dziewczyny-krew mnie już zalewa-mam na całej podłodze granit-taki szaro-beżowy-szkliwiony.Niestety od położenia nikt nie pomyślał przez lata ,aby go zaimpregnować-jak go zobaczyłam załamałam się -przez cały tydzień po kilka razy dzinni myłam go wodą z ludwikiem lub czystym octem-dramat-ciągle matowy,same smugi.W końcu na kolanach  wzięłam się za impregnację-każdą plytkę paluszkami,ściereczką porządnie nacierałam.W końcu  jakoś wuciągnęłam kolor i wyrazistość ,ale to i tak nie jest to co gdyby granit był odrazu po ułożeniu porządnie zaimpregnowany (a nie po 12 latach od położenia).Niestety pomimo tego iefajnie się to myje,woda z ludwikiem,mocno wyciśnięty mop a i tak wychodzą smugi. Efekt jest fajny jedynie wtedy gdy myję każdę płytkę na kolanach i odrazu poleruję do sucha.Ale przy 200 metrach  przypłacę to zdrowiem --ma ktoś jakiś pomysł na to cholerstwo? I druga srawa-niechciący(pomyliłam płyny)-wyałam na baterię umywalkową z wyższej półki,metalowa,chromowana płyn meglio do wc do kamienia--niestety na baterii powstały prebarwienia i plamy -tak jakby bateriazmatowiała i zrobiły się brzydkie smugi--jest jakiś cudowny sposób żeby przyrwócić jej pierwotny wygląd czy tylko wymiana? Poradzicie? A co ądzicie o parownicy ARIETE  do podłóg  z kamienia i parkietu z drzewa?