Pokora u niań, a chęć pracy

Forum » Od czego zależą poszukiwania
Witam drogie mamy i nianie.
Mam do Was dość szczególne dla mnie pytanie. Otóż my nianie pytając w mailu rodziców, którzy zamieszczają ofertę nie mamy prawa pytać o stawkę? Spotkałam się z rodzicami, którzy w swoich ofertach zaznaczali, że dobre warunki płacowe a potem okazało się, że dość kiepskie. Nie mam nic do rodziców, których po prostu nie stać na drogą nianie,szanuję takich, którzy od razu piszą, że mają skromny budżet ale spotkałam się z takimi tylko, dla których praca niani nie jest jakaś bardzo skomplikowana to po co przepłacać? Czy to jakiś trik reklamowy z tym zapewnieniem jakie to fajne warunki ktoś nam oferuje? czy jeśli odpisze takim rodzicom,że to wcale nie jest duża stawka i za taką ilość godzin itp powinno się zapłacić więcej to już nie nadaje się na opiekunkę? Pewien Pan odpisał mi, że szukając trzeba mieć pokorę i szacunek do pracy.Tak owszem ale może też jakieś poczucie własnej wartości przy okazji? Obraził mnie tym bo nie zna mnie, nie wie jakie mam osiągnięcia w życiu, a po takim jednym pytaniu ocenił mnie jak kogoś, komu zależy głównie na pieniądzach. Proszę powiedzcie mi czy my nianie nie mamy prawa pytać o stawkę już na samym początku korespondencji? Przecież nie oszukujmy się dla dużej części z Nas to podstawowy warunek czy będziemy starać się o jakąś pracę.
Jestem osobą skromną i wielokrotnie podczas swojej pracy nie mówiłam co mi się podoba, byłam takim typowym szarym pracownikiem, który się boi pracodawcy. Postanowiłam, że czas na zmiany. Co o tym myślicie?
10.12.2008 11:17
Ja osobiście uważam, że tzw. dobre warunki płacowe, to bardzo subiektywne określenie. Ta sama stawka dla jednych moze być niezła a dla drugich nie do przyjęcia. My rodzice oddając często większośc własnych pensji jesteśmy przekonani, że to są własnie te dobre warunki, nie wszyscy bowiem orientują się dobrze w rynku pracy opiekunek w danym mieście. Z kolei opiekunki maja zapatrywania zupełnie inne na tą sprawę. chcą zarabiać i utrzymywać się ze swojej pracy. Ogólnie rzecz biorąc pogodzenie interesów obu stron jest bardzo trudne. Odpowiadając na Pani pytanie odpowiem, iż ja osobiscie uważam, że pierwsze pytanie skierowane do rodzica " a za ile?" jest mało kulturalne. Ja osobiście miałam często w trakcie poszukiwań niani wrażenie, że nianie często zapominają o podmiocie ich pracy, a więc o dziecku. Jak ktoś do mnie zwonił i zamiast zapytać się o moje dziecko, np. ile ma lat, jaki etat itp. wypalał dosłowine z kwestią " a za ile?" to nie miałam ochoty więcej z tą osobą rozmawiać. Całe szczęscie była to tylko jedna taka rozmowa. Drogie nianie, mam jeszcze taką jedną uwagę. Zwracajcie uwagę na to co wypisujecie na forum. Ja po kilku wypowiedzach pewnych osób na forum nie miałam chęci widzenia ich w roli niani mojego dziecka. Bardzo nie podobało mi się obrazanie rodziców " idiotka" o pewnej mamie, kwestie w stylu " jak ich nie stać to niech dadzą dziecko do złobka", albo "jak chcą luksusu to niech luksusowo płacą", chyba ktoś zapomiał ze kazde dziecko zasługuje na takie same warunki bez wzgledu na zasobność portfela.
10.12.2008 11:56
Zgadzam się z Panią, ja też uważam, że było na tej stronie zbyt wiele obelg w stosunku do rodziców. Ja obie strony bardzo szanuję, rozumiem i jedną i drugą. Tylko moim zdaniem też należy pamiętać, że nie każda niania, która odważy się pytać o pieniążki jest złą nianią...
10.12.2008 12:06
Masz prawo pytać o wszystko!!!!!!!!!!!!!!!Rodzice pytają o wszystko,więc My także mamy prawo pytać.Tak poza tym mnie się kiedyś zapytano kiedy miałam ostatnio Okres.Więc odpowiedziałam kiedy.Oni są wścibscy ,bo co bo Są Kimś lepszym a my Te Gorsze?Cieszę się,że już nie muszę mieć z takimi ludżmi nic do czynienia.
10.12.2008 12:11
Pani Emilio,
zgadzam się z Panią, ale ja też mam pewien problem z tymi dość delikatnymi zagadnieniami ze sfery finansów. Kiedy byłam studentką z zasady nie pytałam przez telefon o wysokość wynagrodzenia, dopiero na zakńczenie spotkania z rodzicami poruszałam tę sprawę. Teraz moja sytuacja wygląda trochę inaczej, mam wyższe wykształcenie pedagogiczne, duże doświadczenie w pracy z dziećmi (niemal w każdym wieku) i.... mam stałą pracę, którą planuję zmienić. Jestem jednak w takim momencie życia, że istotna jest dla mnie możliwość zawarcia umowy, odprowadzania składek i jednak pensja, która pozwoli mi się utrzymać. I tu właśnie jest problem. Większość rodziców nie jest w stanie zapewnić takich warunków. I ja to doskonale rozumiem. Nie wiem tylko czy jest sens umawiać się na bezpośrednie spotkanie, jeżeli z tego powodu będę musiała im odmówić (albo oni mi oczywiście)? Czy nie lepiej takie kwestie omówić od razu przez telefon, żeby zaoszczędzić cenny czas rodziców i mój także, bo przy moim obecnym systemie pracy nie mam go zbyt dużo? Oczywiście nie chodzi o to, żeby od razu pytać o pieniądze. Ja zawsze najpierw pytam o dziecko, zakres obowiązków, miejsce zamieszkania.

