Zaufana opieka nad Twoim Domem

Apel do pań i panów - starszych lub młodszych, ale zawsze OBCYCH

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Generalnie popieram Monikę S. . Podoba mi się jej racjonalizm i rzeczowe podejście do tematu. Jednak staję gdzieś tak po środku.Opór teorii spokoju bardziej stawiam z niechęci do mocherów, którym wszystko przeszkadza i coby urozmaicić sobie resztę życia kombinują jak ponarzekać  

Teraz pytanie do Pań bardziej zorientowanych od strony teorii w temacie ADHD. Jak wiemy "moda" na ADHD podobnie jak inne bolączki typu dysleksja zapanowała w przeciągu ostatnich lat. Nie zgłębiałąm tematu teoretycznie , dlatego proszę powiedzcie mi jak jest to w fachowych publikacjach tłumaczone, że kiedyś , lat temu jeszcze jakieś 10-15 problem nie istaniał? Rozumiem, że pierwszą odpowiedzią będzie, ze choroba po prostu nie była diagnozowana. Teraz odwołuję się do pamięci osób , które mają za sobą edukację sprzed kilkunastu , 20stu albo i więcej lat (ja mam 30). Ile przypadków w szkole pamiętacie, które możnaby było podciągnąć pod znane dziś ADHD? Ja na siłę wyduszę może z jeden, dwa egzemplarze? I czy były to przypadki tak drastyczne , jak zdarzają się dziś? - Takich zachowań nie kojarzę w ogóle. Nie mówię jedynie przez pryzmat klas, do których chodziłam, ale całej szkoły podstawowej. Wybryki (zwane wtedy chuligańskimi) i ich sprawcy byli doskonale znani na forum szkoły , nie tylko klasy. Osobiście mówię o latach 80-90. Moj mąż, starszy kilka lat ode mnie też nie może skojarzyć żadnego dziecka ze swoich lat szkolnych , które przejawiałoby zachowania włąściwe dla ADHD. Oczywiscie nie chodziliśmy do jakichś prywatnych szkół z dziećmi spod klosza. Wręcz przeciwnie, bywało "ostro"..Jednak rówieśnicy, którzy rozrabiali , słabo uczyli się , mieli naganne zachowanie to jak pamiętam były dzieci z rodzin patologicznych, alkoholowych lub nieprawidłowych społecznie w inny sposob- np matka zastraszona, zapracowana , mało interesująca się dziecmi, dzieci zaniedbane , mąż- pan i władca również nie angażował sie w rozwój potomstwa. Po prostu wyjaśnienie narzucało się ewidentnie , dlaczego to dziecko ma problemy z nauką i nawet z prawem. Nie było zaś samoistnych "tajemnych opętań szatanem-ADHD" nie wiadomo skąd...Proszę pamiętac , ze nasze roczniki to czasy, gdy dyscyplina w szkole poważnie się poluzowała... A jak było jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej?- to pytanie kieruję do starszych użytkowniczek.

Zastanawiam się, czy literatura fachowa nie podaje jakichś konkretnych powodów- skąd ta błyskawiczna zmiana i nagły przyrost chorych dzieci? Nie wiem- może jakieś hormony teraz są podawane? Wpływ promieniowania? Jakie są konkrety?

Szał na dysleksję, dysortografię itp nastąpił nieco wcześniej , więc jestem bardziej zorientowana. Wierzę, że coś takiego istnieje, bo miałam kolegę w liceum (bardzo madry i pilny uczeń), który swoje imię z "u" potrafił napisać przez "ó"..Wtedy było jeszcze ciężko o papierek , ale co się porobiło kilka lat później...Głowa boli. Osobiście znam kilka osób, którym mamusia załatwiła papier na dysleksję, bo dzieciak i tak ledwo na miernych ciągnął to trzeba było go jakoś podratować.. Kasia R. edytowała ten post 17.07.2009 01:18
17.07.2009 01:15

Monika S.
Chce jechac z dzieckiem ? niech zamawia taksowke bo ja jej tego dziecka rodzic nie kazalam dlaczego mam wiec byc karana jego wrzaskiem czy smrodem niezmienionej pieluchy ? No prosze was jak o dzieci chodzi to kazda wyrozumiala a gdyby chodzilo o co innego to z pewnoscia pierwsza do prawienia morałów. To ze nie mam dziecka nie znaczy ze czegos nie rozumiem. Sama zajmuje sie teraz juz 9 miesiecznym dzieckiem i dlaczego mi problemu nie sprawia wysiasc z autobusu albo wyjsc z restauracji ?! Bylo by mi szczerze wstyd i glupio wiedzac ze zaklocam spokoj wspolpasazerow.

