Jaką podjąć decyzję?

Forum » Niania a finanse domowe

Witam! Od nieco ponad miesiąca jestem opiekunką rocznej dziewczynki. Bardzo ją polubiłam, rodzice są wobec mnie w porządku. Tylko niestety pojawiły się pewne problemy...
 Na rozmowie o pracę ustalane było, że pracuję 4 dni w tygodniu, po 8 - 10 godzin. Odpowiadało mi to, wszystko było ustalone, zaczęłam pracę.
Problem pojawił się już w kolejnych dniach. Miałam więcej dni wolnych niż było to ustalone (jednego tygodnia wyszło na przykład, że nie miałam tylko wolnej środy, tylko środę, czwartek i piątek, a następnego tygodnia miałam wolny znowu inny dzień). Z godzinami pracy też bardzo różnie - raz 10, raz 12, a raz 3. 
Jestem w takiej sytuacji, że raczej nie mogę sobie pozwolić na taką rozbieżność i niepewność. Nie wiem co zrobić, te moje dodatkowe dni wolne i zmienne godziny nie są spowodowane tym, że ktoś drugi przychodzi do małej, tylko jej ojcu tak wypada w pracy i po prostu nie ma sensu żebym siedziała, skoro on jest.
Strasznie się tym przejmuję, bo nie chciałabym zostawiać dziewczynki, ale nie wiem jakie może być inne wyjście. Z tego co wiem, to miała już kilka opiekunek, które zostawiały ją nawet z dnia na dzień.  
Proszę was o pomoc, jak Wy byście zachowały się w mojej sytuacji? 

14.05.2014 13:47

Zaproponuj Rodzicom tzw. kwotę za gotowość uwzględniającą minimum godzin za jakie chciałabyś otrzymywać wynagrodzenie. Wszystkie godziny ponad te ustalone w ramach "gotowości" traktujcie jak godziny nadliczbowe.Umowy, oczywiście nie masz?

 

14.05.2014 13:54

Zgadza się, nie mam umowy.
Podejrzewam, że rodzice będą niezadowoleni z tego pomysłu, mieliśmy od początku ustalane (zanim się przekonałam jak to będzie wyglądało), że płatne będę miała za przepracowane godziny.
Myślę tak też dlatego, że miałam raz trochę napiętą sytuację -zwróciłam uwagę rodzicom, że chciałabym mieć określony grafik na chociażby 2 tyg. w przód. Zostałam zbyta słowami, że sami nie są pewni jak to będzie. 
 

14.05.2014 15:36

Sama miałam taką sytuację - chodzi mi o umówione wcześniej godziny, a inaczej wychodziło w rzeczywistości... i również nie mogłam sobie pozwolić na taką rozbieżność ze względu na to, że sama się utrzymuję... i również, tata dziecka wracał wcześniej z pracy a ja wówczas miałam wolne... a wynagrodzenie zamiast około 1200zł wynosiło jakieś 700zł... hmmm myślę, że jedynym rozwiązaniem jest umównienie się z rodzicami na stałą kwotę za opiekę nad dzieckiem - wydaje mi się, że wtedy rodzice dziecka będą przychodzili zgodnie z wcześniejszym planem    Wydaje mi się , że to sprawiedliwe    Porozmawiaj z nimi może da się coś załatwić żeby obie strony były zadowolone , chociaż jak piszesz, że dziecko miało już kilka niań to może faktycznie coś nie tak z nimi ... ;P

14.05.2014 19:18

Chyba faktycznie będę musiała tak zrobić i zaproponować stałą kwotę, chociaż wiem, że w tym temacie akurat nie będzie łatwo- rozliczają się ze mną co do minuty i co do grosza, nie zaokrąglają nawet tych 50 groszy do pełnej złotówki (co w poprzedniej pracy dla mamy było czymś naturalnym, żeby się tak nie rozdrabniać)    Była raz sytuacja w której nie miałam wydać, tata powiedział "tu jest trochę więcej, to rozliczymy w następnym tygodniu" - i te kilka złotych w następnym tygodniu dostałam mniej. 
Dlatego nie wiem czy jak sobie przekalkulują to czy się zgodzą na tę stałą kwotę.

