Oszukanie!dorAdzcie cos panie

Forum » Doradzcie cos panie zostalam oszukana


umowilam sie z kobieta ktora ma firme sprzatajaca za posprzatanie z nia na spolke zaplacila mi 20zl a sama wziela 180 z czego ja mylam samych 6okien ,jeden pokoj z kurzau odkurzalam mylam w salonie odkurzalam a ona posprztala lazienke i kibelek i poukladala cos w salnie powiedziala ze sie odezwie i do tej pory nic , dodam ze to bylo na czarno i zatruydnia tak ludzi moge to zglosic? albo zadzwonic i ja postraszyc? zeby oddal pieniadze?dodaam ze miala byc jeszcze parca od niej i sie nie odzywa,a sprztalam w sobote we wtorek mial byc kolejny dom i nic .proSze o rADY

01.08.2012 15:40

Chyba nie zawiele możesz zrobić. Jeśli masz dane tej pani o jej firmie to mozesz złozyć doniesienie do prokuratury ze zostałaś oszukana, i ze może być więcej poszkodowanych. Nie sądze jednak czy dostaniesz jakieś pieniądze.

02.08.2012 15:10

Katarzyna P.


umowilam sie z kobieta ktora ma firme sprzatajaca za posprzatanie z nia na spolke zaplacila mi 20zl a sama wziela 180 z czego ja mylam samych 6okien ,jeden pokoj z kurzau odkurzalam mylam w salonie odkurzalam a ona posprztala lazienke i kibelek i poukladala cos w salnie powiedziala ze sie odezwie i do tej pory nic , dodam ze to bylo na czarno i zatruydnia tak ludzi moge to zglosic? albo zadzwonic i ja postraszyc? zeby oddal pieniadze?dodaam ze miala byc jeszcze parca od niej i sie nie odzywa,a sprztalam w sobote we wtorek mial byc kolejny dom i nic .proSze o rADY

jak to zaplacila ci 20zl? dlaczego nic nie mowilas.

19.08.2012 14:25

Katarzyna P.


umowilam sie z kobieta ktora ma firme sprzatajaca za posprzatanie z nia na spolke zaplacila mi 20zl a sama wziela 180 z czego ja mylam samych 6okien ,jeden pokoj z kurzau odkurzalam mylam w salonie odkurzalam a ona posprztala lazienke i kibelek i poukladala cos w salnie powiedziala ze sie odezwie i do tej pory nic , dodam ze to bylo na czarno i zatruydnia tak ludzi moge to zglosic? albo zadzwonic i ja postraszyc? zeby oddal pieniadze?dodaam ze miala byc jeszcze parca od niej i sie nie odzywa,a sprztalam w sobote we wtorek mial byc kolejny dom i nic .proSze o rADY

Raczej nic nie zrobisz. Jedyne co możesz, to praca na własną rękę. Pozdrawiam
 

06.01.2013 12:05

witam serdecznie, ja tez bylam oszukana.Otoż prowadzilam dom przez okolo 3 tygodni pewnej rodzinie,sprzatalam ,pilnowalam dzieci ,ot wszystko,poniewaz zostalam bez pracy bralam co jest.Owa rodzina jak najbardziej byla zadowolona z mojej pracy,ja tez ,ale po 2 tygodniach poprosilam o wyplate tak jak sie uwawialismy ,wiec  ci pracodawcy zaczeli obrzucac mnie obelgami ,ale takimi ze wstyd nawet mowic,na koniec nie odbierali moich telefonow,tylko pisali smsy,w postaci grozb,,, miedzy innymi grozili ze cos mi sie stanie,ze wiedza gdzie mieszkam , zebym, sie ich spodziewala niebawem.nie powiem ze sie nie balam ,bylo to straszne,,zabrali mi miesiac zycia,necili smsami ,telefonami,az sobie dalam spokoj z odzyskaniem pieniedzy,   Po jakims czasie zaczelo do mnie docierac ze  pewne zdarzenie mnie juz niepokoilly,ale myslalam ze mnie to nie spotka,w tym czasie przychodzily rozne kobiety z awanturami do drzwi i mojej obecnosci domagaly sie pieniedzy zarobionych ,,ale wiecie ta rodzinka mi tlumaczyla ze to sa naciągaczki a ja glopia w to wierzylam..  Oczywiscie pieniedzy nie odsyskalam ,ale wszedzie gdzie tylko sie dalo informowalam panie szukajace pracy wlasnie w tym miescie by uwazaly na siebie,bo wiem ile mnie to kosztowalo.Takze mysle ze pieneidzy nie odzyskasz,   Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia

06.01.2013 17:27

Barbara M.

