dziecko mnie ignoruje.nianie, pomóżcie:)

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Drogie Nianie! jestem słabo doświadczoną opiekunką, więc błagam Was o radę.
Od ponad tygodnia pracuję jako au pair za granicą. Przyjechałam tu z założeniem, że zostanę na kilka miesięcy. Na początu dziecko(dziewczynka, 6 lat) wydawało się słodkie, bezproblemowe i bardzo dobrze wychowane, mama jest przemiła, warunki są świetne, ale...
na początku wzbudziły mój niepokój opowieści mamy. O tym, że dziecko należy zrywać codziennie rano dużo wcześniej, niż to konieczne, tylko po to, żeby potem przez pół godziny powtarzać mu"kochanie, jeszcze dużo czasu do szkoły,oglądaj spokojnie tv", i o krnąbrnej, wrednej niani która ośmieliła się powiedzieć "X, jak się nie pospieszysz, to się spóżnisz do szkółki"- niania została natychmiast wywalona."Idiotka, jak mogła tak powiedzieć, dziecko ma do tej pory uraz"
???
no i wszystko jest w ten fason,trzeba dziecku słodzić i chwalić za wszystko, nie można mu zwrócić uwagi.Już 3 dni po moim przyjeździe, obudziłam ją rano, dałam śniadanko, uczesałam, zaprowadziłam do szkółki-wszystko było super, ucałowała mnie na pożegnanie- ale jak po nią przyszłam, kompletnie mnie olała! wcisnela mi swoj plecak i pobiegla do kolezanek- a raczej za koleżankami, bo te pobiegły do swoich mam. Na moje pytania "X, czy chcesz isc do domu, czy zostac się pobawić?" nie było zadnej reakcji. Gdy podchodziłam, ona uciekała, jak wołałam, nie reagowała. Przecież nie będę jej gonić? W konu spasowałam i usiadłam na ławce; gdy wszystkie dzieci już poszły, ona też powiedziała że możemy iść. Przez całą drogę powrotną uciekała przede mną, wbiegając na ulicę i mówiąc, że nie będzie ze mną rozmawiać. Dlaczego? "Nie chce mi powiedzieć."Po wejściu do domu zaproponowałąm jej coś do jedzenia- odmówiła. Potem zadzwoniła do mamy i zaczęła histerycznie krzycześ, że zabrałam ją siłą z placu zabaw, a teraz ona jest głodna a ja nie daję jej nic do jedzenia. Mama kazała mi dać coś słodkiego, mówiąc, że ta histeria to przez "odcukrzenie mózgu". Zrobiłąm podwieczorek, dziecko nic nie zjadło.
??
dzien poźniej była podobna sytuacja, tylko bez jedzenia.
A dzisiaj- było wszystko super, w przerwie obiadowej zabrałam ją ze szkoły, zjadłysmy razem obiadek, pograłysmy w berka i powspinalysmy się po drzewach.Zrobiło się ciepło, więc zapytała się, czy może wracać do szkoły bez kurtki. Zgodziłam się, ale powiedziałam że musi być sweterek i że weźmiemy kurtkę w rękę, bo jak będzie wracała (17) to może być zimno. Dziecko najpierw się zgodziło, potem powiedziało, że nie. Zaczęłam mówić, ze nie musi jej zakladac, ale żeby po prostu ją wziąć- ja poniosę. Dziecko KATEGORYCZNIE odmówiło, zaczęła płakać, usiadła na ziemii, zdjęła buty i założyła klapki(!) mówiąc że chce w nich iść. Kiedy udało mi się wyperswadować klapki i przeforsować sweterek, mała wyszła z domu a ja za nią, z kurtką pod pachą. Dostała dzikiej histerii na widok tej kurtki, płacz, krzyki- było już b. późno, musiałysmy isc do szkoly- nie mialam wyjscia, zostawiłam kurtkę, stanęło na jej...
Potem przez całą drogę szła 10 m przede mną, nie odzywając się dpo mnie. Jak przyszłam po nią, udawała że mnie nie zna, w drodze powrotnej to samo. Co mam zrobić? Jak do niej mówię, to mnie olewa, nie słucha się, często po prostu traktuje mnie jak powietrze.a ja nie chcę robić scen. Nie mogę jej skarcić- jej mama nie uznaje kar. Mogę tylko mówić "proszę, kochanie..."Wydaje mi się, że dziecko po rpostu mnie nie lubi- nie wiem dlaczego, poświęcam jej dużo czasu, bawimy się, czytamy bajeczki, hasamy w ogródku, ona mnie przytula i całuje na dobranoc;]ale potem są takie "awantury" po których chodzi obrażona...i nie reaguje na nic co do niej mówię,jeśli probuję porozmawiać, ona po rpostu odchodzi.