Zgadzam się też, że w tym wszystkim najważniejsze jest dziecko. Jednak po latach pracy z różnymi dziećmi, wiem też, że perspektywa pracy z nawet najcudowniejszym dzieckiem na świecie, za 800 zł., bez umowy, nie da mi satysfakcji zawodowej, ani możliwości samodzielnego życia. Podkreślam, że nie jestem materialistycznie nastawiona do życia, ale znam jego realia i wiem, że jako dorosła osoba muszę utrzymać siebie, a w przyszłości także swoją rodzinę.

Ps. Ja nadal nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dotyczące informowania rodziców/ niań przez telefon o wysokości oczekiwanego/proponowanego wynagrodzenia... Z ciekawością więc będę śledzila ten wątek.
10.12.2008 12:12
Witam. Myślę, że to dobry pomysł aby już we wstępnej rozmowie rozmawiać o wynagrodzeniu. Często jest tak, że ja sama szukając niani już przez telefon mówię ile jestem w stanie zapłacić. Pozwala mi to zaoszczędzić czas na spotkanie z tymi nianiami, którym odpowiadają proponowane przeze mnie warunki finansowe.
10.12.2008 12:23
Witam. Według mnie jak najbardziej pytać od razu o wszystko co nas interesuje. Nie twierdzę , żeby pytać o kwotę w pierwszym zdaniu. Ostatnio poszukiwałam pracy przez pośrednika częstochowskiego. Pani zapytała o rzeczy ważne dla niej, ja o rzeczy ważne dla siebie. Ważnymi pytaniami był dla mnie wiek dziecka, zakres obowiązków, godziny pracy oraz kwota. W ogłoszeniu mama dziecka umieściła informacje, że może być również studentka zaoczna. Przez telefon jeszcze raz jasno podkreśliłam, że będąc na V roku mam zajęcia w piątek co dwa tygodnie od rana do wieczora. Pani nie miała zastrzeżeń umówiła się na spotkanie. Po rozmowie okazało się, że większość informacji przekazanych zarówno w ogłoszeniu jak i w rozmowie telefonicznej to zwykła fikcja. Mama dzieciaka dopuszczalnie szukała studentki zaocznej, ale chyba nie chodzącej na zajęcia. Po co więc marnowała czas mój i swój? Czy nie można było powiedzieć przez telefon, że nie jest zainteresowana? Pytam zawsze o rzeczy , które mnie interesują,a mimo to dochodzi do dziwnych nieporozumień. Po co oszukiwać w ogłoszeniach tego nie wiem. W każdym razie pokazałam pani jakie ogłoszenie zamieściła i zapytałam jak ono ma się do rzeczywistości. Pozdrawiam. Prawo zadawania pytań mają zarówno rodzice, jak i opiekunki.
10.12.2008 12:48

Emilia Białas
Drogie nianie, mam jeszcze taką jedną uwagę. Zwracajcie uwagę na to co wypisujecie na forum. Ja po kilku wypowiedzach pewnych osób na forum nie miałam chęci widzenia ich w roli niani mojego dziecka.