 Marika : u mnie jest właśnie tak jak mówisz, że było u Ciebie -miało wyjść więcej, a nie raz wychodzą bardzo słabe sumy (mam tygodniówki). I też sama się utrzymuję.
Jestem trochę poirytowana tym jak to wszystko w tej kwestii wygląda.. 

14.05.2014 20:08

Piszesz :...." rodzice są wobec mnie w porządku". A ja myślę że bardzo nie w porządku. Zwiewaj gdzie pieprz rośnie. Nie przyszło Ci do głowy, że to nienormalne, aby roczne dziecko "przetestowało" kilka niań? Uwierzyłaś , że wszystkie były złe ? Myślę, że wszystkie miały ten sam problem, co Ty.

14.05.2014 20:25

Racja, zrobisz jak uważaszale myślę że jeśli nie postawisz sprawy jasno, to rodzice dalej nie będą widzieli problemu. Nie pracujesz charytatywnie, a jeśli są tak oderwani od rzeczywistości to chyba nie ma na co czekac

14.05.2014 22:32

U jednej rodzinki też dostawałam co do grosza (tygodniówki).
Umówiliśmy się na godziny, pół etatu i nigdy tego nie komentowałam, ale jak po pierwszym tygodniu dostałam kopertę z banknotami i 50gr fruwające w środku to było trochę śmiesznie   

 

14.05.2014 22:47

Sylwia S.

Witam! Od nieco ponad miesiąca jestem opiekunką rocznej dziewczynki. Bardzo ją polubiłam, rodzice są wobec mnie w porządku. Tylko niestety pojawiły się pewne problemy...
 Na rozmowie o pracę ustalane było, że pracuję 4 dni w tygodniu, po 8 - 10 godzin. Odpowiadało mi to, wszystko było ustalone, zaczęłam pracę.
Problem pojawił się już w kolejnych dniach. Miałam więcej dni wolnych niż było to ustalone (jednego tygodnia wyszło na przykład, że nie miałam tylko wolnej środy, tylko środę, czwartek i piątek, a następnego tygodnia miałam wolny znowu inny dzień). Z godzinami pracy też bardzo różnie - raz 10, raz 12, a raz 3. 
Jestem w takiej sytuacji, że raczej nie mogę sobie pozwolić na taką rozbieżność i niepewność. Nie wiem co zrobić, te moje dodatkowe dni wolne i zmienne godziny nie są spowodowane tym, że ktoś drugi przychodzi do małej, tylko jej ojcu tak wypada w pracy i po prostu nie ma sensu żebym siedziała, skoro on jest.
Strasznie się tym przejmuję, bo nie chciałabym zostawiać dziewczynki, ale nie wiem jakie może być inne wyjście. Z tego co wiem, to miała już kilka opiekunek, które zostawiały ją nawet z dnia na dzień.  
Proszę was o pomoc, jak Wy byście zachowały się w mojej sytuacji? 

Jeżeli rodzice zmienili warunki umowy tzn.dni roboczych jest mniej niż miało być , to masz pełne prawo do negocjacji umowy. To że tata ma wolne , nie znaczy ze ty masz zarabiać mniej. Zmiana płatnych stawek na niekorzyść niani jest nieuczciwa, umowa (nieważne ustna czy pisemna) powinna być zmieniana za zgodą obydwóch stron.

15.05.2014 09:05

Ja też tak kiedyś pracowałam.Zażyczyłam sobie kwotę gwarantowaną. Jeżeli jej nie zarobiłam to i tak ją dostawałam.