Jej mama na to wszystko(dziecko skarży się mamie, że ją zmuszam i krzyczę- nie krzyknęłam ani razu!) "no ale jest ciepło. nie trzeba kurtki. daj jej jakieś słodycze."
kochane Nianie! Proszę o pomoc...nie wiem co mam zrobić, strasznie mi przykro i źle w takiej sytuacji, tym bardziej że mieszkam z Dzieckiem i Mamą(dodam że mama jest samotna a dziewczynka jest jedynaczką).I proszę darować sobie złośliwe komentarze- jestem naprawdę w dość trudnej sytuacji, chociażby dlatego, że za granicą, daleko od swoich bliskich i z Dzieckiem które po prostu ma mnie gdzieś...
19.03.2009 18:33
wiesz co ja bym zrobiła ? powiedziała jej kilka razy, że jak nie będzie Cie słuchać to Ty jej też nie posłuchasz jak np będzie się chciała bawić. I tak zrób i bądź konsekwentna nawet jak będzie krzyczeć, płakać itd... A jeśli nie chcesz tego zrobić bo obawiasz się że możesz być zwolniona to spróbuj z nią porozmawiać, ale wtedy gdy będzie spokojna. Powiedz, że jest Ci przykro jak Cie nie słucha i jak Cie tak traktuje, spytaj się jej czy lubi jak ją ktoś olewa... Powiedz jej że jak nie ubierze jakieś części garderoby odpowiedniej do pogody to szkodzi przede wszystkim sobie bo będzie chora i co za tym idzie będzie musiała brać leki itd kasia k. edytowała ten post 19.03.2009 19:13
19.03.2009 19:10

Małgorzata Tomczak
Drogie Nianie! jestem słabo doświadczoną opiekunką, więc błagam Was o radę.
Od ponad tygodnia pracuję jako au pair za granicą. Przyjechałam tu z założeniem, że zostanę na kilka miesięcy. Na początu dziecko(dziewczynka, 6 lat) wydawało się słodkie, bezproblemowe i bardzo dobrze wychowane, mama jest przemiła, warunki są świetne, ale...
na początku wzbudziły mój niepokój opowieści mamy. O tym, że dziecko należy zrywać codziennie rano dużo wcześniej, niż to konieczne, tylko po to, żeby potem przez pół godziny powtarzać mu"kochanie, jeszcze dużo czasu do szkoły,oglądaj spokojnie tv", i o krnąbrnej, wrednej niani która ośmieliła się powiedzieć "X, jak się nie pospieszysz, to się spóżnisz do szkółki"- niania została natychmiast wywalona."Idiotka, jak mogła tak powiedzieć, dziecko ma do tej pory uraz"
???
no i wszystko jest w ten fason,trzeba dziecku słodzić i chwalić za wszystko, nie można mu zwrócić uwagi.Już 3 dni po moim przyjeździe, obudziłam ją rano, dałam śniadanko, uczesałam, zaprowadziłam do szkółki-wszystko było super, ucałowała mnie na pożegnanie- ale jak po nią przyszłam, kompletnie mnie olała! wcisnela mi swoj plecak i pobiegla do kolezanek- a raczej za koleżankami, bo te pobiegły do swoich mam. Na moje pytania "X, czy chcesz isc do domu, czy zostac się pobawić?" nie było zadnej reakcji. Gdy podchodziłam, ona uciekała, jak wołałam, nie reagowała. Przecież nie będę jej gonić? W konu spasowałam i usiadłam na ławce; gdy wszystkie dzieci już poszły, ona też powiedziała że możemy iść. Przez całą drogę powrotną uciekała przede mną, wbiegając na ulicę i mówiąc, że nie będzie ze mną rozmawiać. Dlaczego? "Nie chce mi powiedzieć."Po wejściu do domu zaproponowałąm jej coś do jedzenia- odmówiła. Potem zadzwoniła do mamy i zaczęła histerycznie krzycześ, że zabrałam ją siłą z placu zabaw, a teraz ona jest głodna a ja nie daję jej nic do jedzenia. Mama kazała mi dać coś słodkiego, mówiąc, że ta histeria to przez "odcukrzenie mózgu". Zrobiłąm podwieczorek, dziecko nic nie zjadło.
