstępie uprzedzałam klientkę ,że dopiero po trzech, czterech wizytach będzie widać efekt. Masz rację, że ci którzy poprzednio sprzątali robili to na "odwal się".  Widać, że jesteś dokładną PDi nie możesz pominąć tych rzeczy, które dla Ciebie są oczywiste. Myślę, że Pracodawca powinien sam dostrzec różnicę w sprzątaniu. Te zaległości nie wzięły się za miesiąc czasu , tylko trwały dłużej. Pytanie, czy pracodawca chce mieć zrobione i wyprowadzone apartamenty z brudu i zacieków aby godnie przyjmować gości, czy traktuje te apartamenty za przechowalnie w najgorszym wydaniu.Frown Przy takim stanie rzeczy nie umawiałabym się na stawkę godzinową ,tylko za całość mieszkania.Sama już wiesz ile pracy,siły to wymaga.Pozdrawiam i życzę udanych negocjacji. 
Grażyna
 

30.01.2015 19:22

Witaj Grazynko,

Slicznie Ci dziekuje za poswiecony mi czas i madra rade, zeby ustalic stawke za apartament.

Wlasnie tak jutro zrobie, bo dzis mam na liczniku kilka kolejnych, drogich godzin, a ja zaledwie umylam okna i uporalam sie z przerazajacym brudem w kuchni. Na koniec pracy bylam juz tak zmecona, ze krecilo mi sie w glowie.

Dziekuje Ci   

 

31.01.2015 00:05
« Powrót do listy tematów