Małgorzata R. edytowała ten post 15.05.2014 09:56
15.05.2014 09:55

Dziewczyno uciekaj . Ja miałam tez tak ,że bylo umówione że pracuję  6 godzin dziennie , potem okazalo się ,ze tata ma wolne, mama przyszła wczesniej , babcia przyjechała , a to dziecko było u babci (BEZ WCZESNIEJSZEGO UPRZEDZENIA MNIE ,ZE DZIECKO ZOSTAJE) i kiedy wyszlo mi za tydzien przed swietami ok 100zł zwątpiłam . Mimo że rozmawialam z rodzicami dziecka ze umowa była inna i ja byłam do pracy gotowa stwierdzili ,ze oni by sie cieszyli z wolnego,ale postaraja się  mi zaplacic przynajmniej połowę sumy za te "dodatkowe wolne" . (Nie zapłacili do dzis)i gdy sytuacjaz babcią sie powtórzyla -ZNOWU STAWIŁAM SIE DO PRACY A MAMA Z ROZBRAJAJĄCYM USMIECHEM STWIERDZIŁA ŻE DZIECKO JEST U BABCI NA TYDZIEŃ TYLKO ZAPOMNIAŁA MNIE UPRZEDZIĆ , a gdy spytałam co z wynagrodzeniem zrobiła wielkie oczy i stwierdziła że umawialismy się na przepracowane godziny i spotkamy się za tydzień. Wyszłam porazona nieodpowiedzialnoscią mamy. W ciągu tygodnia znalazłam inną pracę i poinformowalam mamę telefonicznie ,ze nie przyjdę. Była oburzona dlaczego nie powiedzialam wczesniej . Moze to było wredne z mojej strony , ale stwierdziłam ze zapomniałam ( Dziecko mialo niepracująca babcię , która teraz mogła do woli sie nia zajmowac)

15.05.2014 11:57

Zdecydowanie nie można pracować u TAKICH rodziców. Było masę postów niań, że płaca za godziny przepracowane zawsze wychodzi nianiom na niekorzyść bo super rzadko zdarzają się słowni rodzice. Nie obrażajcie się Państwo ale nie bierzecie wogóle pod uwagę że to jest nasza praca za którą się utrzymujemy. Bez względu na to czy dana niania ma oprócz tej pensji inny dochód np. renta czy emerytura to skoro pracuje to znaczy że te pieniądze są jej potrzebne bo w innym przypadku znalazła by sobie mniej odpowiedzialne zajęcie jak pujście do kina, teatru czy na spacer. Jeżeli niania przelicza że potrzebuje zarobić 1500zł i za taką płacę się godzi to nawet jeśli jest to praca liczona na godziny to ona jest do Waszej dyspozycji i jak rezygnujecie z opieki w danym dniu to taka niania nie znajdzie sobie nagle innego dziecka żeby dorobić do kwoty której jej pozbawiliście. Tak samo jak wiele już postów było że najlepiej "brać" pieniądze co tydzień bo potem może się okazać że na miesięczną pensję dla nieni rodzicom nie starcza a tak to niania będzie stratna tylko tygodniówkę. Przykre to co piszę ale musimy się w jakiś sposób zabezpieczać żeby nie pracować tylko i wyłącznie dla przyjemności obcowania z dzieckiem żeby nie wiem jak słodkie ono było. Jestem bardzo słowna i staram się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki wobec dziecka ale jeśli rodzice łamią zasady wspólnej umowy to ja wówczas też czuję się z niej zwolniona i jeśli 2-3 rozmowy nie pomagają to staram się zmienic miejsce pracy. Miałam już taką sytuację więc wiem co mówię a że nie odejdę z dnia na dzień (wypadałoby się rozstać w dniu wypłaty) to za ostatni tydzień mi nie zapłacono (dobrzę że byłam umówiona na tygodniówki).

krakowianka Magda B. edytowała ten post 15.05.2014 12:28
15.05.2014 12:27

Wszystko trzeba ustalac przed podjeciem pracy.   Ja mam stałą pensje.Jest ona niezalezna od ilosci przepracowanych godzin.Obojetnie czt pracuje 40h czy 200 miesiacu. Wszystkie wolne dni ustalamy z gory.