??
dzien poźniej była podobna sytuacja, tylko bez jedzenia.
A dzisiaj- było wszystko super, w przerwie obiadowej zabrałam ją ze szkoły, zjadłysmy razem obiadek, pograłysmy w berka i powspinalysmy się po drzewach.Zrobiło się ciepło, więc zapytała się, czy może wracać do szkoły bez kurtki. Zgodziłam się, ale powiedziałam że musi być sweterek i że weźmiemy kurtkę w rękę, bo jak będzie wracała (17) to może być zimno. Dziecko najpierw się zgodziło, potem powiedziało, że nie. Zaczęłam mówić, ze nie musi jej zakladac, ale żeby po prostu ją wziąć- ja poniosę. Dziecko KATEGORYCZNIE odmówiło, zaczęła płakać, usiadła na ziemii, zdjęła buty i założyła klapki(!) mówiąc że chce w nich iść. Kiedy udało mi się wyperswadować klapki i przeforsować sweterek, mała wyszła z domu a ja za nią, z kurtką pod pachą. Dostała dzikiej histerii na widok tej kurtki, płacz, krzyki- było już b. późno, musiałysmy isc do szkoly- nie mialam wyjscia, zostawiłam kurtkę, stanęło na jej...
Potem przez całą drogę szła 10 m przede mną, nie odzywając się dpo mnie. Jak przyszłam po nią, udawała że mnie nie zna, w drodze powrotnej to samo. Co mam zrobić? Jak do niej mówię, to mnie olewa, nie słucha się, często po prostu traktuje mnie jak powietrze.a ja nie chcę robić scen. Nie mogę jej skarcić- jej mama nie uznaje kar. Mogę tylko mówić "proszę, kochanie..."Wydaje mi się, że dziecko po rpostu mnie nie lubi- nie wiem dlaczego, poświęcam jej dużo czasu, bawimy się, czytamy bajeczki, hasamy w ogródku, ona mnie przytula i całuje na dobranoc;]ale potem są takie "awantury" po których chodzi obrażona...i nie reaguje na nic co do niej mówię,jeśli probuję porozmawiać, ona po rpostu odchodzi.
Jej mama na to wszystko(dziecko skarży się mamie, że ją zmuszam i krzyczę- nie krzyknęłam ani razu!) "no ale jest ciepło. nie trzeba kurtki. daj jej jakieś słodycze."
kochane Nianie! Proszę o pomoc...nie wiem co mam zrobić, strasznie mi przykro i źle w takiej sytuacji, tym bardziej że mieszkam z Dzieckiem i Mamą(dodam że mama jest samotna a dziewczynka jest jedynaczką).I proszę darować sobie złośliwe komentarze- jestem naprawdę w dość trudnej sytuacji, chociażby dlatego, że za granicą, daleko od swoich bliskich i z Dzieckiem które po prostu ma mnie gdzieś...

Moja droga. Jeszcze niedawno sama byłam w podobnej sytuacji. Sześcioletnie dziecko w pełni powinno umieć rozróżniać statusy. Jak pisałaś mama jest samotna i pewnie ciągle pracuje. Jeśli dziecko od niemal urodzenia było wychowywane przez opiekunki to ma prawo tak sie zachowywać jest to bardzo typowe zachowanie dla dzieci które za wszelką cene chcą zwrócić na siebie uwagę. Dla takiego dziecka bardzo ważna jest matka- która tak naprawdę płaci Tobie za jej wychowanie, a jak możesz wychować dziecko skoro nie znasz jego przeszłości. Rodzic nigdy nie powie Ci do końca prawdy o swoim dziecku, bo zawsze uważa je za idealne.Brak ojca tez pewnie ma duzy wpływ na dziewczynkę. Zaobserwuj jej zachowanie w szkole, zapytaj o koleżanki. Chłopiec którym ja się zajmowałam miewał bardzo podobne zachowania. Nie możesz osądzać dziecka. To wcale nie jego wina, bezstresowe wychowanie mamy i opiekunki ukształtowały taki charakter.
Sama z zachowania musisz wybrać metodę na dotarcie się między wami  Może to byc też zachowanie sterowane...