witam serdecznie, ja tez bylam oszukana.Otoż prowadzilam dom przez okolo 3 tygodni pewnej rodzinie,sprzatalam ,pilnowalam dzieci ,ot wszystko,poniewaz zostalam bez pracy bralam co jest.Owa rodzina jak najbardziej byla zadowolona z mojej pracy,ja tez ,ale po 2 tygodniach poprosilam o wyplate tak jak sie uwawialismy ,wiec  ci pracodawcy zaczeli obrzucac mnie obelgami ,ale takimi ze wstyd nawet mowic,na koniec nie odbierali moich telefonow,tylko pisali smsy,w postaci grozb,,, miedzy innymi grozili ze cos mi sie stanie,ze wiedza gdzie mieszkam , zebym, sie ich spodziewala niebawem.nie powiem ze sie nie balam ,bylo to straszne,,zabrali mi miesiac zycia,necili smsami ,telefonami,az sobie dalam spokoj z odzyskaniem pieniedzy,   Po jakims czasie zaczelo do mnie docierac ze  pewne zdarzenie mnie juz niepokoilly,ale myslalam ze mnie to nie spotka,w tym czasie przychodzily rozne kobiety z awanturami do drzwi i mojej obecnosci domagaly sie pieniedzy zarobionych ,,ale wiecie ta rodzinka mi tlumaczyla ze to sa naciągaczki a ja glopia w to wierzylam..  Oczywiscie pieniedzy nie odsyskalam ,ale wszedzie gdzie tylko sie dalo informowalam panie szukajace pracy wlasnie w tym miescie by uwazaly na siebie,bo wiem ile mnie to kosztowalo.Takze mysle ze pieneidzy nie odzyskasz,   Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia

Mialam pytanie, jak postąpic w razie ,takiego oszustwa -pracy ,jak w przypadku- jak wyżej-Barbary M. z Łodzi.Osobiście nie zgłaszam, żadnych problemów.  Halina W

14.01.2013 21:00

Witam Pani Halino,ja sobie dalam spokoj poniewaz balam sie tych ludzi,choc teraz wiem ze moglam isc nawet do prokuratury ,to nauczka na cale zycie.   w razie pytan prosze pisac prywatnie ,chetnie odpowiem na Pani pytania.Basia

15.01.2013 22:12

To ja Wam Panie opowiem, co mnie spotkało. Byłam zatrudniona jako PD w sporym domu - małżeństwo, dwójka dorastających chłopaków i duży pies. Obowiązki - wszystko w domu (sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie) plus opieka nad psem plus zawożenie i odbiór dzieci ze szkoły. Liczba godzin pracy w ciągu dnia - średnio 9, ale zdarzały się przypadki 10 i 11 a niekiedy 6-7 więc jakoś się to mniej więcej zamykało powiedzmy w pełnym etacie plus coś. Stawka, jaką ustaliliśmy za godzinę była bardzo dla mnie satysfakcjonująca, zatem nie narzekałam na pensję. Jak zawsze i wszędzie do tej pory, do pracy przykładałam się bardzo bardzo solidnie zwłaszcza, że tryb życia, nawyki i przyzwyczajenia domowników sprawiały, że dom każdego dnia potrzebował generalnego sprzątania (może poza codziennym myciem okien    . Zastawałam zawsze i straszny brud i ogromny bałagan. Musiałam się zmieścić ze wszystkim tak, by zdążyć o odpowiedniej godzinie pojechać do szkoły, a i po powrocie jeszcze zostawałam trochę z chłopcami, by mieć pewność, że zjedzą, że mogę ich spokojnie pozostawić samych aż do powrotu ich rodziców (pracoholików). Ale - było ok. Do momentu, gdy nagle po 6 miesiącach pracy nie usłyszałam, że dopisuję sobie godziny, by więcej zarobić. Sytuacja patowa - nie mamy umowy, nie mogę udowodnić czegokolwiek mimo, że robiłam skrupulatnie zapiski w kalendarzu od której do której jestem w pracy i na tej podstawie wysyłałam grafik. Kiedy poprosiłam o wskazanie konkretnych dat czy liczby godzin rzekomo "dopisanych" usłyszałam, że suma ogólna się nie zgadza w miesiącu. Zarzut absurdalny i niczym nie dający się poprzeć. Równie dobrze mogłam zostać posądzona o cokolwiek, bo tak sobie w tym momencie ktoś wymyślił i ubzdurał. Rozmowa na ten temat była jedną wielką katastrofą, żadnych konkretów, tylko teksty w stylu - "takie jest nasze spostrzeżenia". Skończyło się na tym, że wyszłam i więcej tam nie wróciłam, a pracodawcy za to odegrali się na mnie w ten sposób, że zamiast normalnej uczciwie wypracowanej z godzin pensji za cały miesiąc otrzymałam kwotę pomniejszoną o 450 zł za każdy miesiąc wstecz (tak sobie "ustalili" - 25 godzin za miesiąc, bez podania żadnych dat), zatem zabrano mi bezczelnie 2700 zł a na konto spłynęła jakaś marna końcówka. Prawdopodobnie była to jakaś forma zemsty za porzucenie pracy, ale nie wyobrażałam sobie innej reakcji na coś tak jawnie bezczelnego. Może się zdarzyć, że znów się tu ogłoszą, poszukując kogoś na moje miejsce.
Pozdrawiam Was Panie i nie dajcie się - ja już mam z powrotem pracę, więc i Wam się uda   

05.04.2016 13:41

Monika G.