Pani Emilio! I właśnie bardzo dobrze że jest forum i nie każdy zwraca uwagę...

Odnośnie rozmowy o finansach już podczas pierwszej rowmowy telefonicznej - jestem jak najbardziej za. To oszczędność czasu zarówno dla rodziców jak i dla niani, gdyz pozwala przynajmniej mniej więcej zorientować sie czy da się w ogóle w tej kwestii dogadać. ALE! - rozmowa taka powinna być umiejętna i z wyczuciem, a nie od razu z obu stron "za ile". Bo przecież najpierw należałoby sie dowiedzieć o co w ogóle chodzi i co kto oferuje (obie strony) - a dopiero później można ustalać ile rodzic może zapłacić, a za ile niania może podjąć TE KONKRETNIE obowiązki. Natomiast zaczęcie rozmowy od kwot, to jakieś nieporozumienie...
10.12.2008 12:52
Niestety jest to dla mnie bynajmniej dziwna sytuacja .Każdy bez wyjątku pracuje po to aby zarobkować i te panie ,które twierdza że tak nie jest po prostu kłamią.Wiele razy pisano na forum ze niestosowne itp .jest pytanie o stawkę, czy państwo szanują swój i cudzy czas.Dlaczego nie piszecie stawek w ogłoszeniach dlaczego jest to temat tabu.Dla mnie to zwykłe oszustwo ,i matactwo .Ja stawkę ,doświadczenie itp.zawsze mam w ogłoszeniu i zwracają sie ci rodzice ,którym to odpowiada.
Nie zmienia to faktu ze traktuje dzieci wyjątkowo i sercem na dłoni.jest to dla nas nian bardzo krzywdzące ze ocenia sie nas po wysokosci stawki.
A co do obrażania rodziców to jedna i druga strona dorównuje sobie w tej kwestii .Proszę jednak tylko nie zapominać ze wiele z nas niań również jest rodzicami.Niepotrzebna dramaturgia przemawia przez niektóre Panie.
10.12.2008 12:53
Pani Anno, nie oszukujmy się, jeśli to jest Pani źródło utrzymania, tak jak jest to u mnie, to finanse są istotną informacją. Nie rozumiem rodziców, którzy piszą coś o tym, żeby niania kochała dziecko, a nie pieniądze. Ja nie kocham pieniędzy, ale są mi do życia potrzebne. To, że zarabiam jako niania nie oznacza, że potrzebuje mniej pieniędzy, a to, że lubię dziecko, którym się zajmuję, nie oznacza, że mam mało zarabiać, bo to przyjemność przebywać z takim brzdącem. Szanujmy siebi i swój czas. Jedna z mam na forum napisała coś o tym, że niewiele osób chce już charytatywnie(!!!) zajmować się dzieckiem. Przypominam, że dla wielu ludzi to jest praca, źródło utrzymania. My w ten sposób nie dorabiamy, a zarabiamy. Rok temu miałam taką sytuację. Byłam na rozmowie z rodzicami bliźniaczek. Do omówienia kwestii finansowych doszło pod koniec spotkania. Ze swojej strony powiedziałam, że u każdego pracodawcy (wtedy pracowałam w kilku miejscach) otrzymuję 7zł/h, więc za opiekę nad bliźniaczkami zaproponowałam 10 zł/h. Rodzice powiedzieli, że w takim razie dziękują... Opieka nad dwójką dzieci to więcej obowiązków niż opieka nad 1 dzieckiem. Z tego również wynika, że warto o finansach porozmawiać od razu, bo ja z tymi rodzicami ustaliłam wszystko, a na końcu okazało się, że stawka, którą proponowałam Im nie odpowiada. Pozdrawiam
10.12.2008 12:58

Anna .
oferuje? czy jeśli odpisze takim rodzicom,że to wcale nie jest duża stawka i za taką ilość godzin itp powinno się zapłacić więcej to już nie nadaje się na opiekunkę? Pewien Pan odpisał mi, że szukając trzeba mieć pokorę i szacunek do pracy.Tak owszem ale może też jakieś poczucie własnej wartości przy okazji? Obraził mnie tym bo nie zna mnie, nie wie jakie mam osiągnięcia w życiu, a po takim jednym pytaniu ocenił mnie jak kogoś, komu zależy głównie na pieniądzach. Proszę powiedzcie