19.03.2009 19:12
Witam .Mała to wszystko wie i dlatego wykorzystuje tą sytłację , ona wyczówa ,że Pani jest bezradna .Wystarczyło jej kilka dni .Proszę o tym porozmawiać z matką dziecka i wytłumaczyć jej ,żeby z Panią współpracowała ,bo inaczej opieka nad małą nie będzie miała sensu a wręcz robicie razem dziecku krzywdę .Mała mósi mieć jasno określone swoje prawa i obowiązki i jeśli rodzice ,a w tym matka dziecka jest wachająca i raz mówi tak ,a raz inaczej robi córce wodę z mózgu .Pozdrowienia.
19.03.2009 19:19
a i jeszcze coś...za każde dobre zachowanie ją chwal, jak zasłuży mów że jesteś z niej duma. Jak będzie zaczynać histeryzować i nie będzie Cię słuchać wyjdź do innego pomieszczenia i powiedz jej żeby przyszła do Ciebie jak się uspokoi to będziecie się bawić w ... albo pójdziecie do ...itd
19.03.2009 19:20
Dziewczynka rozpuszczona do granic możliwości. Najgorsze jest to że jej matka nie widzi błędów wychowawczych i aprobuje w pełni zachowanie dziecka. Może jest scientologiem???

Ola C. dobrze radzi, tylko żeby mamusia nie zaczęła oponować...
19.03.2009 19:24
Trzeba by zacząć od mamusi .Tak jaka mówi Agata dziewczynka rozpuszczana strasznie i źle wychowana.A te fochy chimery...nie daj się sprowokować bo z pewnością dąży właśnie do tego .miałam podobną sytuacje z 6 -latkiem.Ola rady ma dobre ale co kiedy są poza domem nie może stracić dziecka z oczu.Porozmawiaj z matka ze takie sytuacyjne chimery są bardzo groźne po prostu poskarż sie na dziecko w sensie ze TY masz ja pod opieką i to Ty za nią odpowiadasz ona nie może uciekać i robić takich scen.To również musisz wziąć pod uwagę.Ponieważ ewidentnie dziecko zmyśla i wpuszcza cie na minę(że tak sie wyrażę)wnioskuję że chce więcej czasu spędzać z matko gdyż każe wyrzucenie niani powoduje większe zainteresowanie dzieckiem.Natomiast musisz wypracować sobie system i tu niestety wchodzi w grę tonacja głosu jeśli jej popuścisz co pewnie ma miejsce to ona wejdzie Ci na głowę a tym samym nie dasz sobie rady.Na pewno coś bardzo lubi wykorzystaj to jako kartę przetargową .Jeśli on nie odzywa się do ciebie to znaczy że w ten sposób chce Cię za coś ukarać lub zrobić Ci na złość Ty zrób to samo w momencie kiedy to ona będzie chciała coś wyegzekwować od Ciebie.Potem poinformuj ja stanowczo ze takie sytuacje będą się powtarzać kiedy nie będzie ciebie słuchać.Mi się udało kiedy tam pracowałam ten złośliwy i okropny chłopak stał sie moim najlepszym kumplem to reszta miał przechlapane...no ale moja praca trwała miesiąc zanim poskromiłam złośnika.
Ależ możesz z uśmiechem na buzi i słowami proszę kochanie wyegzekwować to co chcesz tylko stanowczo i z uporem maniaka.Ciężki orzech bo matka jest na to wygląda niereformowalna no ale ona z nią nie siedzi:  
19.03.2009 20:08
Może małej brakuje kontaktu z mamą ? Może wykombinowała sobie, ze jak zniecheci nianie, to ona odejdzie a wtedy mama bedzie cały czas z nią ?

Propozycje Oli sa bardzo rozsądne. Dziecko potrzebuje zasad bo to daje mu poczucie bezpieczeństwa. Bez reguł dziecko się gubi, nie potrafi określić własnego miejsca, roli.
Nie trzeba karać, wystarczy jasno okreslic zasady i wyrażnie nagradzać za właściwe a ignorować naganne zachowanie. Potrzeba konsekwencji i cierpliwości.

Nadmierne podawanie słodyczy może czesto powodować zmiennośc nastojów u dzieci. Warto to ograniczyć.