15.05.2014 13:28

Grazyna C.

Wszystko trzeba ustalac przed podjeciem pracy.   Ja mam stałą pensje.Jest ona niezalezna od ilosci przepracowanych godzin.Obojetnie czt pracuje 40h czy 200 miesiacu. Wszystkie wolne dni ustalamy z gory.

No to też nienajlepiej bo powinien być ustalony jakiś limit godzin. Co zrobisz jak rodzice stwierdzą, że potrzebują Cię np 270 godzin w miesiącu?

15.05.2014 13:31

hm.. faktycznie, źle się wyraziłam. Rodzice są dla mnie mega mili i uprzejmi, pogadają sobie i pożartują, ale jednocześnie są nie w porządku.
Rozmawiałam z mamą, powiedziała, że od przyszłego tygodnia wszystko na pewno się zmieni, będzie unormowany czas mojej pracy i będę na pewno wiedziała co i jak, kiedy i od której do której. Tylko nie wiem czy mam wierzyć czy nie, czy nie rozmawiała tak ze wszystkimi poprzednimi. O poprzednich opiekunkach małej się nasłuchałam, oj tak. jakie to nieodpowiedzialne i niesłowne - pewnie ze mną byłoby podobnie, gdybym zrezygnowała.
Teraz widzę, że płaca na godziny nie zawsze się sprawdza, ale zdecydowałam się na to po moich wcześniejszych doświadczeniach, bardzo konkretnych i opłacalnych..
 

16.05.2014 08:20

Miałam w ostatniej pracy to samo. A to tato wziął tydzień urlopu, a ja wówczas tygodniówkę miałam w plecy, a to ferie świąteczne (dziecko było pierwszoklasistą), a to ferie zimowe, a jak mały zachorował, to aby mi nie płacić, wywieźli go do babci na wieś, żeby u babci chorował. To jest absolutnie zły system, najlepiej umawiać się na stałą pensję lub ryczałt na tyle i tyle, a jak będzie więcej godzin ponad ryczałt wtedy te godziny dodatkowo płatne. Bo tak to jest takie (przepraszam za wyrażenie) piepsz.... kotka za pomocą młotka. Aby tylko nie zapłacić, aby tylko zaoszczędzić, a na kim najlepiej zaoszczędzić ? Na niani oczywiście, bo ona słowa nie powie, gdyż boi się o pracę. Odeszłam od tej rodzinki. Teraz mam zupełnie inny charakter pracy, cieszę się, że odpocznę trochę od dzieci, co nie znaczy, że nie czytam ofert, a nuż trafi się jakaś perełka. Pozdrawiam

16.05.2014 17:50

Wytrzymaj może jeszcze tydzień , jeśli dalej nic się nie zmieni, niestety ale ZWIEWAJ stamtąd. Nie ma co się oszukiwać , relacje z dzieckiem - relacjami, ale to Ci wyżyć nie pozwoli i skoro sama się utrzymujesz to dłużej tak nie pociągniesz    Powodzenia   

16.05.2014 21:15

Dzisiaj dostałam wiadomość (smsem) od ojca małej z "planem na przyszłość", tj. przedstawił mi faktycznie konkretnie tak jak to będzie w przyszłości miało wyglądać. Niestety, znowu jest nie tak jak miało być.
Dowiedziałam się, że teraz ma tak poustawiane w pracy, że byłabym potrzebna te 4 dni w tygodniu (dzień wolny będzie wypadał różnie, co też mi jest nie na rękę) po ok 5-6 godzin. 
Trochę się tym martwię, bo niby mam konkret, tak jak chciałam i prosiłam, ale znowu 'zagrali mi na nosie'. 
5-6 godzin dziennie a 10, które było przewidywane na rozmowie kwalifikacyjnej to jednak znaczna różnica... 
Chyba powinnam już zacząć szukać czegoś nowego i przygotowywać się na pożegnanie z nimi. Szkoda mi dziewczynki, bo znowu kolejna już w jej krótkim życiu niania do niej przyjdzie. 