Może przeczytaj sobie co piszesz, bo ręce opadają. Nie życzę Ci wcale dzieci, bo sie nie nadajesz... Dziecko ma mieć ordnug, nie może sie źle czuć, nie może być chore, nie może być smutne...
To na, co dziecku pozwolisz?
17.07.2009 03:08

Agnieszka P Niania na weekend

Ewa & Alicja niania z własnym dzieckiem
Zgadzam się,tylo że zanim zostało stwierdzone to że ma ADHD to o tym jak im było przykro że potraktowano ich jak tredowatych wiedzą tylko oni    tak potraktowali ich nie tylko rodzice,ale również nauczyciele które jedno z nich jak ich syn był nie grzeczny kazał mu wchodzić pod ławke      
Nawiazać chce do tego że nie zawsze wiemy jaka jest przyczyna że dziecko jest takie a nie inne,tylko nie raz bardziej obchodzi nas to że coś nam przeszkadza i mamy w nosie to że coś tam......

To tylko pokazuje jak bardzo nauczyciele i pracownicy szkół ogólnych nie są wyedukowani w tym temacie. Bo normalnie, człowiek, który ma o ADHD jakieś pojęcie, to zauważyłby niepokojace sygnały i pokierował rodziców na badania psychologiczne. A kazanie dziecku siedzieć pod ławką jest chore i dyskwalifikuje takiego nauczyciela do pracy w zawodzie. Szczerze współczuje, że tak się to potoczyło. A czy ten chłopiec chodził do przedszkola? W przedszkolach są psychologowie, którzy obserwują rozwój i zachowanie dzieci również pod kontem rozpoznawczym ADHD.

Ja jako absolwentka kolegium nauczycielskiego na szczęscie zostałam przygotowana na taką pracę z ADHDowcem, ale na praktykach widziałam panie po UWr i nie potrafiły sobie z dzieckiem poradzić. Im gorzej sobie z nim radziły tym więcej do niego mówiły i coraz dłuższymi, bardziej skomplikowanymi zdaniami. Polonistce ręce opadały, bo dziecko nigdy nie zrobiło żadnego zadania domowego. Po prostu nie rozumiało tego jej całego słowotoku...
Uważam, że osoby mające kontakt z dziecmi powinny doskonale znać psychologię. Są wtedy w stanie szybciej pomóc dzieciom.
17.07.2009 03:22

z ludzmi nie pelnosprawnymi jest inaczej oni nie wybierali sobie zycia na wozku lub z porazeniem ... Matki skoro juz zdecydowaly sie byc tymi matkami i to byl ich zazwyczaj swiadomy wybor powinny udzwignac wszystkie tego konsekwencje.


A skąd bedziesz wiedziała, przed zwróceniem uwagi i "wieszaniu psów" na krzyczącym dziecku i jego matce, czy ono jest zdrowe czy chore? Oświeć mnie...
17.07.2009 06:53

Monika S.

a tak swoja droga
a tak swoja droga :
bachor (hebr. bachur ‘młodzieniec’) pot. pejoratywne określenie niesfornego dziecka.
bachór brzuch, przen. o małym dziecku, jeszcze niezdolnym na pastuszka, więc będącym darmozjadem
no i gdzie tu to okrutne okropne paskudne znaczenie ?