19.03.2009 20:15
mala jest inteligentna i wykorzystuje na maxa glupote mamy i bezradnosc niani. mama chce jej wynagrodzic brak ojca?? robi niestety dziecku krzywde. porozmawiaj z mama w cztery oczy i powiedz co ci lezy bo widze, ze sie meczysz. jesli mama nie zrozumie dalsza wspolpraca wydaje sie byc bez sensu. tez jestes czlowiekiem   
19.03.2009 20:16
Może właśnie dlatego że matka nie siedzi z dzieckiem to dziewczynka tak się zachowuje. Wystawienie niani na próbę przez dziecko często niestety żle się kończy. Dlaczego w szkołach w klasach I - III nie zmienia się wychowawca???? Bo dziecko musi czuć się bezpiecznie. Tak samo jest w domu. Jak jest jedna niania potem następna i kolejna bo mama je ciągle zwalnia to co myśli dziecko???? Ciągle nowe osoby, dziewczynka boi sie zaufać. A kaprysy sa dowodem ze moze potrzebować więcej czasu matki nie niani.
19.03.2009 20:21
Pracowałam w szkole podstawowej a tam naprawdę na korytarzach można się dowiedzieć wielu rzeczy....
19.03.2009 20:24
sęk w tym że mama jest fajna- ciepła, z dzieckiem ma dobry kontakt; często źle mówi o swoim ex mężu, ale nigdy przy dziecku(przy Małej nazywa go "tatusiem").mama nie pracuje też przesadnie dużo,ich kontakt jest bardzo emocjonalny, właściwie to są nawzajem dla siebie takimi "pępkami świata", jak to mama określa.Co mnie jeszcze dziwi- gdy jest jakas rozmowa i ja coś mówię, a Mała wchodzi mi w słowo- mama daje mi znak, żebym się zamknęła;]i mamy obie z uwagą słuchać dziecka. Rozumiem, że dziecko musi mieć poczucie że ktoś jest zainteresowany tym, co ma do powiedzenia, ale w ten sposób nauczy się go chyba tylko tego, że można bezkarnie przerywać i przeszkadzać innym...
no nic, bardzo dziękuję Wam za rady!!!
spróbuję je wdrożyć w życie(o ile dziecko nie wpadnie wkrótce pod samochód w czasie jednej z ucieczek...)
19.03.2009 20:28
Widać ze dziecko jest rozpieszczone do granic mozliwości a co z tym idzie wykorzystuje swoja pozycje (czyli jestem dzieckiem mamusi i nic mi nie zrobisz czy cos w tym stylu)Brak konswkwencji, mama dziecka popelnia duzy blad wychowawczy, te slodycze, pozwalanie, tlumaczenie bez sensu.
Małgosiu wez sie za jej wychowywanie bo wyrosnie z niej tyran. Oczywiscie delikatnie, alebo powiedz mamie od malej ze ty widzsz tą sytuacje nastepujaco...
Wiem ze rodzice nie lubia sluchac rad ale Oni tez sa czasem zapatrzeni w swoj skarb i nie widza oczywistych rzeczy czy zachowan.
19.03.2009 21:14
mama troszke chce wynagrodzic dziecku brak ojca, to sie na niej zemsci, znam taki przypadek,obserwuje go prawie codziennie i dorosly juz ale tak wlasnie rozpieszczany syn ma okropny charakter. to nie wina mamy ze tak robi. to jest JEJ sposob. jesli nie dasz rady w tej rodzinie postaraj sie znalezc inna albo wroc do polski. ale jesli jestes w stanie sobie poradzic z trudna sytuacja (wiem jak jest ciezko z dala od rodziny i przyjaciol,u obcych ludzi i z problemem i jeszcze w tym wieku bo dokladnie w twoim wieku bylam au-pair w londynie) ale poki klopot nie zagraza tobie to da sie go rozwiazac. ja bym na twoim miejscu zaczela jej pomalutku pokazywac ze z mama jest troszke inaczej niz z toba. ze z toba sa inne warunki. ale to baaardzo pomalutku i delikatnie. krzyki,placze i histerie i tak beda mimo wszystko ale albo bedziesz dazyc ku poprawie albo ku zagladzie..mala ma 6 lat. jest inteligentna i rozumna bardziej niz przypuszczasz. zacznij ja w swojej glowie traktowac jak 14latke. dawaj jej tez troche "doroslych" przywilejow w nagrode za dobre zachowanie i zabieraj je za zle (ugadaj z mama czy mozesz np pomalowac paznokcie w weekend,ustal liste takich"doroslych" zajec na ktore mama sie zgodzi)
jak ktos juz napisal-chwal za dobre ,pozadane zachowania a nie zwracaj uwagi na zle.
mala tez zapewne miala juz kilka jesli nie kilkanascie nian. ciezko sluchac kogos kogo sie od wejscia nie lubi bo i tak odejdzie sobie i sie juz wiecej nie pokaze..