Jeśli rozmowa odbyłaby sie bez wzajemnych ocen, to może nikt by sie nie czuł obrażony. Pani oceniła stawkę jako nie "dużą" - a cóż to znaczy? Dla różnych ludzi to ma różną wartość. Jeśli Pani powie, że Pani kontketnie stawka taka nie odpowiada, rodzic nie poczuje sie dotknięty, tylko będzie szukał dalej osoby, która po prostu zgodzi sie na pracę za proponowaną stawkę. I dopóki takie osoby będzie znajdował, dopóty oferowana przez niego stawka będzie wystarczająco "duża". Bo nie ma odgórnego kodeksu ile za co nianiom się należy i ile to jest "dużo" i ile płacić się "powinno". Rynkiem rządzą prawa popytu i podaży. Więc pozostaje Pani odnosić się tylko i wyłącznie do swoich potrzeb i nie oceniać rodziców i ich propozycji, tylko je przyjmować bądź odrzucać. I nie powoływać się na domniemane "powinności" stron. Wtedy każda ze stron powinna czyć się komportowo i nie mieć powodów do obrażania się bądź pouczania i moralizatorstwa (np. o szacunku do pracy).
10.12.2008 13:11
W 100% zgadzam się z Paniami: Anną P. i Karoliną P. Otóż, sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Dzwoniłam w sprawie pracy, zapytałam o wszystkie kwestie dotyczące jej: informacje o dziecku, miejsce zamieszkania, oczekiwania od niani, zakres obowiązków, dni i godziny pracy itp. Jednak, aby nie wyjść na osobę zainteresowaną tylko wynagrodzeniem, tej sprawy nie poruszyłam. Rozmowa była miła. Wszystko mi odpowiadało dlatego umówiłam się na spotkanie. Trwało ok godziny, było sympatyczne, dziecko okazało się cudowne. Pod koniec rozmowy poruszyłam sprawę wynagrodzenia. I w tym momencie wszystko zmieniło postać rzeczy. Otóż Kobieta zaproponowała ze swojej strony stawkę w wysokości 3zł/h. No cóż...chyba wiadomo, że w tym momencie nie mogłam się zgodzić na dalszą współpracę, gdyż za te pieniądze nie byłabym w stanie się nawet utrzymać. Było mi tym bardziej przykro, że straciłam czas zarówno swój jak i tej kobiety. Druga sytuacja w jakiej się znalazłam, była podobna, lecz podczas rozmowy zapytałam tym razem jakie jest w stanie wynagrodzenie zapewnić ta rodzina. Pani z którą prowadziłam rozmowę, zapewniła, że wszystko ustalimy na spotkaniu i na pewno się dogadamy. Tym razem za opiekę nad dwójką dzieci zaproponowała 5zł/h.
Dlatego drodzy rodzice, myślę, ze naprawdę nie ma nic złego w tym abyśmy już podczas rozmowy telefonicznej ustaliły przewidywaną stawkę. W ten sposób zaoszczędzimy czas i swój i wasz. Owszem nie jestem za tym, aby pytanie o stawkę było pierwszym pytaniem w rozmowie, gdyż to dosyć niekulturalne i niestosowne. Jestem nawet za tym, aby to rodzice pierwsi poruszyli temat jakie wynagrodzenie oferują, lub jasno umieścili to w swoich ogłoszeniach. Serdecznie POZDRAWIAM.
10.12.2008 13:28