To ja Wam Panie opowiem, co mnie spotkało. Byłam zatrudniona jako PD w sporym domu - małżeństwo, dwójka dorastających chłopaków i duży pies. Obowiązki - wszystko w domu (sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie) plus opieka nad psem plus zawożenie i odbiór dzieci ze szkoły. Liczba godzin pracy w ciągu dnia - średnio 9, ale zdarzały się przypadki 10 i 11 a niekiedy 6-7 więc jakoś się to mniej więcej zamykało powiedzmy w pełnym etacie plus coś. Stawka, jaką ustaliliśmy za godzinę była bardzo dla mnie satysfakcjonująca, zatem nie narzekałam na pensję. Jak zawsze i wszędzie do tej pory, do pracy przykładałam się bardzo bardzo solidnie zwłaszcza, że tryb życia, nawyki i przyzwyczajenia domowników sprawiały, że dom każdego dnia potrzebował generalnego sprzątania (może poza codziennym myciem okien    . Zastawałam zawsze i straszny brud i ogromny bałagan. Musiałam się zmieścić ze wszystkim tak, by zdążyć o odpowiedniej godzinie pojechać do szkoły, a i po powrocie jeszcze zostawałam trochę z chłopcami, by mieć pewność, że zjedzą, że mogę ich spokojnie pozostawić samych aż do powrotu ich rodziców (pracoholików). Ale - było ok. Do momentu, gdy nagle po 6 miesiącach pracy nie usłyszałam, że dopisuję sobie godziny, by więcej zarobić. Sytuacja patowa - nie mamy umowy, nie mogę udowodnić czegokolwiek mimo, że robiłam skrupulatnie zapiski w kalendarzu od której do której jestem w pracy i na tej podstawie wysyłałam grafik. Kiedy poprosiłam o wskazanie konkretnych dat czy liczby godzin rzekomo "dopisanych" usłyszałam, że suma ogólna się nie zgadza w miesiącu. Zarzut absurdalny i niczym nie dający się poprzeć. Równie dobrze mogłam zostać posądzona o cokolwiek, bo tak sobie w tym momencie ktoś wymyślił i ubzdurał. Rozmowa na ten temat była jedną wielką katastrofą, żadnych konkretów, tylko teksty w stylu - "takie jest nasze spostrzeżenia". Skończyło się na tym, że wyszłam i więcej tam nie wróciłam, a pracodawcy za to odegrali się na mnie w ten sposób, że zamiast normalnej uczciwie wypracowanej z godzin pensji za cały miesiąc otrzymałam kwotę pomniejszoną o 450 zł za każdy miesiąc wstecz (tak sobie "ustalili" - 25 godzin za miesiąc, bez podania żadnych dat), zatem zabrano mi bezczelnie 2700 zł a na konto spłynęła jakaś marna końcówka. Prawdopodobnie była to jakaś forma zemsty za porzucenie pracy, ale nie wyobrażałam sobie innej reakcji na coś tak jawnie bezczelnego. Może się zdarzyć, że znów się tu ogłoszą, poszukując kogoś na moje miejsce.
Pozdrawiam Was Panie i nie dajcie się - ja już mam z powrotem pracę, więc i Wam się uda   

 

Witaj Moniko jeśli  pracodawcy wpłacali pieniadze na Twoje konto to jest to dowód podjęcia z Tobą umowy cywino prawnej i jeśli pracodawcy nie odprowadzali  zaliczki podatku dochodowego to może należałoby ich uświadomić o konsekwecjiach jakie ponosi pracodawca z tego tytułu. Pracodawca ma obowiązek podpisać z pracownikiem umowę i naliczać i odprowadzać do 20-tego każdego miesiąca podatek dochodowy. A po zakończeniu każdeko roku ma obowiązek wystawić pit za dany rok. W związku z tym jeśli Twoja pęsja wpływała na Twoje konto to nawet jeśli nie było umowy o pracę pracodawcy musieli by wytłumaczyć odpowiednim urzędom z jakiego tytułu wpłacali pieniążki na Twoje konto. Jedno jest pewne wszystkie czynności dotyczące zatrudnienia pracownika spadają na pracodawcę

Oczywiście mam świadomość, że nie masz zamiaru donosić do US ani nie chcesz się szarpać z nimi o ciężko zarobione pieniążki.