19.03.2009 21:14
Posłuchaj Małgosiu.Uważam że postępujesz na piątkę.Nie zmieniaj taktyki,nadal w tym jaka jesteś trwaj.Bądź konsekwentna,dziecko Cię lubi, ale TESTUJE na ile może sobie przy Tobie pozwolić.Taka "gra"   . Wszystko będzie dobrze.Zobaczysz,za jakiś czas nie będziesz miała już tych problemów,ale autorytet i podziw dziecka.Serdecznie pozdrawiam.
Ps.Nie czytałam jeszcze opini innych niań.Odpowiadam wyłącznie na Twój tekst.Jesteś super niania.
19.03.2009 21:25
Witaj ja myślę że one wcale nie ma Cie gdzieś sprawdza na ile może sobie pozwolić , nawet może być tak że nie jest rozpieszczona wiesz, możliwe że kiedy matka na nią nie krzyczy nie kara, brakuje jej tez tego chce być zauważona gdyby Cie nie lubiła nie robiła by tych wszystkich rzeczy pozytywnych .Brak jej kontaktów z matką nie lekceważ jej reaguj kiedy ucieka złap ją i powiedz żeby tego nie robiła bo coś może się stać a Tobie na niej zależy i porostu ją przytul kiedy będzie się szarpać powiedz że jesteście przyjaciółkami może jakiś pakt .Albo to może być gorsze że jeżeli będzie się tak zachowywać to będziesz musiała pojechać do swojego domu a chciałaś zrobić jakieś wycieczki. Możesz też zaproponować za zgodą jej mamy wieczór dziewczyński w piżamach czesanie malowanie .Postaraj się powoli docierać do matki jakieś wspólne wycieczki.Ale nie poddawaj się jest dobrze bo ona się przytula .A co najważniejsze jej zachowanie może być przyczyną tego że chce udowodnić że jest zła i nie warta miłości .Ludzie tak czasem mają jest ok nagle robią się wredni . Mam nadzieje że chodź troszkę pomogła wrazie potrzeby pisze    pozdrawiam i trzymam kciuki
19.03.2009 21:56

Jeśli dziecko od niemal urodzenia było wychowywane przez opiekunki to ma prawo tak sie zachowywać jest to bardzo typowe zachowanie dla dzieci które za wszelką cene chcą zwrócić na siebie uwagę. Dla takiego dziecka bardzo ważna jest matka- która tak naprawdę płaci Tobie za jej wychowanie, a jak możesz wychować dziecko skoro nie znasz jego przeszłości.


Zgadzam sie w 100%  
Zajmowalam sie dziewczynka, ktora w koncowej fazie mojej pracy miala 6,5 roku. Bylam jej opiekunka (jedyna) przez ponad 3 lata i to wlasnie wplynelo na rewelacyjny posluch dziecka wobec mnie i na wspanialy kontakt. Ale ja znalam to dziecko jak wlasne, znalam prawie cala historie jego zycia, bylam swiadkiem rozstania rodzicow, zachowan nerwicowych (w poczatkach mojej pracy) itp. Bylam i kolezanka do wyglupow, i autorytetem i mama "w zastepstwie". Dziecko mialo nikly kontakt z tata, wiec wlasciwe matka malej nawet zanim stala sie samotna matka teoretycznie, caly czas byla nia w praktyce...Ale wlasnie poczucie bezpieczenstwa (matka plus stala opiekunka) pozwolil na nawiazanie odpowiedniej relacji z dzieckiem.
Ty masz trudniejsze zadanie,bo masz zajac sie dzieckiem o uksztaltowanej osobowosci (0-6 lat to kluczowy okres dla rozwoju osobowosci) i nawykach:/
Mam taki sam problem z "moja" obecna 7 latka, pracuje tam od 3 miesiecy-mala jest krnabrna i rozpuszczona (ale nie az tak jak Twoja) i ciezko zdobyc jej autorytet.Tez jest dzickiem samotnej matki. Ale jest juz troche lepiej, niz na poczatku. Weszlam w role kolezanki najpierw, zdobylam zaufanie a teraz zaczynam karcic pomalu. Dosc dobrze mi idzie  
Musisz stac sie dla malej "atracyjna" (popatrz, co lubi robic, jakich bohaterow seriali czy bajek lubi) itp. i dopasuj sie.A potem samo przyjdzie.Powodzenia  
19.03.2009 22:05
wiecie co czytam to wszystko i wlosy mi deba stanely.