Emilia Białas
Ja osobiście uważam, że tzw. dobre warunki płacowe, to bardzo subiektywne określenie. Ta sama stawka dla jednych moze być niezła a dla drugich nie do przyjęcia. My rodzice oddając często większośc własnych pensji jesteśmy przekonani, że to są własnie te dobre warunki, nie wszyscy bowiem orientują się dobrze w rynku pracy opiekunek w danym mieście. Z kolei opiekunki maja zapatrywania zupełnie inne na tą sprawę. chcą zarabiać i utrzymywać się ze swojej pracy. Ogólnie rzecz biorąc pogodzenie interesów obu stron jest bardzo trudne. Odpowiadając na Pani pytanie odpowiem, iż ja osobiscie uważam, że pierwsze pytanie skierowane do rodzica " a za ile?" jest mało kulturalne. Ja osobiście miałam często w trakcie poszukiwań niani wrażenie, że nianie często zapominają o podmiocie ich pracy, a więc o dziecku. Jak ktoś do mnie zwonił i zamiast zapytać się o moje dziecko, np. ile ma lat, jaki etat itp. wypalał dosłowine z kwestią " a za ile?" to nie miałam ochoty więcej z tą osobą rozmawiać. Całe szczęscie była to tylko jedna taka rozmowa. Drogie nianie, mam jeszcze taką jedną uwagę. Zwracajcie uwagę na to co wypisujecie na forum. Ja po kilku wypowiedzach pewnych osób na forum nie miałam chęci widzenia ich w roli niani mojego dziecka. Bardzo nie podobało mi się obrazanie rodziców " idiotka" o pewnej mamie, kwestie w stylu " jak ich nie stać to niech dadzą dziecko do złobka", albo "jak chcą luksusu to niech luksusowo płacą", chyba ktoś zapomiał ze kazde dziecko zasługuje na takie same warunki bez wzgledu na zasobność portfela.

Zgadzam się z Panią w kwestii "delikatności i subtelności" w rozmowach o finansach. Osobiście nigdy pierwsza nie poruszam tego tematu. Poza tym najpierw muszę poznać warunki pracy czyli: ile dzieci miałabym mieć pod swoją opieką, w jakim są wieku, jekiej płci, ile godzin dziennie będę potrzebna, czy rodzicom zależy tylko na opiece czy również na innych pracach domowych, czy będę musiała gotować dziecku czy tylko odgrzewać to co ugotuje mama? Tych pytań jest bardzo dużo! Wiec tak naprwdę dopiero na koniec osobistej rozmowy mogę się wypowiedzieć w sprawie płacy. A odpowiadając na ogłoszenie kierowałabym się raczej miejscem zamieszkania ( bo dobry dojazd i wzgledna bliskość skraca mój czas pracy i daje większą pewność punktualności ).
Natomiast co się tyczy wypowiedzi na forum...
Każdy ma prawo do swojego zdania i dobrze, że je wypowiada. Nawet jeśli forma lub treść tej wypowiedzi komuś przeszkadza. Być może Pani dana wypowiedź nie pasuje ale innej mamie moze akurat przypadła do gustu... Oczywiście nie mam tu na mysli epitetów bo to na pewno jest nie stosowne, chociaż raz mi się zdażyło jednej niani napisać cos dosadnie pod jej adresem ale przegieła kobieta ostro i bezposrednio mnie obraziła. trudno czasem w takich sytuacjach zachować zimna krew i czegos nie "palnąć".
Pozdrawiam...
10.12.2008 13:30
Czy mamy wybierające się do pracy nie wiedzą za ile będą pracować? Czy też są tak..."niepokorne", że nie pytają ile będą zarabiały i traktują to jak ....randkę w ciemno? Uważam, że jak kogoś stać na wszystko (segmenty, drogie samochody itp.) a nie stac na Nianię, to niech sobie sam wychowuje dziecko i siedzi w domu! Praca z dzieckiem jest CIĘŻKĄ PRACĄ FIZYCZNĄ JAK RÓWNIEŻ UMYSŁOWĄ! Prośba do (niektórych) mam: TROCHĘ POKORY WOBEC NIAŃ, bo nie jesteście w niczym ale to wniczym lepsze od nich! Niektóre Nianie, pracując dały radę wychować bardzo dobrze swoje dzieci i są z tego dumne. I to,że wy nie potraficie sobie w ten sposób poradzić nie oznacza, że możecie się wywyższać i traktować ludzi jak tanią siłę roboczą. Zamiast się cieszyć,że...póki co (bo to ma zostać prawnie uregulowane) i tak wam to taniej wychodzi, bo nie musicie Nianiom płacić składek ZUS-owskich, to jeszcze kombinujecie, jakby tu biedną, szukającą pracy osobę maksymalnie wykorzystać! Powtarzam: JAK WAS NIE STAĆ GODZIWIE WYNAGRODZIĆ TO SIEDŹCIE W DOMU I WYCHOWUJCIE SWOJE DZIECI SAME. To naprawdę fajne,miłe zajęcie. Po to się ma chyba dziecie,prawda? Pozdrawiam.
10.12.2008 14:07