Tak naprawdę powinno się tak zrobić żeby już nikogo nie oszukiwali

Pozdrawiam Małgorzata G

05.04.2016 23:36

Do Basi :

 

Takie sms-y to grozby karalne - jak masz je jeszcze na telefonie, to na policję !
Nalezy połączyć wniosek o ukaranie z roszczeniem o wynagrodzenie.

Małgosia P. edytowała ten post 03.05.2016 19:13
03.05.2016 19:11

Monika G.

To ja Wam Panie opowiem, co mnie spotkało. Byłam zatrudniona jako PD w sporym domu - małżeństwo, dwójka dorastających chłopaków i duży pies. Obowiązki - wszystko w domu (sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie) plus opieka nad psem plus zawożenie i odbiór dzieci ze szkoły. Liczba godzin pracy w ciągu dnia - średnio 9, ale zdarzały się przypadki 10 i 11 a niekiedy 6-7 więc jakoś się to mniej więcej zamykało powiedzmy w pełnym etacie plus coś. Stawka, jaką ustaliliśmy za godzinę była bardzo dla mnie satysfakcjonująca, zatem nie narzekałam na pensję. Jak zawsze i wszędzie do tej pory, do pracy przykładałam się bardzo bardzo solidnie zwłaszcza, że tryb życia, nawyki i przyzwyczajenia domowników sprawiały, że dom każdego dnia potrzebował generalnego sprzątania (może poza codziennym myciem okien    . Zastawałam zawsze i straszny brud i ogromny bałagan. Musiałam się zmieścić ze wszystkim tak, by zdążyć o odpowiedniej godzinie pojechać do szkoły, a i po powrocie jeszcze zostawałam trochę z chłopcami, by mieć pewność, że zjedzą, że mogę ich spokojnie pozostawić samych aż do powrotu ich rodziców (pracoholików). Ale - było ok. Do momentu, gdy nagle po 6 miesiącach pracy nie usłyszałam, że dopisuję sobie godziny, by więcej zarobić. Sytuacja patowa - nie mamy umowy, nie mogę udowodnić czegokolwiek mimo, że robiłam skrupulatnie zapiski w kalendarzu od której do której jestem w pracy i na tej podstawie wysyłałam grafik. Kiedy poprosiłam o wskazanie konkretnych dat czy liczby godzin rzekomo "dopisanych" usłyszałam, że suma ogólna się nie zgadza w miesiącu. Zarzut absurdalny i niczym nie dający się poprzeć. Równie dobrze mogłam zostać posądzona o cokolwiek, bo tak sobie w tym momencie ktoś wymyślił i ubzdurał. Rozmowa na ten temat była jedną wielką katastrofą, żadnych konkretów, tylko teksty w stylu - "takie jest nasze spostrzeżenia". Skończyło się na tym, że wyszłam i więcej tam nie wróciłam, a pracodawcy za to odegrali się na mnie w ten sposób, że zamiast normalnej uczciwie wypracowanej z godzin pensji za cały miesiąc otrzymałam kwotę pomniejszoną o 450 zł za każdy miesiąc wstecz (tak sobie "ustalili" - 25 godzin za miesiąc, bez podania żadnych dat), zatem zabrano mi bezczelnie 2700 zł a na konto spłynęła jakaś marna końcówka. Prawdopodobnie była to jakaś forma zemsty za porzucenie pracy, ale nie wyobrażałam sobie innej reakcji na coś tak jawnie bezczelnego. Może się zdarzyć, że znów się tu ogłoszą, poszukując kogoś na moje miejsce.
Pozdrawiam Was Panie i nie dajcie się - ja już mam z powrotem pracę, więc i Wam się uda   

Wystarczy zapytać w ZUS czy państwo opłacali składki za pracę itd...oni sami resztę załatwią....

03.05.2016 22:34

Katarzyna P.


umowilam sie z kobieta ktora ma firme sprzatajaca za posprzatanie z nia na spolke zaplacila mi 20zl a sama wziela 180 z czego ja mylam samych 6okien ,jeden pokoj z kurzau odkurzalam mylam w salonie odkurzalam a ona posprztala lazienke i kibelek i poukladala cos w salnie powiedziala ze sie odezwie i do tej pory nic , dodam ze to bylo na czarno i zatruydnia tak ludzi moge to zglosic? albo zadzwonic i ja postraszyc? zeby oddal pieniadze?dodaam ze miala byc jeszcze parca od niej i sie nie odzywa,a sprztalam w sobote we wtorek mial byc kolejny dom i nic .proSze o rADY

Możesz ją zgłosić do PiP a oni beda wiedziec co z nia dalej zrobic pewnie nie jesteś pierwszą w ten sposób oszukaną osobą i moze ktos ją juz wczesniej zgłosił.
16.05.2016 23:30
« Powrót do listy tematów