1. nie wyobrazam sobie zeby dziecko mi wbieglo na ulice - szybko by sie skonczylo trzymaniem za reke, a jak nie to, to zalozylabym takie szelki jak dla niemowlat do wozka, tłumacząc że to dla jej bezpieczenstwa, bo nie mozna samemu wbiegac na ulice (bardziej drastyczny, w necie jest pelno zdjec po wypadkach samochodowych, wybrac delikatne i pokazac co moze sie stac, bo moze ona nie ma wyobrazni co jej grozi na ulicy)
2. Poczucie czasu - powinno dziecko mniej wiecej wiedziec (6lat to juz chyba ba zegarku mozna nauczyc) ze jest 30minut do wyjscia, ma sie ubrac i zjesc, ja z moja cora nie mialam takeigo problemu, fakt ze budzialam ja godzine przed czasem, sama sie ubieralam, myłam zrobilam sniadanie, jadłyśmy wtedy szykowalam ja i wychodzilysmy zawsze na czas, sytuacja gdzie mowimy ze masz jeszcze duzo czasu rozleniwia, a bo jeszcze czas... a pozniej sie czlowiek spieszy
3. wcisnela plecak i pobiegla do kolezanek - nie jestes jej sluzaca, nie masz za nia nosic plecaka - rozumiem ze moze byc ciezki, ale takie traktowanie? przychodzisz po nia i stanowczo mowisz wracamy do domu,by nie miala moziwosci olania ciebie, a po drodze zawsze mozesz wypytac co robila ciekawego w szkole, czego nowego sie nauczyla itp. (oczywiscie wytlumaczyc dziecku ze to jej plecak i np. na twoej plecy on jest za mały). bardziej drastyczny sposob, schowaj sie tak, by ciebie nie widziala, ale t ja musisz widziec, jak pojda kolezanki to zacznie ciebie szukac, mozesz w miejscu widocznym postawic plecak - sama jestem ciekawa reakcji, ale tak zrobialam, jak moja cora mi w sklepie uciekala   nie ucieka, mowi mi gdzie idzie, poza tym juz jej mowi co kupujemy i ona idzie po kilka rzeczy bo wie gdzie to jest i wiem ze sie nie zgubi.
4. Rozmowa z matką - nie mozecie pozwolic na to by dziecko klamalo - skad musiala to wziasc, ja bym nie pozwolila sobie by dziecko oczernialo mnie w oczach rodzica,to sa gierki w ktore mozna sie wciagnac - kojarzy mi sie najbardziej z gierka: "i tu cie mam skurwysunu" (z psychologi   ) czyli dziecko szuka twojego najslabszego punktu, moze to robic nieswiadomie, a ty nie broniac sie pograzasz sie w oczach dziecka
5. Nie reaguje jak dziecko wpada w histerie, niech sie wykrzyczy, wydrze, ewentualnie zapytam czy moge razem z nia pokrzyczec, albo tez zaczynam krzyczec - wtedy dziecko sie zastanawia po co ty krzyczysz
6. przekupstwo slodyczami - masakra    zostawie bez komentarza
7. sprobuj usiasc z ta dziewczynka i porozmawiac z nia jak z dorosla osoba, czego oczekuje od niani, dlaczego sie tak zachowuje, dziecko 6 letnie wydajemi sie ze juz mozna zmusic do refleksji nad swoim zachowaniem



I za chwile wyjdzie ze kazda samotna matka rozpieszcza swoje dzicko    ja tez samotna i rozpieszczam, ale sa granice, i kary i nagrody stosuje i jestem ardzo stanowacza przy tym i konsekwentna, mimo ze czasami musze powtorzyc 10 razy to dalej trzymam sie swojej wersji   


Aha, moja wypowiedz nie jest atakiem na Ciebie, tylko bardziej na rodziców jak można do tego dopuścić??? Magdalena C. edytowała ten post 20.03.2009 00:22
20.03.2009 00:21