Moze juz skoncz te swoje wywody i juz wiecej sie nie osmieszaj, to co pokazalas w zupelnosci wystarczy.
17.07.2009 07:21
Mój synek też ma podejrzenie ADHD.Chodzi regularnie do psychologa i teraz ma też ustalone wizyty u neurologa.Ogólnie w domu to dosyć grzeczny i mądry chłopczyk,ale ja potrafię sobie radzić ze swoim dzieckiem.Nie powiem czasami ma napady złości,ostatnio wrzeszczał przez 40minut,bo chciał na mnie wymusić pewną rzecz,ale pracuję ze swoim dzieckiem i coraz rzadziej mu się to zdarza.I to nie jest wcale kwestia wychowania jak nie którzy twierdzą itp.Mam też o rok młodszą od synka córkę i ona nie ma takich problemów,a dzieci wychowuję przecież tak samo    Panie w przedszkolu i szkole są po wykształceniu pedagogicznym i często też psychologicznym,a niestety nie potrafią sobie w wielu przypadkach radzić z takimi dziećmi.Pisałam kiedyś w innym temacie ,że pani przedszkolanka zakneblowała i związała moje dziecko nie mogąc go uspokoić.Pani psycholog która pracuje z moim dzieckiem nie potrafi tego pojąć,bo na zajęciach z nią syn nie sprawia problemów,jest czasem niespokojny i ruchliwy,ale potrafi nad tym panować jak mu się zwróci uwagę.
17.07.2009 09:16
Nie wyobrażam sobie wysiadania z płaczącym dzieckiem z autobusu. Mieszkam w małej miejscowości, PKS-y nie kursują często i co jak dziecko płacze to mam wysiąść i czekać na następny autobus godzinę.
Nieraz jadąc autobusem musiałam z dzieckiem stać bo nikt nie ustąpił mi miejsca. Nic dziwnego, że dziecko płakało.
Nie wspomnę o docinkach w moim kierunku, że nastolatki rodzą dzieci itp.
Ostatnio jak byłam w parku z moją 8 miesięczną siostrzenicą usłyszałam jak dwie kobiety mnie obgadywały " taka młoda, a już ma dziecko, teraz to jest tyle patologii" itp.
Już w końcu nie wytrzymałam i mówię "No pewnie, ze patologia. Oprócz tej dziewczynki to mam jeszcze czwórkę dzieci, męża alkoholika i mieszkamy na śmietniku". Kobiety od razu zamilkły i zrobiło im się głupio.

Inna sytuacja: upał 30 stopni, jadę z 5 miesięcznym dzieckiem autobusem, dziecko lekko ubrane (pampers, cieniusieńka sukienka i chusta na głowie). I oczywiście jakaś starsza Pani mnie poucza, że dziecko nabawi się zapalenia płuc bo za cienko ubrane, dlaczego nie ma skarpetek i czapki na uszkach? Nachyla się nad wózkiem, mała się przestraszyła i zaczęła płakać. Proszę ją, aby się odsunęła bo muszę małej dać pić. Kobieta szuka czegoś w torebce i wyciąga baton i mówi, że mam dać go dziecku to przestanie płakać, bo ona zawsze jak jej dzieci płakały to dawała im słodycze.
Ręce mi opadły
17.07.2009 09:46

Kasia R.
Generalnie popieram Monikę S. . Podoba mi się jej racjonalizm i rzeczowe podejście do tematu. Jednak staję gdzieś tak po środku.Opór teorii spokoju bardziej stawiam z niechęci do mocherów, którym wszystko przeszkadza i coby urozmaicić sobie resztę życia kombinują jak ponarzekać  

Teraz pytanie do Pań bardziej zorientowanych od strony teorii w temacie ADHD. Jak wiemy "moda" na ADHD podobnie jak inne bolączki typu dysleksja zapanowała w przeciągu ostatnich lat. Nie zgłębiałąm tematu teoretycznie , dlatego proszę powiedzcie mi jak jest to w fachowych publikacjach tłumaczone, że kiedyś , lat temu jeszcze jakieś 10-15 problem nie istaniał? Rozumiem, że pierwszą odpowiedzią będzie, ze choroba po prostu nie była diagnozowana. Teraz odwołuję się do pamięci osób , które mają za sobą edukację sprzed kilkunastu , 20stu albo i więcej lat (ja mam 30). Ile przypadków w szkole pamiętacie, które możnaby było podciągnąć pod znane dziś ADHD? Ja na siłę wyduszę może z jeden, dwa egzemplarze? I czy były to przypadki tak drastyczne , jak zdarzają się dziś? - Takich zachowań nie kojarzę w ogóle. Nie mówię jedynie przez pryzmat klas, do których chodziłam, ale całej szkoły podstawowej. Wybryki (zwane wtedy chuligańskimi) i ich sprawcy byli doskonale znani na forum szkoły , nie tylko klasy. Osobiście mówię o latach 80-90. Moj mąż, starszy kilka lat ode mnie też nie może skojarzyć żadnego dziecka ze swoich lat szkolnych , które przejawiałoby zachowania włąściwe dla ADHD. Oczywiscie nie chodziliśmy do jakichś prywatnych szkół z dziećmi spod klosza. Wręcz przeciwnie, bywało "ostro"..Jednak rówieśnicy, którzy rozrabiali , słabo uczyli się , mieli naganne zachowanie to jak pamiętam były dzieci z rodzin patologicznych, alkoholowych lub nieprawidłowych społecznie w inny sposob- np matka zastraszona, zapracowana , mało interesująca się dziecmi, dzieci zaniedbane , mąż- pan i władca również nie angażował sie w rozwój potomstwa. Po prostu wyjaśnienie narzucało się ewidentnie , dlaczego to dziecko ma problemy z nauką i nawet z prawem. Nie było zaś samoistnych "tajemnych opętań szatanem-ADHD" nie wiadomo skąd...Proszę pamiętac , ze nasze roczniki to czasy, gdy dyscyplina w szkole poważnie się poluzowała... A jak było jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej?- to pytanie kieruję do starszych użytkowniczek.