Emilia Białas
Ja osobiście uważam, że tzw. dobre warunki płacowe, to bardzo subiektywne określenie. Ta sama stawka dla jednych moze być niezła a dla drugich nie do przyjęcia. My rodzice oddając często większośc własnych pensji jesteśmy przekonani, że to są własnie te dobre warunki, nie wszyscy bowiem orientują się dobrze w rynku pracy opiekunek w danym mieście. Z kolei opiekunki maja zapatrywania zupełnie inne na tą sprawę. chcą zarabiać i utrzymywać się ze swojej pracy. Ogólnie rzecz biorąc pogodzenie interesów obu stron jest bardzo trudne. Odpowiadając na Pani pytanie odpowiem, iż ja osobiscie uważam, że pierwsze pytanie skierowane do rodzica " a za ile?" jest mało kulturalne. Ja osobiście miałam często w trakcie poszukiwań niani wrażenie, że nianie często zapominają o podmiocie ich pracy, a więc o dziecku. Jak ktoś do mnie zwonił i zamiast zapytać się o moje dziecko, np. ile ma lat, jaki etat itp. wypalał dosłowine z kwestią " a za ile?" to nie miałam ochoty więcej z tą osobą rozmawiać. Całe szczęscie była to tylko jedna taka rozmowa. Drogie nianie, mam jeszcze taką jedną uwagę. Zwracajcie uwagę na to co wypisujecie na forum. Ja po kilku wypowiedzach pewnych osób na forum nie miałam chęci widzenia ich w roli niani mojego dziecka. Bardzo nie podobało mi się obrazanie rodziców " idiotka" o pewnej mamie, kwestie w stylu " jak ich nie stać to niech dadzą dziecko do złobka", albo "jak chcą luksusu to niech luksusowo płacą", chyba ktoś zapomiał ze kazde dziecko zasługuje na takie same warunki bez wzgledu na zasobność portfela.

DO momentu podjęcia PRACY przez Opiekunkę szukanie pracy/opiekunki jest zwyczajnym rynkiem....zpodstaw ekonomii które Pani miała.Obiektywne jest,że dziecko mając indywidualna opiekę ma luksusowe warunki. Dodam,ze cytowne fragmenty są moimi wypowiedziami ;Pani Emilia mając do wyboru mnie i kogoś innego wybrała osobę która ją zawiodła; założyła taki wątek na tym forum.Dlaczego rodzice mają tki opór do nazwania tego,że nasz branża to też RYNEK kierujący się prawem popytu i podaży. Wygrywa lepsza oferta.
10.12.2008 14:09
AHA mojego autorstwa nie są sformułowania pt idoitki i za ile tylko jak wyzej napisalam o luksusie bo Opiekunka to LUKSUS i za razem ciężka i dpowiedzialna praca
10.12.2008 14:17
I jeszcze jedno nie uważam jakoby zdanie o luksusie było obraźliwe.
10.12.2008 14:19
Prawdą jest, że jeśli kogoś nie stać na opiekę, to nie powinien się na nią decydować. Mama dzieciaczka, którym ja się zajmuje sama powiedziała w jakiejś luźnej rozmowie, że niania to luksus. Miło, że są jeszcze tacy ludzie, którzy docenią to, że jak dziecko śpi to czasem coś ugotujesz, bo wiesz, że 10h w pracy to dużo... Wystarczy się tylko dogadać i współpraca może być przyjemna, po raz kolejny powiem, że to forum zaczyna przypominać arene do walki rodzice - nianie. Po co to?
10.12.2008 14:20
Moje więc szczęście że większy na rynku jest popyt niż podaż...
10.12.2008 14:56

Emilia Białas
Moje więc szczęście że większy na rynku jest popyt niż podaż...

oj! Widzę, że zaszła Pani za skórę nie jednej niani... Proszę pamietać o własnych słowach przestrogi! Nianie również czytają wypowiedzi mam na forum i innych niań o mamach... A ja czytam i mogę Pani śmiało powedzieć, że zanim bym się zdecydowala odpowiedzieć na Pani ew. ogłoszenie to trzy razy bym się zastanowiła czy chciałabym mieć Panią za pracodawczynię... ( prosze tego źle nie potraktować. Staram się być obiektywna,tym bardziej, że nie mieszkam we Wrocławiu więc takie załozenie jest czysto teoretyczne ).
10.12.2008 15:04

Emilia Białas
Moje więc szczęście że większy na rynku jest popyt niż podaż...