drogie Nianie, serdecznie dziękuję za rady które nawet pomogły   niestety- krótkoterminowo. Gdy powiedzialam ze jesli czegos nie zrobi, to nie bedzie oglądania Muminków, zabawy, cukierków itp itd to działało. Ale ostatnio po jednej! obiecanej bajeczce była jeszcze jedna książaczka i następna...było już późno, najwyższy czas spać. Więc powiedzialam "dobranoc" i chcialam wyjsc z pokoju- dziecko zaczelo wyrywac mi ksiazki i normalnie mnie kopac!mowic ze jak jej nie przeczytam, to "zadzwoni do mamy i wszyztko jej powie". Na co ja-ze dobrze, zadzwonimy do mamusi i jej opowiesz. Oczywiscie mamusia oznajmila mi "ze jesli nie chce, to zebym nie czytala, ale dziecko moze sobie jak najbardziej ogladac". i bum, po autorytecie;] dziecko może mnie kopać, wyrywać ksiązki a potem i tak stanie na jego. A dzisiejsza sytuacja byla już szczytem wszystkeigo-znowu te same histerieprzed szkołą, dziecko leci za kolezankami, nie reaguje jak ją wołam, proszę...więc mowię, ze jesli nie pojdziemy grzecznie do domku to nie będzie obiecanego rano popcornu...dziecko zlewa i to;] jak proboje ja wziac za reke i pociagnac za soba to odwraca sie ode mnie i mowi "idz sobe". Gdy wreszcie dziecko idzie(tzn gdy kolezanki się rozejda ze swoimi mamami) dziecko oznajmia mi, ze jak ni zrobie jej popcornu, to naskarży na mnie mamie.Ja mówię, że ok. Mała wchodzi do domu i zaczyna dziką histerię, wrzeszczec, plakac, ze prosi i prosi o popcorn a ja jej nie chce zrobic, ze nie pzwalam sie bawic.Mama od razu mowi" kochanie, zaraz zrobimy popcorn.zaraz bedzie pyszny popcorn tylkoo nie placz". Na moja cicha prosbe zeby go nie robila, ucisza mnie i mowi "dziecko jest odcukrzone.a nie poszlo za tobą, bo ma te szalone koleżanki i lubi za nimi biegać. kochanie, nie rob tak więcej".
Dziewczyny, tak się nie da. Potem przyszlo do mnie dziecko i pokazalo mi popcorn oraz język.
chyba się zwolnię...mija probny miesiąc a ja może będę miała inną ofertę pracy...jak myślicie, odejść, czy probować dalej? ja juz opadam z sił...
03.04.2009 18:01
czytając Twoją wypowiedz Małgosiu ja osobiście radziłabym Ci opuścić tę rodzinę skoro mama dziecka nie współpracuje z Tobą tak ,że wspólnie macie podobne zdanie na temat wychowania dziecka ,to zbędny Twój trud.Jeśli TY próbujesz wpoić pewne zasady dobrego wychowania a mama robi to co zechce lub wymusi dziecko to powtarzam zbędny Twój trud.pozdrawiam
03.04.2009 18:34
Ja na twoim miejscu też bym raczej opusciła rodzinke.


Najwiekszy problem jest chyba w mamusi, może kiedys zobaczy jaka krzywde robi temu dziecku.

Na wszystkie histerie wytłumaczenie że dziecko jest odcukrzone...heh to troche chore.
Najpierw tej mamusi trzebaby wytłumaczyc co robi że i jakie beda tego konsekwencje bo ona chyba nie ma i tym że na wszystko pozwala tej rozwydrzonej dziewczynce chce rekompensowac brak tatusia  
03.04.2009 18:53
swoją drogą, studiowałam przez pół roku socjologię,
taki socjolog, Bauman,napisał kiedyś że współcześnie złe zachowanie dzieci rodzice i pedagodzy uwielbiają usprawiedliwać medycznie(ADHD, odcukrzenie).
03.04.2009 19:06
Przede wszystkim mama by musiała zacząć współpracować, bez tego nie da się osiągnąć żadnych znaczących postępów w wychowaniu dziewczynki, tak jak napisałaś dziecko wie że jak pobiegnie do mamy to stanie na jego. Musisz sobie odpowiedzieć czy jesteś w stanie tak pracować, albo czy uda Ci się dotrzeć do matki.
03.04.2009 19:08
Z tymi "starszymi" dziećmi,wychodzącymi z rąk wielokrotnych opiekunek tak bywa.Sama miałam podobną podopieczną.Dotarła do niej jedynie informacja,iż skoro tak świetnie po ulicy się porusza,to ja zupełnie niepotrzebna i za cóż mama ma płacić?Najwidoczniej moje konkretne odpowiedzi na jej zachowanie dały rezultat.Więcej nie było takich "wyrywań" po ulicach i ... baardzo się zaprzyjaźniłyśmy.Myślę,że do teraz bardzo miło mnie wspomina.Przynajmniej,tak mama jej twierdzi   
03.04.2009 19:12
« Powrót do listy tematów