Zastanawiam się, czy literatura fachowa nie podaje jakichś konkretnych powodów- skąd ta błyskawiczna zmiana i nagły przyrost chorych dzieci? Nie wiem- może jakieś hormony teraz są podawane? Wpływ promieniowania? Jakie są konkrety?

Szał na dysleksję, dysortografię itp nastąpił nieco wcześniej , więc jestem bardziej zorientowana. Wierzę, że coś takiego istnieje, bo miałam kolegę w liceum (bardzo madry i pilny uczeń), który swoje imię z "u" potrafił napisać przez "ó"..Wtedy było jeszcze ciężko o papierek , ale co się porobiło kilka lat później...Głowa boli. Osobiście znam kilka osób, którym mamusia załatwiła papier na dysleksję, bo dzieciak i tak ledwo na miernych ciągnął to trzeba było go jakoś podratować..

Myślę,że często jest tak,że jak rodzice nie dają sobie rady z dziećmi to od razu zwalają na ADHD.Tak samo jest z dyslektykami-nie potrafi poprawnie pisać to znaczy ze to z powodu choroby...no bo po co usiąść i codziennie przez godzinke ćwiczyc.Dzieci z ADHD jest o wiele więcej niż się mówi.To specyficzna choroba i nie obiawia się tylko złym zachowaniem.Kiedyś też były dzieci chore na ADHD tylko nikt nie wiedział,że taka choroba jest.Ja np mam zdiagnozowane ADHD dopiero teraz, a jak byłam mała to moja mama mówiła,że ja nie byłam dzieckiem które krzyczało,piszczało,i waliłoekami i nogami,że coś chce tylko wszędzie mnie było pełno,ciągle biegałam,potrzebowałam być w ciągłym ruchu.Teraz też tak mam,nie potrafie stać w miejscu(musze sie chociaz kołysać   jak rozmawiam przez telefon to chodze po całym domu...itd I rozmawiałam ostatnio z koleżanka która ma 40 lat(też ma zdiagnozowane ADHD)i ona ma podobnie jak ja.Tak więc dziecko nie grzeczne nie oznacza ADHD,a ADHD-nie oznacza dziecka niegrzecznego.
17.07.2009 13:14
Niestety większość przypadków ADHD to dzieci ROZPUSZCZONE ale wszystko wychodzi ( a przynajmniej powinno być ) przy prawidłowo przeprowadzonych badaniach. Miałam praktyki w poradniach psychologiczno pedagogicznych i często pracujące tam panie opowiadały że rodzice chcą PRZEKUPYWAĆ pracowników żeby tylko wystawiły określone zaświadczenie. Kiedyś problem ADHD i dys. nie istniał dlatego że rodzice ostrzej wychowywali swoje dzieci. Nie było pozwolenia na bicie,kopanie ,gryzienie i plucie.
Oczywiście nie twierdze,że zjawiska ADH I dys. nie ma ale w większości jest to mocno przesadzone. Nieraz wystarczy DYSCYPLINA i problem znika sam   
17.07.2009 17:15
Ja też mam ADHD    Nie jest ono zdiagnozowane ale o tyle o ile sie naczytalam o tym to pasuje wzorcowo   
I niestety bardzo mi to w życiu przeszkadza   
17.07.2009 21:38
Więc jaki procent ludzi ma ADHD? Za chwilę okaze się , że 50, 60 a może 80%. Choroba społęczna? A może w takim razie norma? Każdy, dosłownie KAŻDY ma wady, które w życiu mu przeszkadzają. Niestety indywidualne problemy człowieka mogą być zbagatelizowane, póki nie okrzyknie się ich wspólną szumną naukową nazwą dzięki której będzie można jechać na taryfie ulgowej.
17.07.2009 23:51
« Powrót do listy tematów