Już raz się Pani na tym przejechała.na tym właśnie polega wykorzystywanie przez rodzicówktóre uważam za uwłaczjące ludzkiej godności!!
10.12.2008 15:07
Aha i Pani Emilo...jedna z koleanek po fachu usđwiadomila mi,ze ja nie pracuje dla RodzicOw dziecka tzlko jest to wspolpraca!!
10.12.2008 15:11
Ergo nie musze byc pokorna!
10.12.2008 15:13
Chyba zostałam źle zrozumiana...
10.12.2008 16:41

Barbara C. ...
Czy mamy wybierające się do pracy nie wiedzą za ile będą pracować? Czy też są tak..."niepokorne", że nie pytają ile będą zarabiały i traktują to jak ....randkę w ciemno? Uważam, że jak kogoś stać na wszystko (segmenty, drogie samochody itp.) a nie stac na Nianię, to niech sobie sam wychowuje dziecko i siedzi w domu! Praca z dzieckiem jest CIĘŻKĄ PRACĄ FIZYCZNĄ JAK RÓWNIEŻ UMYSŁOWĄ! Prośba do (niektórych) mam: TROCHĘ POKORY WOBEC NIAŃ, bo nie jesteście w niczym ale to wniczym lepsze od nich! Niektóre Nianie, pracując dały radę wychować bardzo dobrze swoje dzieci i są z tego dumne. I to,że wy nie potraficie sobie w ten sposób poradzić nie oznacza, że możecie się wywyższać i traktować ludzi jak tanią siłę roboczą. Zamiast się cieszyć,że...póki co (bo to ma zostać prawnie uregulowane) i tak wam to taniej wychodzi, bo nie musicie Nianiom płacić składek ZUS-owskich, to jeszcze kombinujecie, jakby tu biedną, szukającą pracy osobę maksymalnie wykorzystać! Powtarzam: JAK WAS NIE STAĆ GODZIWIE WYNAGRODZIĆ TO SIEDŹCIE W DOMU I WYCHOWUJCIE SWOJE DZIECI SAME. To naprawdę fajne,miłe zajęcie. Po to się ma chyba dziecie,prawda? Pozdrawiam.

Witam.W pełni się z Panią zgadzam,ale część opiekunek,tu na tym FORUM,chyba z obłudą "jest za pan brat".A może już tutaj chcą,na czytających mamach zrobić dobre wrażenie i pokazać,jak to im wcale nie chodzi o pieniądze.Śmiechu warte,aby o coś,co jest zawarte już w ofercie przedstawianej przez Rodziny,opiekunka miałaby pytać ponownie.Nie czarujmy się,wszystko sprowadza się,do prozaicznej sprawy,jaką są niestety pieniądze.Przecież Rodzina poszukująca opiekunki do swojego dziecka,decydując się na pozostawienie go pod opieką obcych osób,przede wszystkim myśli o pieniądzach,o pieniądzach zarabianych w firmach do których,czym prędzej chcą wrócić.Znam przypadek i pewno można by ich mnożyć,że matka wcale nie kryła się przed nianią(której nawet w miarę dobrze płaciła),że woli zapłacić,wie,że opiekunka jest uczciwą osobą(bo znała,z polecenia),a wracając do pracy,gdzie wcześniej pracowała,może więcej odpocząć,aniżeli w domu będąc całe przedpołudnie z dzieckiem,no i oczywiście po południu.I to wszystko nie ma nic wspólnego z tym,że nie kocha własnego dziecka,po prostu stwierdziła po paru miesiącach opieki nad nim,że "wypęka"i wiedząc jaką ma pracę,woli do niej czym prędzej wrócić,bo tam przynajmniej trochę sobie odpocznie.Ale każdy zdaje sobie z tego sprawę,że opiekunka szuka pracy,przede wszystkim,ze względów finansowych.Sprawa miłości do dzieci,czy to swoich,czy to obcych, prawidłowe nimi opiekowanie się,wypełnienie im zabawowo-rozwojowo intelektualnie-spacerowo czasu do przyjścia Rodziców,jest tak oczywista,że szkoda czasu,aby o tym pisać.Pozdrawiam Panią,oraz rozsądnie myślące Nianie i Rodziców,Iwona.
10.12.2008 17:16
« Powrót do listy tematów