19.05.2014 16:55

Nie miej wyrzutów sumienia że zostawiasz małą, nie ma co się oszukiwać - to jest praca, może nie jak każda inna ale praca i patrzy się głównie na swoje dobro... ja zmieniłam pracę, gdy miałam tak co chwilę zmieniany plan dnia... teraz od lutego 2013 opiekuję się niespełna 2letnim chłopem. Nie żałuję swojej decyzji    Tobie życzę powodzenia w szukaniu nowej pracy    na pewno coś znajdziesz    

22.05.2014 11:04

Sylwia S.

Dzisiaj dostałam wiadomość (smsem) od ojca małej z "planem na przyszłość", tj. przedstawił mi faktycznie konkretnie tak jak to będzie w przyszłości miało wyglądać. Niestety, znowu jest nie tak jak miało być.
Dowiedziałam się, że teraz ma tak poustawiane w pracy, że byłabym potrzebna te 4 dni w tygodniu (dzień wolny będzie wypadał różnie, co też mi jest nie na rękę) po ok 5-6 godzin. 
Trochę się tym martwię, bo niby mam konkret, tak jak chciałam i prosiłam, ale znowu 'zagrali mi na nosie'. 
5-6 godzin dziennie a 10, które było przewidywane na rozmowie kwalifikacyjnej to jednak znaczna różnica... 
Chyba powinnam już zacząć szukać czegoś nowego i przygotowywać się na pożegnanie z nimi. Szkoda mi dziewczynki, bo znowu kolejna już w jej krótkim życiu niania do niej przyjdzie. 

Między 5 a 10 godzin pracy, jest zasadnicza różnica. Z której strony by nie patrzeć pensja będzie o połowę mniejsza. Przy stawce godzinowej to godziny decydują o wypłacie, więc obcinanie ich o połowę jest po prostu nieuczciwe. To że ktoś pracuje na godziny nie znaczy że będzie pracował za grosze, bo tak się pracodawcy opłaca. Jeśli ktos na początku oferuje jakąś ilość godzin do przepracowania, potem obcina o połowę, to albo trzeba dopłacić do średnio ustalanej pensji, albo ....podnieść stawkę za godzinę. Im bardziej dorywcza praca, tym godzina pracy droższa. Powodzenia życzę Smile.

22.05.2014 12:05

Sylwia S.

Dzisiaj dostałam wiadomość (smsem) od ojca małej z "planem na przyszłość", tj. przedstawił mi faktycznie konkretnie tak jak to będzie w przyszłości miało wyglądać. Niestety, znowu jest nie tak jak miało być.
Dowiedziałam się, że teraz ma tak poustawiane w pracy, że byłabym potrzebna te 4 dni w tygodniu (dzień wolny będzie wypadał różnie, co też mi jest nie na rękę) po ok 5-6 godzin. 
Trochę się tym martwię, bo niby mam konkret, tak jak chciałam i prosiłam, ale znowu 'zagrali mi na nosie'. 
5-6 godzin dziennie a 10, które było przewidywane na rozmowie kwalifikacyjnej to jednak znaczna różnica... 
Chyba powinnam już zacząć szukać czegoś nowego i przygotowywać się na pożegnanie z nimi. Szkoda mi dziewczynki, bo znowu kolejna już w jej krótkim życiu niania do niej przyjdzie. 

To odpisz smsem, że stawkę ustaliłaś na podstawie ilości proponowanych godzin, skoro zostały zmniejszone o połowę to chcesz ustalić minimalną ilość godzin w mc i zarobić określoną kwotę bez względu na to, czy są Ci w stanie te godziny zapewnić czy nie. Ty musisz mieć za co żyć. Spytaj ile tak naprawdę sa w stanie zapewnić Ci godzin. 
Nie wiem, jaką stawkę ustaliłaś za te 10 godzin dziennie. Teraz musisz założyć, że mogą jeszcze própować zabierać godziny. Dlatego moim zdaniem uczciwie będzie właśnie ustalić kwote...jw.
Nie będzie nadużyć. 

22.05.2014 18:35

Witam ponownie.
w zeszłym tygodniu dostałam dwa zaproszenia na rozmowy o pracę : na jedną - poleciła mnie znajoma, na drugą - Pani znalazła mój profil w internecie. 
Na obie rozmowy zgodziłam się przyjść, mają się odbyć w tym tygodniu. Tylko niestety pojawia się problem, co mam zrobić z aktualną rodziną u której pracuję, oni o niczym jeszcze nie wiedzą. W kwestiach które wymieniałam powyżej nic się nie zmieniło, a nawet wyszło jeszcze inaczej. Tata wypalił mi, że przechodzi na inny system zmianowy, że będzie pracował teraz 14 dni w miesiącu, które wypadają różnie, mogą to być nawet dni weekendowe, ale on jeszcze nie ma grafiku. Rozważam opcję, żeby po prostu powiedzieć im, że odchodzę jak tylko nawiążę współpracę z jedną z dwóch rodzin z którymi będę rozmawiała. Swoją drogą teraz już wiem jak ustalić warunki na rozmowie i jak się dobrze porozumieć i choćby na zwykłej kartce spisać i podpisać to co ustaliliśmy zaraz po przyjęciu mnie do pracy...

03.06.2014 11:59

dodam, że jeśli zostanę u tej rodziny u której jestem to nie będę wiedziała nic więcej niż (to już luksus w tym przypadku) tydzień do przodu, w tym będzie to któryś dzień weekendowy w który też muszę przyjść. Oczywiście nie zostałam zapytana o zdanie, czy mi to odpowiada, czy nie mam innych zajęć w te dni czy choćby dodatkowej pracy - zostało mi to po prostu oznajmione.

03.06.2014 12:01

Witaj.

Skoro rozmowy nie przyniosły skutku to najwyższa pora na ostatnią rozmowę,tą najbardziej stresującą... Powiedz że dostałaś inną propozycję pracy,taką za którą da się przeżyć. Zaznacz że nie odchodzisz dlatego ze ktoś Cię "przekupił" lecz dlatego że nie dotrzymali słowa a Ty nie możesz sobie pozwolić na taką pracę w której nie masz szans zarobić bo ciągle jesteś zbędna    Myślę że to już nie ma co sie bawić w zaczekam jeszcze tydzień może jednak coś się poprawi. Jesli rodzice małej byliby kulturalnymi ludzmi na poziomie to wiedzieliby że niania to człowiek który musi z czegoś żyć. Moim zdaniem nie szanują ani Ciebie ani nie szanowali poprzednich opiekunek no i niestety to że mała miała tyle niań to zawdzięcza tylko rodzicom.

Pozdrawiam i trzymam kciuki,nie daj się   

 

03.06.2014 12:37

Samej mi się chce już z siebie śmiać, że dałam się tak wmanewrować.
A z tą pracą ojca dziewczynki to też takie cuda wychodzą, dziwią mnie te ciągłe zmiany i przeskoki. Może znowu dałam zrobić się w konia i chodzi o jeszcze coś innego, może mają jakichś znajomych co charytatywnie się też małą czasem zajmują a ja nie wiem.
Potrafią być nieuprzejmi jak się im zwraca o coś uwagę, nie wiem czy chcę sobie to fundować na koniec - może faktycznie po prostu nieładnie zrezygnuję 'z dnia na dzień' telefonicznie i tyle, zachowam się jak wszystkie ich opiekunki do tej pory. Moja własna osobista mama (    ) powiedziała mi, żebym nie traktowała ludzi z dobrocią i szacunkiem kiedy oni robią mnie regularnie w balona.

03.06.2014 13:22
« Powrót do listy tematów